• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Zło zawsze należy odrzucać

    Jan Hlebowicz

    dodane 25.11.2012 16:05

    ‒ Powinniśmy wybierać dobro. W sposób wyrazisty i radykalny ‒ mówi ks. prof. Aleksander Posacki.

    W Bibliotece Uniwersytetu Gdańskiego, 23-25 listopada, odbyła się konferencja „Zagrożenia rozwoju osobowości młodego człowieka na początku XXI wieku”. Z dwoma wykładami wystąpił  demonolog ks. prof. Aleksander Posacki.

    Jan Hlebowicz: Był ksiądz w kinie na ostatnim filmie sagi „Zmierzch”?

    Ks. prof. Aleksander Posacki: Tak.

    Jakie wrażenia?

    - Film pogłębia ten sam wątek co poprzednie części. Wampir historycznie, typologicznie, symbolicznie, kulturowo i teologicznie jest złą postacią. W filmie jest to pomniejszane, a niekiedy całkowicie odwrócone. Akcent kładzie się na atrakcyjnym przedstawieniu wampirów. Rodzina Cullenów przedstawiona jest jako dobra. To wprowadza pewien zamęt. Widz czuje, że przebywa w obcym, mrocznym świecie, a jednocześnie ta rzeczywistość wydaje się jednak całkiem przyjemna, bo przecież Cullenowie są w porządku. Kobiety ładne, a mężczyźni przystojni. Kierują się zasadami moralnymi, są bogaci, inteligentni i dobrze ubrani. Estetyka wypiera etykę i niestety często tego nie zauważamy.

    To aż takie straszne, że wampir przedstawiony jest pozytywnie?

    - W filmie ludzie pokazani są jako istoty nudne, naiwne, po prostu gorsze. Według takiego ujęcia wampir, czyli stworzenie potępione, staje się bardziej atrakcyjny niż osoba święta, dobra, ofiarna, która z tych racji zasługuje na szczęśliwe życie wieczne. Perwersyjną nowością w tej fascynacji złem jest fakt, że nie ma tu odrzucania wieczności życia ludzkiego, jak to jest w ateizmie, ale jest akceptacja stanu wieczności nieszczęśliwej, co wyraża się także w otwarciu na opętanie.

    W jednej z części sagi wojnę toczą wilkołaki i wampiry różnego rodzaju istoty demoniczne. Jak to tłumaczyć?

    - W „Zmierzchu” następuje pomieszanie pojęć. Dobrem nazywa się to, co wydaje się dobre. To znaczy jeśli coś jest bardziej sympatyczne, miłe i przystojne to znaczy, że jest lepsze. Tymczasem i wilkołaki i wampiry są przecież stworzeniami potępionymi.  Zło należy odrzucać, a nie stawać po którejś ze stron. Powinniśmy wybierać dobro. W sposób wyrazisty, radykalny.

    Czy to trochę nie przesada, wszędzie doszukiwać się czyhającego zaproszenia do okultyzmu? Może w przypadku Meyer, która przecież nie jest satanistką tylko mormonką, to po prostu konwencja literacka?

    - Faktycznie trzeba uważać, a z drugiej strony nie bagatelizować obecności szatana we współczesnej kulturze masowej. W mormonizmie następuje reinterpretacja Księgi Rodzaju dotycząca upadku pierwszych ludzi, zgodna z tradycją gnostycką. Mormoni uważają, że szatan otwiera oczy człowiekowi. Nie kusi do upadku, tylko chce go uczynić Bogiem. Diabeł nie jest więc taki zły, jest nauczycielem. Może to była teologiczna podstawa, która wpłynęła na Meyer i budowę fabuły „Zmierzchu”. Zastrzegam, że to jedynie moja hipoteza. Nie mam dowodów, która by ją potwierdzała.

    Z czego wynika zainteresowanie wampirami w dzisiejszym świecie?

    - Jest to zjawisko złożone. Dla wielu ludzi jest to rodzaj autoterapii, poszukiwań antropologicznych, ale również fascynacji złem o podłożu stricte duchowym, wynikającej z buntu metafizycznego. Zainteresowanie wampirami może wiązać się także z duchem epoki.  Odejściem od zasad moralnych i dekalogu. Jest to swojego rodzaju tworzenie świata poza Bogiem, rzeczywistości, która rządzi się własnymi prawami, gdzie nie ma grzechu. Bo zło jest przecież złożone, niejednoznaczne ‒ bywa przecież piękne i atrakcyjne. Wampiryzm to problem, który należy badać antropologicznie i psychologicznie.  Jednak teolog, duchowny, po prostu chrześcijanin nie może odrzucić także interpretacji, że jest to skłanianie się w kierunku szatana, który kryje się za tym pojęciem. Diabeł często używa pewnych, dobrze zamaskowanych symboli, żeby człowieka wciągnąć w świat zła.

    Kiedy fascynacja zamienia się w realne zagrożenie duchowe?

    - Problem polega na tym, że ten moment trudny jest do wykrycia. Wiedząc, że to przejście nie zawsze musi być zauważalne, w tradycji duchowej zachodniego i wschodniego chrześcijaństwa radzono całkowicie unikać pewnych treści i obrazów, które mogą być niebezpieczne. Nie wchodź w ten świat, bo później trudniej będzie się tobie z niego wyzwolić ‒ tłumaczono. Dzisiaj tej świadomości często brakuje. Nie można ot tak sobie igrać ze złem. W pewnym momencie możemy doświadczyć jawnej lub ukrytej inicjacji. Mniej lub bardziej celowo przejść na stronę szatana.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • cypkos
      26.11.2012 12:49
      tez to zwróciło moja uwagę. myślę, że tok twego rozumowania jest poprawny, czyli, że chodzi o pewne zobrazowanie zła
    • Maxim
      26.11.2012 20:31
      To już księża chodzą do kina na filmy o wampirach i wilkołakach a potem jakieś pseudouczone analizy z tego robią ?
      Żarty sobie robicie ?
      Ja do tej pory myślałem że wampiry i wilkołaki nie istnieją no ale jak taki autorytet od demonów analizuje ten film to chyba zacznę wierzyć w te stwory ;-)
      Ręce opadają ha ha ha
    • GravXIII
      27.01.2013 08:54
      I znów spec od bytów "nadnaturalnych" się mądrzy.
      A ja pytam- czy średniowiecze jeszcze trwa? Czy za pewnik istnienia bytu materialnego przyjmujemy samą wiarę w niego? No chyba nie...
      Więc proszę mi wyjaśnić, czemuż to fascynację historiami o wampirach uznaje się za takie zło, gdy nawet nie wiadomo, czy istnieją?
      Czemuż także potępia się ową wampirzą rodzinę (choć nie jestem fanem twórczości Meyer) o bycie złem wcielonym, gdy są to w sadze istoty chcące sobie po prostu spokojnie żyć, a będące po prostu inne? Kierujące się moralnością i mimo pokus nie krzywdzące ludzi? Czyż nie jest to pewne zobrazowanie ogólnej niechęci wśród osób innych od reszty społeczeństwa? Proszę księdza, stosy już dawno wygasły, prosimy nowych nie rozpalać...
    • Była gotka
      04.06.2014 17:36
      Ferminko, słowo "wampir" wywodzi się z czasów renesansu, pochodzi bezpośrednio od (bodajże tureckiego) wyrazu znaczącego wiedźmę, czarownicę, osobę rzucającą uroki. Tak nazywano ludzi, których podejrzewano o roznoszenie zarazy. Wampir jako istota potępiona, pijąca krew, jako pochodząca od wiedźmy to jedna z wielu wariacji na temat szatana. Ostatecznie diabeł, w formie takiej, jaka pojawia się na obrazkach, też nie istnieje - jest zły, szatan, a nie czerwony ludzik z rogami. Wszystko co ma związek ze złem, magią i uwielbieniem śmierci, jest powiazane z szatanem.


      Mnie przeraża popularność słowa "potępiony". ostatnio to prawie że synonim "fantatsycznego, ciekawego". Jest potępiona miłosc, potępiony anioł, potępione dusze i inne takie wynalazki w tytułach tanich zmierzchopodobnych ksiązek. Potępiony znaczy to, co znaczy - wybierający szatana i wieczne potępienie, piekło.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół