Akcent na spotkanie

Gość Gdański 51-52/2019

dodane 19.12.2019 00:00

Czym jest wizyta duszpasterska, jak się do niej przygotować, a także jak podejść do tzw. koperty, mówi ks. kan. Grzegorz Stolczyk, proboszcz parafii pw. św. Brata Alberta w Gdańsku-Przymorzu.

Ks. Maciej Świgoń: Dlaczego wizyta duszpasterska nazywana jest kolędą i odbywa się w okresie Bożego Narodzenia?

Ks. Grzegorz Stolczyk: Praktyka duszpasterskich odwiedzin wywodzi się ze średniowiecza. W historii różnie kształtowała się jej forma. W XIII w. znalazła zakorzenienie w treściach chrześcijańskich. Było to spotkanie o charakterze duszpasterskim. Później, na przełomie XV i XVI w., bardziej akcentowano przygotowanie do spowiedzi wielkanocnej i Komunii św. Kapłan odwiedzający domostwa sprawdzał, czy nie ma w nich materiałów zabobonnych, czasem nawet rekwirował jakieś heretyckie książki. Podczas kolędy zachowywano określony rytuał. Ksiądz szedł z krzyżem bądź relikwiarzem w ręku, towarzyszył mu zakrystian bądź ministrant.

Sytuacja zmieniła się w czasach potrydenckich, gdzie kolęda była istotnym elementem odnowy Kościoła. W 1601 r. biskup krakowski Bernard Maciejowski wydał list pasterski do proboszczów i omawiał przebieg wizyty duszpasterskiej. Kładł akcent, aby było to osobiste spotkanie mające na celu poznanie parafian, a także wnikanie w ich problemy.

Ta forma utrzymała się do dzisiaj?

Sama nazwa implikuje jej charakter. Kolęda, a więc często wejście księdza do domu poprzedzone jest śpiewaniem kolęd. Obecnie akcent położony jest na wizytę duszpasterską. Jest to spotkanie składające się z dwóch części. Kapłan przychodzi z modlitwą, błogosławieństwem i poświęceniem domu. Następnie jest czas na krótką rozmowę, podczas której ksiądz powinien zająć się tematami, którymi żyją ludzie. Zdarza się, że później ta wizyta jest kontynuowana – czy to w kościele, czy też ponownie, kiedy jest więcej czasu. Dzisiaj osoby, które przyjmują kolędę, chcą, żeby kapłan wspólnie z nimi się pomodlił, pobłogosławił, może też formalnie wizytę odznaczył. Nie mają potrzeby dłuższej rozmowy, bo wiedzą, gdzie w przypadku problemu mogą otrzymać pomoc.

Jak wierni powinni przygotować się do kolędy?

Jest to bardzo szeroki temat. Pamiętam z domu rodzinnego, że tata wyciągał garnitur, zakładał krawat, a mama sprzątała całe mieszkanie. Wszyscy czuli tę odświętną atmosferę. Współcześnie – z różnych powodów – wygląda to trochę inaczej. Warto jednak zachować liturgiczne przygotowanie domu, a więc nakryć stół białym obrusem, położyć na nim krzyż, świecę, wodę święconą i kropidło. Oczywiście, warto zadbać o świąteczną atmosferę. Myślę jednak, że starsze pokolenie bardziej zwraca na to uwagę, młodsze raczej mniej.

Kiedy zaczną się kolędy, w mediach pojawi się temat tzw. koperty. Jak powinno podejść się do tej sprawy?

Jeśli bardzo powierzchownie spojrzymy na wizytę duszpasterską, może uciec nam sens tego spotkania. Niektórzy w przestrzeni sakralnej, kościelnej szukają tych elementów, które budzą wątpliwości. Można zatrzymać się tylko na kopercie i postrzegać kolędę w aspekcie materialnym. Kapłan nie oczekuje, że osoba przyjmująca go w swoim domu wręczy mu kopertę czy złoży jakąś ofiarę. Jest to kwestia osobista i dobrowolna. To nie jest tak, że kopertę wręcza się na początku, w drzwiach wejściowych, bo inaczej ksiądz nie wejdzie. Częściej zdarza się, że ktoś biega po piętrach, bo chce złożyć ofiarę, a zapomniał. Jest to sprawa otwarta. Jeśli ktoś ma pragnienie, to tak robi. Bez wątpienia jest to wsparcie i utrzymanie materialne Kościoła. Tym bardziej że kolędę przyjmują osoby nie zawsze praktykujące, a które mają wewnętrzną potrzebę złożenia ofiary na Kościół.

Jakie jest Księdza nastawienie przed tegoroczną kolędą?

Bardzo pozytywne. Cieszę się, kiedy mogę osobiście spotykać się z ludźmi. Jest to bardzo cenny, ale też fizycznie trudny czas. Muszę przyznać, że podczas wizyty duszpasterskiej doświadczam od ludzi ogromnej życzliwości.