Wspólnota myśli o sercu

P. Piotrowski

|

Gość Gdański 45/2021

publikacja 11.11.2021 00:00

Przy wejściu na cmentarz parafii pw. św. Wawrzyńca w Gdyni-Wielkim Kacku zamontowano właśnie defibrylator. Wierni kupili urządzenie z pieniędzy zebranych na festynie.

Ksiądz Jarosław prezentuje sprzęt do ratowania życia. Ksiądz Jarosław prezentuje sprzęt do ratowania życia.
ks. Maciej Świgoń /Foto Gość

Gdyńska parafia ma kameralny, wręcz podmiejski charakter. To ponad 4100 parafian, w większości powojenni mieszkańcy Gdyni, migranci z innych rejonów północnej Polski, ale jedną trzecią wiernych stanowią Kaszubi mieszkający w Wielkim Kacku od wieków.

Źródła odnotowują, że już w 1353 r. wydzielono tu osobną parafię Wielki Kack. Wtedy powstał też pierwszy drewniany kościół pw. św. Wawrzyńca. Dzisiejszy kościół parafialny to trzecia w kolejności świątynia. – W 1894 r. rozpoczęto budowę kolejnego. Wybudowany w rok stoi do dziś – mówi ks. Jarosław Piotrowski, proboszcz parafii. Wokół kościoła powstała przez lata wspólnota, która ma niemal rodzinny charakter. Jak mówi proboszcz, sprzyjają temu położenie kościoła i przywiązanie mieszkańców do swojej małej ojczyzny.

Ponad rok temu tę „rodzinną” wspólnotę dotknęła tragedia. – 29 października na tutejszym cmentarzu zmarł nasz parafialny szef rady duszpasterskiej. Tadeusz Selka doznał ataku serca. Niestety, pomoc nadeszła zbyt późno – wspomina ks. Jarosław.

65-letni mężczyzna przez kilkanaście minut leżał nieprzytomny. Kiedy odnalazła go nastoletnia parafianka, harcerka, rozpoczęła reanimację. Wezwano pomoc. Karetka pogotowia przyjechała do wezwania i ratownicy przez ponad 40 minut reanimowali mężczyznę. Niestety, nie udało się mu przywrócić czynności życiowych. Dramatyczny obraz walki o życie parafianina zarejestrowała kamera monitoringu na cmentarzu. Ksiądz Jarosław mówi, że ten wstrząsający film był jednym z impulsów do uruchomienia inicjatywy zapobiegającej takim zdarzeniom w przyszłości. – Gdyby pana Tadeusza ktoś odnalazł wcześniej i dysponował odpowiednim sprzętem do ratowania życia, być może udałoby się go uratować – zastanawia się.

Już kilka dni po zdarzeniu do proboszcza zgłosił się dr Tomasz Marjański, krewny zmarłego. Zaproponował organizację zbiórki pieniędzy na zakup defibrylatora. Automatycznego, który może obsłużyć osoba niemająca pojęcia o prowadzeniu resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Prowadzenie tej akcji ma utrzymać przepływ krwi przez mózg i serce oraz przywrócić czynności układu krążenia. Jej natychmiastowe rozpoczęcie przez świadków zdarzenia – wypadku drogowego, zasłabnięcia na ulicy, w miejscu publicznym – zwiększa prawdopodobieństwo przeżycia aż trzykrotnie.

Pomysł krewnego proboszcz przedstawił parafianom. Podchwycili inicjatywę i postanowili, że okazją do zebrania pieniędzy będzie również parafialny festyn, który po czasie lockdownu odbył się we wrześniu, w dniu odpustu patronalnego 11 września. – Parafianie przygotowali wspaniałą imprezę. Były ognisko, doskonałe jedzenie, ciasta upieczone przez gospodynie, w tym żonę zmarłego pana Tadeusza. Muszę dodać, że rodzina od początku bardzo wspierała inicjatywę. W naszej parafii myślimy tak, jak w rodzinie: kiedy zdarza się coś nagłego i tragicznego, próbujemy temu zapobiec na przyszłość – mówi ks. Piotrowski. W czasie festynu prowadzono zbiórkę – wraz z wcześniejszymi wpłatami na parafialne konto udało się zgromadzić 11 tys. zł. Pomogła też w tym akcja proboszcza, który dla parafian przygotował specjalne ramki do rejestracji samochodowych z logotypem parafii.

Zebrana suma pozwoliła nie tylko na zakup urządzenia, a także jego montaż wraz z wykonaniem odpowiedniej konstrukcji oraz serwis. Te prace również wykonali i będą prowadzić parafianie – pan Marek przygotował skrzynkę na defibrylator, pan Michał zaś zajął się doprowadzeniem prądu i montażem silnego, ledowego oświetlenia. 29 października, rok po tragicznym wypadku, przy wejściu do domu parafialnego obok głównej bramy cmentarza, pojawił się zamontowany i działający defibrylator.

Na tym jednak nie koniec historii. Następnym krokiem będzie parafialna edukacja w zakresie udzielania pierwszej pomocy i prowadzenia resuscytacji. – I tu pomocą będzie służył nam kolejny parafianin – pan Szymon, student ratownictwa. Jeszcze przed Bożym Narodzeniem przygotuje dla chętnych szkolenie z użyciem defibrylatora. Po to, żebyśmy mogli w przyszłości uratować komuś życie – dodaje ks. Jarosław.