Boże natchnienie


ks. Rafał Starkowicz


|

Gość Gdański 48/2014

publikacja 27.11.2014 00:00

– To miejsce jest odpowiedzią na ewangeliczne wezwanie, 
by nieść pomoc tym, którzy jej potrzebują – mówił w Krzywym Kole 
bp Wiesław Szlachetka.

– Niech to miejsce służy wszystkim niepełnosprawnym w kształtowaniu samodzielności i zaradności życiowej. 
Niech umacniają tu także swoje siły duchowe – modlił się biskup – Niech to miejsce służy wszystkim niepełnosprawnym w kształtowaniu samodzielności i zaradności życiowej. 
Niech umacniają tu także swoje siły duchowe – modlił się biskup
ks. Rafał Starkowicz /Foto Gość

Uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod powstający w Krzywym Kole nowy budynek Środowiskowego Domu Samopomocy zgromadziła 20 listopada pracowników Caritas, podopiecznych funkcjonującej tutaj od lat placówki oraz przedstawicieli władz państwowych i samorządowych. Poświęcenia budowy dokonał bp Wiesław Szlachetka. – Bardzo się cieszę, że na to Boże natchnienie odpowiedziało tak wielu ludzi – podkreślał hierarcha.

– Cenne jest ich zaangażowanie, aby to piękne dzieło powstało i owocnie służyło niepełnosprawnym, tym wszystkim, którzy potrzebują pomocy silniejszych – dodał.
Budowa nowej placówki realizowana jest na zapleczu zabytkowego domu podcieniowego w Krzywym Kole, w którym od lat funkcjonuje Warsztat Terapii Zajęciowej i Środowiskowy Dom Samopomocy. – To miejsce dziennego pobytu, w którym w ciągu dnia znajdują schronienie osoby niepełnosprawne i niesamodzielne. Mają tu różnego rodzaju terapie i wsparcie w wielu wymiarach życia. Odbywać się tu będą zajęcia rozszerzające ich umiejętności, aby mogły jak najlepiej funkcjonować w swoich domach. Bez tego obiektu wiele z tych osób musiałoby zostać umieszczonych w domach całodobowej opieki – mówi ks. Janusz Steć, dyrektor gdańskiej Caritas.
– W tej chwili mamy 36 podopiecznych. To są bardzo ubogie osoby z terenów wiejskich, często także zaniedbane środowiskowo. Obsługujemy trzy gminy: Suchy Dąb, Cedry Wielkie i Pszczółki. Nasz busik codziennie musi pokonać prawie 300 km na same przywozy i odwozy. Teren jest rozległy, a potrzeby duże – wyjaśnia Elżbieta Kacynel-Rendzio, dyrektor placówki. – Pracuję tu już 15 lat. Każdy dzień przynosi wiele radości. Osoby, które się tu spotykają, nie tylko biorą, ale też bardzo dużo dają od siebie. Teraz największym wyzwaniem dla nas jest budowa i nowe wizje naszego rozwoju – stwierdza pani dyrektor.