Wielki kot Charlie i złoty bilet

Justyna Liptak

|

Gość Gdański 33/2019

publikacja 15.08.2019 00:00

Słońce, odpoczynek, nauka, zabawa i... fabryka czekolady. Uczestnicy kolonii w Warzenku będą mieli co wspominać.

▲	Dzieci z wielką uwagą i starannością wykonały maskotkę. – Najpierw „nakarmiły” ją puszkiem, żeby była miękka. Następnie przystąpiły do zszywania dzieła, by na końcu nadać jej indywidualny charakter poprzez najprzeróżniejsze zdobienia – mówi E. Pijor. ▲ Dzieci z wielką uwagą i starannością wykonały maskotkę. – Najpierw „nakarmiły” ją puszkiem, żeby była miękka. Następnie przystąpiły do zszywania dzieła, by na końcu nadać jej indywidualny charakter poprzez najprzeróżniejsze zdobienia – mówi E. Pijor.
Zdjęcia Justyna Liptak /Foto Gość

Tegoroczny temat przewodni wypoczynku związany był z filmem „Charlie i fabryka czekolady”. – Ma wspaniałe i ponadczasowe przesłanie mówiące o tym, jak ważna jest rodzina oraz by się dzielić, nawet jeśli posiada się bardzo niewiele – mówi Elżbieta Pijor, kierowniczka turnusu. Dzieci codziennie musiały być bardzo uważne, by zdobyć złoty bilet uprawniający do wizyty w fabryce czekolady, gdzie słodkościom nie było końca. – Wspólnie piekły tam babeczki, które następnie pałaszowały ze smakiem – dodaje E. Pijor.

Jakby tego było mało, każdego dnia inna grupa otrzymywała wielkiego kota Charliego, który w plecaku miał różne łakocie. Wszystkie te smakołyki dostarczały sporej dawki energii, którą można było wykorzystać w trakcie gier i zabaw. – Nie tylko spędzaliśmy czas na miejscu, gdzie atrakcji nie brakowało, ale postaraliśmy się też, aby dzieci mogły zwiedzić Gdańsk, Sopot czy Władysławowo – mówi ks. Piotr Brzozowski, wicedyrektor Caritas Archidiecezji Gdańskiej. Dzięki pieniądzom Senatu RP do Warzenka mogła przyjechać spora grupa polskich dzieci z Białorusi. – W sumie w czasie trzech turnusów gościliśmy prawie 100 dzieci z Lidy i Postaw – dodaje ks. Brzozowski. Ksiądz Andrzej Bulczak, który przyjechał z dziećmi z Białorusi, podkreśla, że warto docenić wolność, która w Polsce panuje. – Pracuję w tamtym systemie ponad 10 lat, tam wolność jest mocno ograniczona. W Polsce nie. Dzieci to widzą. Czas spędzony tutaj nigdy więc nie jest zmarnowany – mówi kapłan.