Chrześcijanin tańczy

Jan Hlebowicz

|

Gość Gdański 14/2016

publikacja 31.03.2016 00:00

Podnosimy ręce do góry. Dwa razy w prawo i dwa razy w lewo. Bardzo dobrze. Teraz nogi do przodu. Prawa dostaw, lewa dostaw, prawa, lewa. Świetnie! Tak będziemy szli, aż usłyszymy muzykę. Wtedy pochylimy się do środka koła i głośno klaśniemy. Słyszycie tamburyn? Zaczynamy!

 – Ogromnie cieszymy się, że nasze dzieci chętnie tańczą z nami tańce paschalne – mówią Małgorzata i Marek – Ogromnie cieszymy się, że nasze dzieci chętnie tańczą z nami tańce paschalne – mówią Małgorzata i Marek
Stowarzyszenie „Mamy więcej”

Jeden z gdyńskich kościołów. W środku około stu osób. Emeryci, 5-letnie maluchy, studenci. Stoją w kręgu, trzymając się za ręce. W pewnym momencie z głośników rozlega się donośny głos: „Zaraz zatańczymy na chwałę Pana. Pamiętacie cały układ? To proste. Prawo, lewo, ukłon, klaśnij”. Ruszają. Ten sam donośny głos dopinguje tańczących: „Świetnie wam idzie, panie i panowie, dziewczęta i chłopcy, robicie to z wielką gracją”. Rzeczywiście, nikt się nie ociąga. Nie widać zdziwionych spojrzeń i zażenowania. – Taniec to forma modlitwy, która porusza serce i duszę człowieka. To oddawanie Bogu chwały w inny sposób niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni na co dzień. Całym swoim ciałem, gestem, ruchem, ekspresją – mówią Małgorzata i Marek Filarowie, prowadzący spotkanie.