Wielka przyjaciółka Jezusa

Justyna Liptak

|

Gość Gdański 48/2019

dodane 28.11.2019 00:00

– Błogosławiona Hanna kierowała się miłością Chrystusa, dobrego Samarytanina, poświęciła się cierpiącym na ciele i duchu – mówił abp Sławoj Leszek Głódź.

Relikwie bł. Hanny Chrzanowskiej wspólnocie parafialnej przekazał metropolita. Relikwie bł. Hanny Chrzanowskiej wspólnocie parafialnej przekazał metropolita.
Justyna Liptak /Foto Gość

Metropolita gdański przewodniczył Mszy św. w kościele pw. Chrystusa Króla w Gdańsku, gdzie odbył się odpust parafialny, połączony z wprowadzeniem relikwii bł. Hanny Chrzanowskiej, pielęgniarki beatyfikowanej 28 kwietnia 2018 r. w Krakowie. – Niech jej przykład uczy was odkrywania Bożej obecności w każdym momencie życia, a przez to wzrasta wasza wrażliwość na chorych, samotnych, cierpiących i potrzebujących pomocy – podkreślił arcybiskup. Uroczystości zgromadziły wielu gości. Obecni byli przedstawiciele władz parlamentarnych, urzędów i instytucji, które znajdują się na terenie parafii, przedstawiciele szpitali, a także Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku oraz służby zdrowia.

– Od dzisiaj w naszej parafii będzie można przyzywać wstawiennictwa i orędownictwa waszej patronki, zwanej sumieniem środowiska pielęgniarskiego – zwrócił się do licznie zgromadzonych pielęgniarek i położnych ks. Bartłomiej Stark, proboszcz parafii. Homilię wygłosił ks. Arkadiusz Zawistowski, krajowy duszpasterz służby zdrowia. – Przyszedł ten dzień, kiedy z Krakowa przyprowadzacie do waszej świątyni współpracowniczkę Jezusa Chrystusa, która już nie słowem, ale czynem głosiła Boże miłosierdzie. Nazywano ją damą miłosierdzia – wyjaśnił. Kaznodzieja podkreślił, że bł. Hanna była kobietą piękną duchowo – pełną dynamizmu i energii, a jednocześnie cierpliwą i łagodną. – Błogosławiona Hanna przychodzi do nas, by nas wspierać, być blisko, orędować za każdym z nas u Jezusa Chrystusa, bo to jest Jego wielka przyjaciółka. On jej dawał zadania niewykonalne, a ona i tak je realizowała. Niech odsłania nam bliskość Boga – zakończył ks. Zawistowski.