Odkryte tajemnice

jah

|

Gość Gdański 51-52/2012

publikacja 20.12.2012 00:00

Mieszkańcy Trójmiasta poznawali sekrety regionu.

Odkryte tajemnice Dzieci mogły usiąść w saniach Mikołaja i pogłaskać jego renifera – Rudolfa Jan Hlebowicz

Brama Wyżynna stoi przy jednej z najruchliwszych ulic w Gdańsku. Podczas prowadzonej niedawno renowacji budynku, w jego piwnicy znaleziono dobrze zachowane fragmenty XVI-wiecznego bruku. W lokalnej prasie ukazał się artykuł podający informację, że jest to część starej ulicy, która wiodła wzdłuż miejskiej fosy. – To nieprawda – zaprzecza Aleksander Masłowski, przewodnik po Gdańsku. – Jest to posadzka najniższego poziomu budynku, nic więcej – wyjaśnia. Jednak największą tajemnicą Bramy Wyżynnej są rzekome Gwiazdy Dawida umieszczone w oknach, widoczne z ulicy od strony Katowni. Pojawiły się one na budynku dopiero w XIX w. i jak się okazuje... w tym przypadku nie mają nic wspólnego z kulturą żydowską.

– Dwa przenikające się równoramienne trójkąty to po prostu heksagram, symbol stary jak świat, ukazujący równowagę dobra i zła – tłumaczy przewodnik. Wszyscy chętni po zwiedzeniu zabytku mogli skosztować regionalnych świątecznych przysmaków, przygotowanych przez Stowarzyszenie „Żuławy Gdańskie”. – Żuławy to region, gdzie po 1945 roku nastąpiła całkowita wymiana ludności. W związku z tym zaginęły wszystkie tradycje – mówi Elżbieta Skirmuntt-Kufel, prezes organizacji. Stowarzyszenie poprzez powiatowe konkursy kulinarne stara się odtworzyć unikatowe przepisy. Tak jak ten na żuławską kwaśną zupę z pulpecikami wołowo-wieprzowymi zakwaszaną sokiem z cytryny i kaparami. – Podawana była podczas świąt w dwóch wersjach. W bogatszych domach jako danie główne z ziemniakami. Biedniejsi dolewali więcej wody – tłumaczy E. Skirmuntt-Kufel. Co ciekawe, w większości żuławskich wsi w ogóle nie obchodzono Wigilii. Po długiej przerwie otwarta dla zwiedzających została również Wielka Zbrojownia.