Fabryka się nie poddaje

Mikołaj Plank Artur Grabowski

|

Gość Legnicki 29/2012

publikacja 19.07.2012 00:00

Pożar wybuchł w jednym z magazynów firmy „Imka” w Lubaniu w niedzielę 8 lipca około czwartej nad ranem. Kilka godzin później z dwóch hal zostały tylko zgliszcza.

 Władze Lubania zapewniają, że będą pomagać „Imce” w załatwieniu spraw formalnych. Dyrekcja firmy już wkrótce  chce ponownie uruchomić produkcję Władze Lubania zapewniają, że będą pomagać „Imce” w załatwieniu spraw formalnych. Dyrekcja firmy już wkrótce chce ponownie uruchomić produkcję
Artur Grabowski

Katastrofy nie oszczędzają regionu lubańskiego. W kilka dni po powodzi, która spustoszyła Olszynę, groźny pożar zniszczył większą część nowoczesnego zakładu przemysłowego produkującego artykuły higieniczne.

Na miejscu niemal natychmiast pojawiły się zastępy PSP. – Działania strażaków skupiły się na tym, aby nie dopuścić do rozprzestrzenienia się pożogi na sąsiednie obiekty – mówi asp. sztab. Artur Boguszyński, rzecznik Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Lubaniu. – Druga hala magazynowa została obroniona. Działania gaśnicze prowadzone były później głównie w hali produkcyjno-magazynowej o pow. 17,5 tys. mkw., która, niestety, także spłonęła. Z pożogi ocalał biurowiec, a więc administracyjno-socjalna część zakładu. Akcję gaśniczą, trwającą ponad dobę, utrudniały dym i bardzo wysoka temperatura. Słup dymu widoczny był w promieniu ok. 20 km. W działaniach brało udział 56 zastępów straży pożarnej i ponad 200 strażaków. Nikt nie zginął, ale wśród poszkodowanych znalazło się dwóch pracowników i dwóch strażaków, którzy zatruli się toksycznymi oparami.

Przyczyny pożaru są jeszcze nieznane. „Imka” zatrudniała do tej pory 511 mieszkańców regionu. Jak informuje Mariusz Tomiczek, zastępca burmistrza Lubania, dyrekcja firmy cały czas kontaktuje się z władzami miasta. Podczas spotkań omawiano m.in. sposoby pomocy dla dotkniętego pożarem zakładu. – Wpłynął już wniosek firmy o zwolnienie z podatku od nieruchomości. Miasto będzie także pomagać firmie w załatwianiu spraw formalnych związanych ze skutkami pożaru – informuje Mariusz Tomiczek. W związku z tym, że straty sięgają 80 mln zł, na miejscu już w piątek 13 lipca byli policja i rzeczoznawcy. Pomimo tragedii właściciele firmy nie składają broni i zamierzają wznowić produkcję. – Z tego, co mi wiadomo, część produkcji suchej zostanie tymczasowo przeniesiona do ocalałej hali magazynowej – informuje zastępca burmistrza Lubania. Wszystko wskazuje na to, że jak tylko komisja badająca przyczyny pożaru opuści zakład, część zatrudnionych wróci na swoje stanowiska pracy. Region lubański charakteryzuje się jednym z najwyższych wskaźników bezrobocia na Dolnym Śląsku. Według danych GUS, co trzeci mieszkaniec powiatu lubańskiego jest bez pracy.