Statua wolności Gdańska

Piotr Piotrowski

|

Gość Gdański 2/2020

publikacja 09.01.2020 00:00

To miasto było dla niego wszystkim – Paweł Adamowicz miał je w swoim krwiobiegu i nieustannie o nim myślał. Rok temu los brutalnie zamknął księgę jego życia, wpisaną w dzieje grodu nad Motławą.

▼	Uroczystości odbędą się w miejscu pochówku prezydenta – w bazylice. ▼ Uroczystości odbędą się w miejscu pochówku prezydenta – w bazylice.
Piotr Piotrowski /FOTO GOŚĆ

W niedzielny wieczór 13 stycznia 2019 r. prezydent Adamowicz stanął na scenie przy Targu Węglowym w czasie „Światełka do nieba”. Jak co roku. Od lat jako wolontariusz kwestował na cmentarzach na rzecz hospicjum, od lat zbierał także pieniądze do puszki WOŚP. W swoim ostatnim w życiu poście na Facebooku, wrzuconym tego wieczoru, cieszył się z dużej kwoty zebranej na rzecz orkiestry i zapraszał gdańszczan pod scenę w okolicach Złotej Bramy. Na niej wypowiedział – jak się okazało – ostatnie słowa: „Gdańsk jest szczodry. Gdańsk dzieli się dobrem. Gdańsk chce być miastem solidarności. Za to wszystko wam serdecznie dziękuję. Na ulicach, placach Gdańska wrzucaliście pieniądze, byliście wolontariuszami. To jest cudowny czas dzielenia się dobrem. Jesteście kochani! Gdańsk jest najcudowniejszym miastem na świecie! Dziękuję wam!”. Chwilę później na scenę wpadł 28-letni Stefan W.

Przerwane życie

W światłach sceny w ręku napastnika błysnął nóż. Podbiegł do Pawła Adamowicza i trzykrotnie go ugodził. Ranny prezydent był reanimowany na scenie. Następnie trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, gdzie w nocy i rano przeszedł dwie operacje. Niestety, nie udało się go uratować – prezydent zmarł następnego dnia w szpitalu. Zaraz po ataku policja zatrzymała napastnika. Jego zachowanie wskazywało, że może mieć problemy psychiczne. Teraz, od blisko roku, Stefan W. przebywa w szpitalu psychiatrycznym, gdzie już kilkakrotnie poddawano go obserwacji. Dokumenty przekazane do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku nie rozwiały wątpliwości śledczych co do stanu zdrowia mężczyzny i jego ewentualnej poczytalności lub niepoczytalności w chwili popełnienia zbrodni. W grudniu wniosek o powołanie nowego zespołu biegłych złożyła także rodzina P. Adamowicza. W nowym zespole biegłych będzie trzech psychiatrów ze szpitala dla psychicznie i nerwowo chorych w Starogardzie Gdańskim i jeden z Kliniki Psychiatrii Sądowej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Z tego ośrodka zostanie też powołanych dwóch biegłych psychologów. Dodatkowo prokuratura powoła jeszcze jednego psychologa.

Matka Stefana W. w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” przyznała, że jest zaskoczona decyzją prokuratorów nadzorujących śledztwo. „Wiem, że mój syn już na zawsze pozostanie zamknięty albo w więzieniu, albo w zakładzie psychiatrycznym. Nie rozumiem, po co kolejne opinie o jego stanie psychicznym. Czy ktoś może myśli, że mój syn cudownie ozdrowiał?” – powiedziała.

Stefan W. przebywa w jednoosobowej celi aresztu śledczego, ponieważ ma status niebezpiecznego. Wcześniej był karany za napady z bronią w ręku na placówki bankowe. W tej sprawie zatrzymano go w czerwcu 2013 r., a rok później sąd skazał go na 5,5 roku więzienia. Odbywanie kary skończył 8 grudnia 2018 roku. Jeżeli w toku badań okaże się, że Stefan W. w chwili zbrodni był niepoczytalny, śledztwo zostanie umorzone. Gdyby jednak okazał się w pełni świadomy tego, co zrobił, prokuratura skieruje do sądu przeciwko niemu akt oskarżenia. Wtedy Stefanowi W. może grozić nawet dożywocie.

Dzwon trwogi i nadziei

Paweł Adamowicz wierzył w szczególną misję Gdańska jako miasta wolności i solidarności. „Te dwa pojęcia dobrze oddają ducha naszego miasta. Gdańsk – wolność i demokracja. Właśnie dlatego od początku buduję i wspieram procesy zmierzające do rozwoju społeczeństwa obywatelskiego w naszej części Europy” – pisał na swojej stronie internetowej. Był prezydentem, którego łatwo było spotkać codziennie na gdańskiej ulicy. Do pracy przez lata chodził piechotą, potem przesiadł się na rower. Zdarzało się, że spóźniał się do pracy, bo któryś z mieszkańców zatrzymywał go na rozmowę. Był prezydentem Gdańska 20 lat.

W czasie Mszy św. pogrzebowej abp Sławoj Leszek Głódź tak żegnał P. Adamowicza: „Jego ostatnie słowa odczytujemy jako swoisty testament. Wyznanie i deklarację miłości, uznania, szacunku, zachwytu dla Gdańska. Powraca telewizyjny obraz prezydenta Pawła z wzniesioną ku górze ręką. »To jest swoista statua wolności dla Gdańska, ale nie tylko«. Takie słowa wpisałem w Księdze Kondolencyjnej. W ręce trzymał światełko skierowane ku niebu. Jakby sygnał, jakby oznajmienie – nieuświadomione wtedy – że niebawem i on będzie zmierzał ku Temu, który »zna wszystko« (1 J 3,20)”. Zabrzmiały też szczególnie mocno kolejne słowa hierarchy. „Dla wielu to, co się wydarzyło w niedzielny wieczór na Węglowym Targu, zostało odebrane jako potężny, gwałtowny, niemilknący dzwon na trwogę. Wezwanie do rachunku sumienia. Do koniecznej przemiany stylu naszego życia politycznego, wspólnotowego, społecznego, medialnego. Do definitywnego wyrugowania z polskiej polityki, więcej, z przestrzeni życia społecznego, języka pogardy, poniżania, deprecjonowania, obdzierania ze czci i godności naszych braci, bliskich, czasem niedawnych przyjaciół. Wypływa ten język z serc, w których wygasł płomień miłości do ojczyzny, do polskiej wspólnoty. Wyrasta z niekontrolowanej miarą sumienia pychy, która jest nieodrodnym dzieckiem pogardy. Tak być nie może! Dosyć! Basta! Stop! To pycha buduje mury osobności. Wzywa do ich obrony. Niezdolna do autorefleksji, do dostrzeżenia w swych sercach braku miłości, imperatywu pokoju, szacunku dla racji i poglądów innych, podważania tego, co jest rezultatem demokratycznych zasad. Trzeba nam braterstwa serc, dłoni otwartych, a nie zaciśniętych pięści. Dźwięk tego dzwonu wzywa nas do odbudowy polskiej wspólnoty wedle miary miłości, zaufania, szacunku” – mówił abp Głódź.

Aleja przyszłości

Paweł Adamowicz był politykiem. Ale też człowiekiem wiary. Kościół katolicki w Gdańsku doznał od niego wiele pomocy. Wspomagał remonty historycznych zabytkowych gdańskich świątyń, konserwację licznych zabytków sztuki sakralnej. Wiele działań Kościoła, szczególnie tych o wymiarze społecznym, mogło liczyć na wsparcie z jego strony. Był praktykującym katolikiem. Nie wstydził się swojej wiary. Często podkreślał, że gdy jest w Brukseli i siada z posłami, rozpoczyna posiłek od znaku krzyża. Był także wizjonerem, szcze- gólnie wtedy, gdy myślał o Gdańsku. W ostatnich dniach spełniło się jedno z jego wielkich marzeń – otwarta została droga Nowa Bulońska. To jedna z tych inwestycji, która pokazuje dalekosiężne, kompleksowe spojrzenie P. Adamowicza na rozwój miasta, potrzeby nowych dzielnic. Gdańscy radni uchwalili, że trasa ta będzie nosiła nazwę alei Pawła Adamowicza.

Wybrane wydarzenia związane z rocznicą śmierci prezydenta Adamowicza

13 stycznia, poniedziałek
godz. 10.00 – uroczystość nadania nazwy alei Pawła Adamowicza;
godz. 19.45, okolice Katowni – uroczyste odsłonięcie tablicy pamiątkowej w rocznicę zamachu;
godz. 20.00 – przemarsz ulicami miasta do bazyliki NMP;
godz. 20.30, bazylika NMP – międzywyznaniowa modlitwa przy grobie P. Adamowicza.

14 stycznia, wtorek
godz. 18.00, bazylika Mariacka – Msza św. w pierwszą rocznicę śmierci prezydenta Adamowicza.