Z głową, nie na hurra

Justyna Liptak

|

Gość Gdański 29/2016

publikacja 14.07.2016 00:00

– Do wody trzeba mieć dystans i zachowywać ostrożność w każdych warunkach pogodowych – mówi Łukasz Nizgorski z Sopockiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Mateusz Żylewicz pokazuje darmowe opaski, które można otrzymać od ratowników na gdańskich plażach. Mateusz Żylewicz pokazuje darmowe opaski, które można otrzymać od ratowników na gdańskich plażach.
Justyna Liptak /Foto Gość

Lipiec przywitał trójmiejskich wczasowiczów dość ulewnie. Deszcze i silny wiatr nie sprzyjały plażowaniu. Jednak wystarczy tylko trochę słońca, aby opustoszałe plaże zmieniły się nie do poznania.

Prognoza na dziś

– Słońce przyciąga jak magnes i to nie tylko turystów i wczasowiczów, ale również mieszkańców Trójmiasta – mówi Łukasz Iwański, kierownik kąpielisk nadmorskich w Gdańsku. Ładna pogoda na plaży oznacza nawet ok. 60 tys. osób odpoczywających nad gdańskim brzegiem Bałtyku. Gdańsk to aż 7 strzeżonych kąpielisk: Orle, Sobieszewo, Stogi, dwa kąpieliska w Brzeźnie oraz dwa w Jelitkowie. – Staramy się tak zorganizować pracę, aby w tych miejscach, w których zawsze bywa dużo plażowiczów, była zapewniona również pomoc ratownika – podkreśla Ł. Iwański.

Poszczególne kąpieliska różnią się nie tylko wielkością plaży, ale również klimatem. – Na Jelitkowie jest bardziej zabawowo. Molo w Brzeźnie traktowane jest jak plaża miejska, bo najczęściej odwiedzają ją mieszkańcy Gdańska. Ci, którzy lubią szerokie plaże, chętnie wybierają Stogi. A ci, którzy wolą bliskość natury, ciszę i spokój – Orle i Sobieszewo – wyjaśnia Ł. Iwański. Kąpieliska różni również charakterystyka podejmowanych przez ratowników interwencji. – Na Wyspie Sobieszewskiej i na Stogach podstawowym zagrożeniem jest morze, które często przypomina, że jest żywiołem. Wysokie fale oraz występujące tam prądy wsteczne potrafią dać się we znaki nawet doświadczonym pływakom. Są to miejsca, w których ratownicy najczęściej interweniują w wodzie – podkreśla Ł. Iwański.

Na plaże z zasadami

Na pozostałych kąpieliskach przypadków podtopień jest znacznie mniej, ale to nie znaczy, że jest spokojniej. – Rzadziej interweniujemy w wodzie, ale częściej na plaży i... pobliskiej ścieżce rowerowej. Jeśli dochodzi tam do zdarzeń, to bardzo często pomagają właśnie ratownicy – mówi Ł. Iwański. Kierownik gdańskich kąpielisk przyznaje, że świadomość plażowiczów jest troszkę lepsza, jednak nadal pozostawia wiele do życzenia. – Wciąż zdarzają się interwencje u osób wchodzących do wody pod wpływem alkoholu. Doświadczony ratownik jest w stanie takiego człowieka wychwycić i na czas zatrzymać, ale przeraża sam fakt, że ludzie nie myślą o konsekwencjach – mówi Ł. Iwański.

Mateusz Żylewicz, koordynator na kąpieliskach morskich w Gdańsku, do listy plażowych grzechów dodaje wchodzenie do wody „na hurra”. – Pamiętajmy, że zawsze schładzamy się stopniowo, aby nie doznać szoku termicznego. Nadal spotkać można osoby, które do wody wchodzą w czasie burzy, co jest straszną głupotą, bo jeżeli piorun ma uderzyć, to zrobi to w najwyższy punkt pływającego człowieka, czyli w głowę – podkreśla. Kąpiel powinniśmy odpuścić sobie również bezpośrednio po jedzeniu. Ratownicy zalecają także, aby kontrolować temperaturę swojego ciała i jeżeli zachodzi taka konieczność, wejść do cienia. – Unikajmy plaży w godzinach, kiedy słońce jest najwyżej i nie zapominajmy o piciu wody w czasie wypoczynku – mówi M. Żylewicz.

Czerwona flaga to bezwzględny zakaz kąpieli. – Nie tylko na kąpielisku strzeżonym, ale w ogóle – podkreśla koordynator. Mamo, tu jestem Na trójmiejskich plażach najwięcej interwencji odnotowuje się w stosunku do dzieci. – Zdarzają się dni, że mamy w tym samym momencie po kilkanaście „zgub” przy jednym stanowisku ratowniczym. Problem jest mniejszy, kiedy dziecko czeka, bo rodzic zawsze się znajdzie – mówi Ł. Iwański. Łukasz Nizgorski wspomina przypadek pewnego 10-latka. – Malec zaginął w Sopocie, a odnalazł się w Gdańsku-Brzeźnie – mówi.

Ratownicy z Gdańska zainterweniowali błyskawicznie. – Widać było, że coś jest nie tak, bo mały był zdezorientowany i zapłakany. Dyżurujący ratownik bardzo szybko wychwycił go z tłumu i wszystko dobrze się skończyło, ale to pokazuje, jak szybko dzieci potrafią się przemieszczać – podkreśla. Jak uniknąć takich sytuacji? – Przede wszystkim pilnować swoich pociech, a także zaopatrzyć dziecko w bezpłatną opaskę na rękę, którą otrzymać można przy każdym ratowniczym stanowisku. Zapisujemy na niej numer telefonu do opiekuna i imię dziecka. To bardzo ułatwia poszukiwania, gdyż nawet osoba postronna, która zauważy takie zagubione dziecko, może skontaktować się z opiekunem. Dzięki temu minimalizujemy stres swój i dziecka, a przede wszystkim nie angażujemy służb ratowniczych i porządkowych, które w tym czasie mogą pomagać innym osobom – mówi M. Żylewicz. Odpoczywając nad wodą, warto zapamiętać numer: 601 100 100. – Jest to numer ratunkowy, który działa na terenie całego kraju. Centrum Koordynacji Ratownictwa Wodnego w Sopocie jest głównym centrum zarządzającym zgłoszeniami z tego numeru. Dzwoniąc pod niego, podajemy swoją lokalizację w kolejności: województwo, numer wejścia na plażę oraz odcinek, na którym się znajdujemy. Taką informację znajdziemy na słupkach rozmieszczonych wzdłuż plaży – zaznacza Ł. Nizgorski.