Do żłóbka za gwiazdą

Justyna Liptak

|

Gość Gdański 51-52/2019

dodane 19.12.2019 00:00

To wydarzenie gromadzące ludzi w różnym wieku, którzy wspólnie idą, by pokłonić się Nowonarodzonemu.

Dwórki już gotowe, by... Dwórki już gotowe, by...
Justyna Liptak /Foto Gość

W tym roku po raz 10. ulicami Gdańska przejdzie barwny Orszak Trzech Króli. Przygotowania do tego wydarzenia już trwają, a organizatorzy zachęcają, by zarezerwować sobie czas na wspólne świętowanie 6 stycznia.

W Szkole Podstawowej „Fregata” – zarówno tej dla chłopców, jak i dla dziewczynek – emocji nie brakuje. W końcu to w tej placówce zrodził się pomysł na uliczne jasełka. Zaczynali w parku Oliwskim, by następnie przenieść się do Śródmieścia. Orszak startuje przy bazylice Mariackiej, skąd po modlitwie „Anioł Pański” rusza ulicami miasta, by dotrzeć do Zielonej Bramy, gdzie w żłóbku czeka Święta Rodzina. Co roku wydarzenie przyciąga tysiące ludzi, którzy – wyposażeni w papierowe korony rozdawane przez organizatorów oraz śpiewniki – wyruszają na spotkanie Dziecięcia. W pochodzie idą bębniarze i szczudlarze, a także – obowiązkowo – Trzej Królowie.

Na swojej drodze barwny pochód napotyka nie lada przeszkody. Przy Wielkiej Zbrojowni, która pełni funkcję Pałacu Heroda, srogi władca próbuje zawrócić orszak. Następnie, przy Fontannie Neptuna, pochód chcą zatrzymać diabły, jednak bezskutecznie, gdyż walkę zawsze wygrywają anioły. Uwagę przyciąga tłum dzieci w przebraniach dam dworu i rycerzy ze wszystkich stron świata. To uczniowie szkół „Fregata”.

– Orszak jest wspaniałym elementem wychowania religijnego, które chcemy chłopakom przekazywać, a wpisany jest w działalność szkoły. Bardzo ważne jest, by poza murami placówki pokazać, że jesteśmy chrześcijanami, wyjść na ulicę i pójść za Gwiazdą Betlejemską, Trzema Królami, odwiedzić nowo narodzonego Jezusa, dać światu świadectwo – mówi Jacek Naliwajek, dyrektor Szkoły Podstawowej dla chłopców „Fregata”. – Bo we „Fregacie” uczymy, że wiara, to, że jestem chrześcijaninem, jest powodem do dumy, która przejawia się w moim zachowaniu. To, że szanuję innych – ludzi odmiennych religii i wyznań, to, że jestem mężny i potrafię stanąć w obronie słabszych. Wszystkie cnoty, nad którymi w szkole pracujemy już od września, skupiają się na tym wyjściu na ulicę i byciu rycerzem czy dworzaninem, którzy podążają do Boga – wyjaśnia dyrektor.

Przygotowania do orszaku w szkole dla chłopców zaczynają się od wizyty w zbrojowni, gdzie sprawdzane są sztuki i jakość dostępnej „broni”, stan techniczny tarcz i hełmów, a także odzienia wierzchniego, czyli „zbroi”, by każdy z rycerzy w wydarzeniu mógł wziąć udział w pełnym rynsztunku. – Jeśli czegoś w naszych zbiorach brakuje, wtedy do akcji włączają się ojcowie, bo to nie jest szkoła nauczycieli i dzieci, ale przede wszystkim rodziców. To pogłębia więzi, kiedy ojcowie razem z synami zasiadają do wspólnej produkcji mieczy. Ojcowie są aktywnymi uczestnikami Orszaku Trzech Króli – dodaje J. Naliwajek.

We „Fregacie” dla dziewcząt również trwają gorączkowe przygotowania. Stroje są dokładnie weryfikowane przez Lidię Witkowską, mamę Stasia, Janka i Mai, uczniów szkoły. To ona uszyła prototyp ubioru dwórki, który już na stałe wszedł do kanonu modowego gdańskiego Orszaku Trzech Króli. – Dziewczynki idące w pochodzie są damami dworu, a inspiracją do stworzenia ich kreacji była królowa Bona – wyjaśnia. Stąd dwórki mają kolorowe tuniki, a na głowach kominy, które przytrzymywane są przez nałęczki zdobione kamieniami, perłami, a także cekinami, żeby były ładne i błyszczące. Dwór wprowadza Trzech Króli do stajenki, gdzie na złożenie hołdu oczekuje Święta Rodzina. – Dzięki temu, że mamy taką wspaniałą szkołę i rodzice angażują się w życie swoich dzieci, wszystkie stroje szyły mamy – mówi pani Lidia. Zeszłoroczny orszak wprowadził pewną innowację. – Królewski dwór wzbogaciła obecność mam, które w pochodzie – również pięknie ubrane – szły razem ze swoimi córkami – wyjaśnia.

Pani Lidia zapewnia, że orszak jest wydarzeniem, na które w szkole czeka się z niecierpliwością. – Dla mojej rodziny ma to bardzo duże znaczenie. Bierzemy w nim udział od kilku lat. To jest dla nas radosne święto wiary. Przygotowujemy się do niego, nie tylko szykując barwne stroje, ale również duchowo, by wspólnie pójść i pokłonić się Jezusowi czekającemu w żłóbku – podkreśla L. Witkowska.