Rycerze Chrystusa

ks. Rafał Starkowicz

|

Gość Gdański 47/2013

publikacja 21.11.2013 00:00

Ministranci. – Myślę, że praca ze służbą liturgiczną jest jednym z najważniejszych i najbardziej odpowiedzialnych zadań, jakie dzisiaj stoją przed księżmi – mówi ks. Piotr Tartas, diecezjalny duszpasterz Liturgicznej Służby Ołtarza

Podczas ubiegłorocznej pielgrzymki w posługę lektoratu wprowadził kandydatów bp Ryszard Kasyna Podczas ubiegłorocznej pielgrzymki w posługę lektoratu wprowadził kandydatów bp Ryszard Kasyna
ks. Rafał Starkowicz /GN

Żyjemy w czasie, w którym niezwykle trudno jest młodemu człowiekowi zachować swoją tożsamość. Także religijną. Aby pomóc tym młodym ludziom w dążeniu do Chrystusa, potrzeba zarówno formacji duchowej, kształtowania charakteru, jak i przekazywania solidnej wiedzy – dodaje ks. Piotr. Wiele z tych zadań księża realizują w swoich parafiach. Służą temu nie tylko zbiórki ministranckie, kursy przygotowujące do kolejnych stopni liturgicznej posługi, ale także spotkania kształtujące ducha. – Trzeba sprawić, aby ministranci nie tylko doskonale wykonywali swoje obowiązki. Muszą także rozumieć treść konkretnych słów i gestów. Przede wszystkim jednak muszą być otwarci na działanie samego Boga – podkreśla opiekun.

Wyrósł z ich grona

Ks. Piotr urodził się w Gdańsku. Mieszkał jednak przez jakiś czas na terenie parafii Matki Bożej Bolesnej w Gdyni. Wspomina postać nieżyjącego już proboszcza tej parafii ks. Stanisława Zawackiego. Jest wdzięczny, że mógł go osobiście poznać. – Byliśmy dziećmi, a on zawsze miał dla nas cukierki – mówi. Ale nie to było najważniejsze. Ten niezwykły ksiądz uczestniczył w życiu swoich parafian. Był z nimi przez cały czas kapłańskiej posługi. Najpierw jako wikariusz, później proboszcz parafii. Ks. Piotr był wówczas świeżo po I Komunii. Siedział w ławce w białym garniturku. Wówczas podszedł do niego proboszcz i po prostu zapytał: „Chcesz być ministrantem?” – „Chcę” odpowiedziałem. I tak zaczęła się moja przygoda ze służbą liturgiczną – relacjonuje. To doświadczenie pomaga mu w obecnej pracy z ministrantami.

Integracja

Duszpasterz ministrantów stwierdza, że w formacji młodych powinna wystarczyć dobra praca kapłana z parafialną grupą służby liturgicznej. Dostrzega jednak, że dzisiaj pojawiają się dużo większe wyzwania niż wcześniej. – Gdy przeżywamy taką nagonkę na Kościół, to sam się dziwię, że mamy w parafii 60 ministrantów, a oprócz tego jeszcze 12 kandydatów. Myślę, że te medialne ataki nie przekładają się na poglądy ludzi, którzy są blisko Kościoła. Oni wiedzą, jak jest – podkreśla. Aby jednak dać członkom wspólnot ministranckich z różnych parafii poczucie jedności, powstał archidiecezjalny portal internetowy www.knc24.pl. Można w nim znaleźć informacje z życia diecezji, Kościoła i poszczególnych parafii. Księża dzielą się tam pomysłami na prowadzenie grup ministranckich. – Adres strony wziął się od pierwszych liter pozdrowienia ministranckiego, „Króluj nam, Chryste”. W tych słowach jest życzenie i zadanie, które trzeba realizować 24 godziny na dobę. Zadania naszego portalu w trzech słowach to: informacja, integracja, akcja – mówi ks. Piotr.

Nie tylko przy ołtarzu

Integracja nie dotyczy jedynie tego, co wprost wiąże się z pobożnością. To także wspólne wyjazdy, wspólne poznawanie świata. Co roku setki młodych chłopaków wyruszają na tzw. obozy ministranckie. Wielu z nich dzięki tym wyjazdom po raz pierwszy zobaczyło góry czy zasmakowało przygody kajakowych spływów. To pozostaje w pamięci na całe życie. I rodzi przyjaźnie, które często trwają dłużej aniżeli samo służenie przy ołtarzu. Ważna jest także zdrowa rywalizacja. Służą temu organizowane w ciągu roku szkolnego turnieje sportowe. Nie tylko te najbardziej popularne, piłkarskie. W miniony weekend odbył się w hali sportowej MRKS na gdańskiej Zaspie turniej tenisa stołowego. Młodzi rywalizowali w różnych kategoriach wiekowych. Zdobyte puchary i wyróżnienia pozostaną dla nich zapewne pamiątką na całe życie.

W jedności siła

Dziewięć lat temu, dzięki zabiegom poprzedniego opiekuna ministrantów ks. Andrzeja Bulczaka, który obecnie pracuje na misjach, przyjęła się idea ministranckiego pielgrzymowania do wybranego kościoła archidiecezji. – Pielgrzymki odbywają się raz w roku, tuż przed uroczystością Chrystusa Króla. Kończy się wówczas rok liturgiczny. Gromadzimy się zawsze w innym miejscu diecezji. Wybieramy myśl przewodnią danego spotkania. W tym roku są to słowa zaczerpnięte z ministranckiego hymnu: „Jesteśmy rycerzami Chrystusa” – tłumaczy kapłan. Ministranci na te spotkania przybywają tłumnie. Zwykle na pielgrzymkę udaje się ich ok. 500–600. Oprócz Mszy św. i uroczystego odnowienia przyrzeczeń ministranckich organizatorzy przygotowują dla młodzieży niezwykłe atrakcje. Należą do nich spotkania ze znanymi ludźmi, którzy przedstawiają świadectwa swojej wiary. W ubiegłym roku z ekranu przemówili do młodych znani dziennikarze: Krzysztof Ziemiec i Przemysław Babiarz. Osobiście dzielił się swoim doświadczeniem wiary polski snowboardzista Mateusz Ligocki, który zaangażował się w akcję „Nie wstydzę się Jezusa”. W ubiegłych latach wspólnota ministrantów gościła także redaktora Tomasza Zubilewicza. Na jedno ze spotkań przybył pan Eugeniusz Mróz, kolega Jana Pawła II z czasów gimnazjum w Wadowicach. Co ich łączy? Wszyscy w wieku młodzieńczym byli ministrantami. Wszyscy także w swoich środowiskach są świadkami Jezusa. – Dzisiaj potrzeba świadectwa katolików. Ministranci w sposób naturalny są do tego świadectwa wzywani poprzez swoje środowiska. Ta pielgrzymka daje im poczucie, że nie są wyjątkami. Że w otaczającym świecie takich jak oni jest wielu. To poczucie jedności jest dla nich oparciem i źródłem siły – podkreśla ks. Piotr. – Oni często muszą walczyć o dobre imię Kościoła. Nie zapominajmy, że to także jest walka duchowa – dodaje.

Dla Chrystusa

W tym roku ministranci pielgrzymować będą do katedry oliwskiej. Tam wezmą udział w uroczystej Eucharystii sprawowanej przez abp. Sławoja Leszka Głódzia, połączonej z zakończeniem Roku Wiary. Specjalnie na tę uroczystość przybędzie z Warszawy znany aktor – Radosław Pazura. Przed laty, jak sam twierdzi, cudem przeżył wypadek. Dzisiaj świadczy o roli Jezusa w swoim życiu. – Myślę, że on jest trochę takim współczesnym rycerzem Chrystusa. I często przychodzi mu za to płacić dużą cenę – dzieli się ks. Tartas. Na spotkanie przyjadą także członkowie Bractwa Rycerskiego. Na placu przed katedrą odbędzie się pokaz sztuki rycerskiej. – W to budzenie świadomości niezwykle dobrze wpisuje się hasło posługi biskupiej naszego metropolity: „Milito pro Christo” („Walczę dla Chrystusa”) – podkreśla diecezjalny opiekun służby liturgicznej. W armii Jezusa Bartosz Walentynowicz. Parafia Opatrzności Bożej, Gdańsk Zaspa, 12 lat posługi ministranckiej, student II roku Politechniki Gdańskiej, prezes ministrantów. – Bycie ministrantem to wielka odpowiedzialność. Ministrant powinien znać swoje obowiązki i sumiennie je wykonywać. Powinien także chcieć pomagać młodszym. Kiedy zaczynałem przygodę z ministranctwem, było to dla mnie wielkim przeżyciem. Czułem się wyjątkowo. Służenie do Mszy pomogło mi zrozumieć liturgię. Teraz poznaję ją coraz głębiej. Bycie ministrantem to nie jest zabawa w przenoszenie kielicha i dzwonienie dzwonkami. To także odpowiedzialność w życiu. Kiedy jest się blisko ołtarza, człowiek dorasta do relacji z Bogiem. Zmienia to także serce człowieka. Gdy zostawałem ministrantem, połowa szkoły przychodziła służyć. Do dzisiaj z wieloma osobami mam kontakt. Pielgrzymka to kolejny etap integracji środowiska. W wymiarze diecezji, ale także w wymiarze parafialnym. Jesteśmy rycerzami Chrystusa – to znaczy bronić wiary. Powinniśmy pokazywać swoim życiem, że Bóg jest. Pojawiają się różne opinie o kościele i księżach. Myślę, że to świadectwo wiary jest dzisiaj szczególnie ważne.

Paweł Glink. Parafia św. Stanisława Kostki, Gdańsk, 29 lat, skończył studia, pracuje, ministrantem jest od 7. roku życia. – Dzisiaj mam mniej czasu. Służyć przychodzę w niedzielę oraz w uroczystości kościelne. Ministranctwo to na początku fascynacja. Chęć, aby być bliżej ołtarza. Najbardziej dojrzały czas przyszedł wraz z momentem promocji na lektora. Mieliśmy wówczas 14 lat. W posługę wprowadzał nas śp. ks. Janusz Witkowski. To on mnie ukształtował. Uczył mnie pierwszych kroków przy ołtarzu. Uczestniczyłem też w spotkaniach wspólnoty „Betlejem”, którą prowadził ks. Janusz. To był czas najintensywniejszych przeżyć duchowych. Będąc ministrantem, poznałem wielu fantastycznych ludzi, z którymi do dzisiaj utrzymuję kontakt. Niektóre relacje przekształciły się w prawdziwe przyjaźnie. Sprzyjały temu wspólne wyjazdy. Wtedy nasze relacje się bardzo zacieśniły. Organizowaliśmy wyjazdy starszych ministrantów na narty, na żaglówki. Nawet nauczyliśmy naszego kolejnego opiekuna, ks. Radka, jeździć na nartach. Zresztą do dziś, mimo że jest już w innej parafii, utrzymujemy kontakt. Są takie czasy, że wielu młodych ludzi wstydzi się wiary. Czasem dotyka to nawet ministrantów. Presja otoczenia jest duża. Bycie ministrantem może umocnić człowieka w dawaniu świadectwa o Chrystusie. Dostajemy dar, ale co z nim zrobimy, zależy od każdego z nas.

Adam Chrostowski. Parafia bł. Edmunda Bojanowskiego i św. Antoniego z Padwy, Rumia, skończył studia, pracuje, ministrantem jest od 17 lat. – Bycie ministrantem to przede wszystkim świadectwo życia, które mamy dawać innym ludziom. Nie chodzi tu o moralizatorstwo. Siłą jest przykład. Czas bycia ministrantem zaowocował tym, że stworzyliśmy grupę przyjaciół. Dzisiaj wielu z nas jest już żonatych. Przychodzą do Kościoła z rodzinami. Ministranctwo daje większą bliskość Boga. Trzeba się pilnować w życiu, bo wokół nas toczy się walka, a każdy może się od Boga oddalić. Być rycerzem to dobrze wypełniać swoje obowiązki i zadania, które nam Chrystus powierzył. Trzeba bronić wiary i kierować się w życiu zasadami, jakimi kierowali się rycerze. Bo każdy doświadcza walki o swoje serce.

Szymon Łata. Parafia bł. Edmunda Bojanowskiego i św. Antoniego z Padwy, Rumia, uczeń I klasy gimnazjum, ministrantem został 3 lata temu. – Moi koledzy byli ministrantami. A ja czułem, że oni tam są bliżej Chrystusa, więc postanowiłem też się zapisać. Potem się przygotowywałem, by zostać ministrantem. Być ministrantem to nie jest obowiązek. To przywilej lub nawet powołanie. Ministrantem nie zostaje się przez przypadek. To powołanie jest dane człowiekowi w drodze do świętości. Obowiązki ministranta to nie tylko dyżury i przychodzenie na Mszę św. Myślę, że od ministranta wymaga się większej wiedzy, ale także tego, żeby innym pomagać w poznawaniu Pana Boga. Bez wyśmiewania tych, którzy nie wiedzą wiele. Warto jest nie utrzymywać w tajemnicy faktu bycia ministrantem. W pojedynkę człowiek nie może wiele zrobić. Kiedy mamy świadomość, że jest nas wielu, możemy też więcej zdziałać. Rycerz Chrystusa to człowiek, który walczy o wiarę. Stara się wykonywać wszystko jak najlepiej.

Franciszek Morawiec. Parafia św. Stanisława Kostki, Gdańsk, do Mszy służy od 50 lat. – Służę z miłości do Boga. Czuję się bardzo szczęśliwy, że mogę w ten sposób uczestniczyć w Eucharystii. Z perspektywy czasu widzę, że księża różnie odprawiają Msze. Nie przeszkadza mi to jednak. Bo najważniejsza jest istota tego, co dokonuje się podczas Eucharystii. Rycerz to człowiek, który musi mieć ducha walki. Bronić wiary, Kościoła… Nie chodzi o zdobycie jak największej liczby punktów. Dla młodych ludzi jest to bardzo dobra droga. Jeżeli tylko będą służyć Bogu z całego serca, będzie do nich docierać Boża łaska.