Duch, który nie ustaje

Justyna Liptak

|

Gość Gdański 18/2018

publikacja 03.05.2018 00:00

– Gdy wspominamy wydarzenia związane z długą historią tej pielgrzymki, uświadamiamy sobie, że ta tradycja jest wciąż żywa. Zmieniają się czasy i okoliczności, ale wyruszając na szlak, wpisujemy się w tę ciągłość dziejów – mówi bp Zbigniew Zieliński.

Feretron Matki Bożej Oliwskiej oraz członkowie Bractwa Krzyża Świętego ubrani w charakterystyczne stroje to rozpoznawalne znaki oliwskiej pielgrzymki. Feretron Matki Bożej Oliwskiej oraz członkowie Bractwa Krzyża Świętego ubrani w charakterystyczne stroje to rozpoznawalne znaki oliwskiej pielgrzymki.
Justyna Liptak /Foto Gość

Historia tej niezwykłej pielgrzymki sięga XVII wieku. Przetrwała zawieruchy wojenne, rozbiór Polski, a także zmiany systemowe. Nadal gromadzi setki osób, które wyruszają na szlak, by udać się na wejherowską kalwarię. Początek nazywanej obecnie Pieszej Pielgrzymki Oliwskiej wiąże się z klasztorem reformatów, który siedzibę miał w dawnej wsi Stolzenbeg, czyli obecnym Gdańsku-Chełmie. Ten sam klasztor istniał również w Wejherowie, gdzie powstała także kalwaria. Pielgrzymowano więc przez oliwskie opactwo cystersów, Kolibki, Gdynię, Chylonię, Zagórze do Wejherowa, by modlić się „na górach”. – Bardzo długo wędrowano boso, o chlebie i wodzie – mówi ks. dr Leszek Jażdżewski, historyk, dyrektor Archiwum Archidiecezjalnego. Niestety, już pierwsze z oblężeń okresu napoleońskiego w 1807 roku przynosi doszczętne spalenie klasztoru reformatów na Chełmie. – Oliwa stała się wówczas miejscem, z którego zaczęły wyruszać pielgrzymki. Brali w nich udział nie tylko parafianie, ale również mieszkańcy Gdańska oraz bliższych i dalszych wiosek – dodaje ks. Jażdżewski.

Dostępne jest 23% treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.