Prezent dla osadzonego

ks. Maciej Świgoń

|

Gość Gdański 43/2019

publikacja 24.10.2019 00:00

– To bardzo ważna modlitwa dla wielu osób przebywających w tym jakże trudnym miejscu – mówi ks. Krzysztof Ławrukajtis, kapelan Aresztu Śledczego w Gdańsku.

▲	– Różaniec pozwala zmienić kierunek myślenia – podkreśla kapłan. ▲ – Różaniec pozwala zmienić kierunek myślenia – podkreśla kapłan.
Henryk Przondziono /Foto Gość

Areszt Śledczy to jednostka, do której trafiają osoby podejrzane o popełnienie przestępstwa, czyli takie, w stosunku do których dopiero wszczęto postępowanie karne. Posługę kapelana w Areszcie Śledczym w Gdańsku od 2017 r. pełni ks. Krzysztof Ławrukajtis.

– Pewnego dnia, kiedy przyszedłem do pracy, otrzymałem na furcie zaadresowaną na moje nazwisko przesyłkę pocztową. Ku mojemu zdziwieniu nadawcą paczki była szkoła. Po otwarciu okazało się, że są w niej różańce zapakowane w ręcznie robione pudełeczka – mówi ks. K. Ławrukajtis.

– Do przesyłki dołączony był list, w którym przeczytałem, że każdy, kto przekazywał różaniec, wcześniej odmówił jedną część Różańca w intencji osoby osadzonej, która przyjmie i będzie korzystać z tego niezwykłego narzędzia do modlitwy. Nie będę ukrywał, że gdy uświadomiłem sobie wartość tej niezwykłej paczki, to autentycznie się wzruszyłem – opowiada kapłan.

Osoby będące w areszcie chętnie korzystają z różnych przedmiotów kultu religijnego. – Dla mnie każde Pismo Święte czy różaniec jest ważne, gdyż wielu osadzonych czuje pragnienie modlitwy. Zazwyczaj zbieram u siebie na parafii te rzeczy, których potrzebuję, a później przekazuję je w czasie posługi. Areszt Śledczy jest takim miejscem, gdzie jest bardzo duża rotacja osób. Przebywający przychodząc na nabożeństwo czy Mszę św., wiedzą, że mogą ode mnie otrzymać różne niezbędne przedmioty do osobistej modlitwy – zaznacza ks. Ławrukajtis.

W zeszłym roku ludzie z diakonii Miłosierdzia posługujący w Domowym Kościele chcieli w jakiś sposób pomóc osobom pozbawionym wolności. – Przed Adwentem zastanawialiśmy się, jak możemy wypełnić piąty uczynek miłosierdzia względem ciała – więźniów pocieszać. Byliśmy świadomi tego, że przekroczenie murów zakładu karnego czy też aresztu śledczego jest bardzo trudne. Postanowiliśmy skontaktować się z księdzem kapelanem, który zaproponował nam zebranie różańców. Powiedział, że ich potrzebuje, bo osadzeni naprawdę się na nich modlą. Do prośby o przedmiot dołożyliśmy jeszcze jeden prezent. Do każdego różańca dołączona została karteczka z imieniem darczyńcy oraz zapewnienie o modlitwie – mówi Ewa Olesz. Akcja spotkała się z dużym zainteresowaniem we wspólnocie. – W domu zazwyczaj mamy więcej niż jeden różaniec. Zwykle bywa ich nadmiar. Łącznie udało nam się zebrać ok. 100 różańców. Były w różnej formie: tradycyjne, dziesiątki, na rękę, na palec – zaznacza E. Olesz.

– Różaniec jest bardzo ważną modlitwą dla wielu aresztowanych, bo jest to modlitwa znana. Jeżeli ktoś był wychowany w rodzinie katolickiej to ma pewien fundament. Nawet jeśli przez wiele lat się nie modlił, to w momencie, kiedy trafia do aresztu ma bardzo dużo czasu, a jak człowiek ma dużo czasu, to dużo myśli. Modlitwa różańcowa pozwala zmienić kierunek myślenia w inną stronę. Niektórzy osadzeni odmawiają Nowennę Pompejańską. Niektórzy mówią, że nie mogą spać i wtedy modlą się na różańcu, bo to ich uspokaja, daje siłę – mówi kapłan.

W jaki sposób różańce trafiły do aresztowanych? – Jest taka zasada, że kiedy osadzony potrzebuje np. różaniec, to musi do mnie przyjść i to powiedzieć. Wtedy wręczam im go wraz z rozważaniami i mówię, że jest to różaniec ofiarowany przez osobę, która wcześniej pomodliła się za ciebie. Dodaję, że warto również pomodlić za ofiarodawcę. Czy to robią? Tego nie wiem, ale jestem przekonany o tym, że się modlą – opowiada ks. K. Ławrukajtis.

– To jest przepiękna sytuacja. W tym momencie następuje duchowe spotkanie ludzi, którzy są względem siebie życzliwie nastawieni. Podczas takiej modlitwy te osoby dotykają się sercami – podkreśla Ewa Olesz z Domowego Kościoła.