• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Duchowe życie w i poza sezonem

    ks. Rafał Starkowicz

    |

    Gość Gdański 45/2015

    dodane 05.11.2015 00:00

    – Ludzie bardzo pragnęli tej świątyni. Zanim w 1993 r. stworzono tu parafię, przygotowali kilka projektów kościoła. Wciąż mam je w swoim archiwum – mówi ks. Wiesław Wett, proboszcz.

    Położona na peryferiach Władysławowa miejscowość ma charakter wypoczynkowy. Przed 20 laty liczyła 964 mieszkańców. I choć od tego czasu znacznie się rozbudowała, liczba ludności nie zmieniła się prawie wcale. Domy, które powstały w Chłapowie, w większości przeznaczone są dla turystów. Poza sezonem nikt w nich nie mieszka. – W sezonie przyjezdnych jest kilka razy więcej niż nas – opowiada Barbara, mieszkająca od 33 lat w Chłapowie. – Tu do rzeczywistości trzeba się przyzwyczajać dwa razy. Po raz pierwszy, kiedy zaczyna się sezon, gdy pojawiają się kolejki w sklepach, na poczcie, a na drogach królują wszechobecne korki. Drugi, gdy ludzie wyjeżdżają. Siedząc w domu, słyszy się stale ten charakterystyczny terkot kółek ciągniętych po kostce brukowej waliz i toreb. Zaraz potem pojawia się trwająca kilka miesięcy cisza – dodaje proboszcz.

    Trudne początki

    Kiedy ks. Wett w czerwcu 1994 r. został mianowany proboszczem parafii w Chłapowie, ta istniała już od roku. Wcześniej posługiwał w niej ks. Kazimierz Białk, który wówczas został skierowany do posługi w pobliskim Łebczu. – Muszę przyznać, że się ucieszyłem. Bardzo lubię wieś. A tu dookoła łąki i jeszcze morze w pobliżu... Przez całe moje kapłaństwo marzyłem także, aby budować kościół – mówi ks. Wett. W swoim kapłańskim życiu jako wikariusz pracował na dwóch placówkach. W obu budowane były wówczas świątynie. – Miałem więc niezły przegląd tego, co wiąże się z budowaniem kościoła. Myślałem o tym, żeby coś konkretnego po sobie pozostawić – podkreśla. – Pochodzę ze Starogardu Gdańskiego. Nie znałem tych stron. Ludzi nie znałem. Pierwszy raz przybyłem do Chłapowa już po nominacji na proboszcza. Nie wiedziałem, z kim można podjąć współpracę – wspomina. Jednak jego początkowe obawy okazały się bezpodstawne. Pod dach chętnie przyjęli go parafianie. Zamieszkał w tym samym miejscu, co jego poprzednik. Nie było też problemu z kontaktem z wiernymi. Początkowo nabożeństwa sprawowano w przerobionej z warsztatu stolarskiego blaszanej kaplicy. – W zimie było nawet znośnie. Zamontowaliśmy tam ogrzewanie. Za to latem, kiedy kaplica wypełniała się turystami, a słońce ją rozgrzewało, trudno było w środku wytrzymać. To dało nam determinację do jak najszybszej budowy nowego kościoła – dodaje proboszcz.

    Wybór należy do was

    Projekt świątyni stworzył Wiesław Szyślak, architekt z gdańskiej Osowy, który jest autorem kościoła MB Królowej Polski w Wejherowie. Przygotował dwa projekty, zrobił makiety. Później proboszcz wystawił je w kaplicy, by parafianie mogli sami zdecydować, który zostanie zrealizowany. – Nie żałuję tego. Trzeba słuchać ludzi. Tutaj wszyscy żyją tym kościołem. Im więcej ludzi się wciągnie w takie przedsięwzięcie, tym lepiej. Decyzję zatwierdziła także kurialna komisja – mówi ks. Wett. Dodaje, że lubi rozmawiać z parafianami o szczegółach budowy. Większość z nich ma odpowiednie doświadczenie. Co więcej, parafianie sami negocjują z wykonawcami koszty wykonywanych usług. Daje im to poczucie odpowiedzialności za swój kościół i jednocześnie integruje środowisko. I choć budowa kościoła trwała 11 lat, to biorąc pod uwagę niewielką liczbę mieszkańców parafii, jest to zapewne niezły wynik.

    Błogosławieństwo świątyni

    Pierwszą Mszę św. w nowym kościele proboszcz odprawił w dniu kanonizacji Jana Pawła II. Od kwietnia 2014 r. sprawowane są tam wszystkie nabożeństwa, a po starej kaplicy nie pozostał nawet najmniejszy ślad. 25 października abp Sławoj Leszek Głódź uroczyście poświęcił kościół. – Te ściany należą już tylko do Boga. Dziś, kiedy poświęcamy tę świątynię, wyrażamy nasze dziękczynienie Bogu za wielkie dzieło, które wyrosło z waszej wiary, hojności serc i wyrzeczeń. Jesteśmy wszyscy tego świadomi – mówił w homilii metropolita. – Kościół to miejsce spotkania człowieka z Bogiem, z Jego miłością. W tej świątyni, jak w tysiącach świątyń na całym świecie, obecny jest Bóg. – Uroczystość poświęcenia była dla mnie ogromnym przeżyciem. W błogosławieństwie kościoła uczestniczyłam po raz pierwszy – opowiada Maria, mieszkanka Chłapowa. Podkreśla także wyjątkowe wezwanie kościoła. – Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek potrzeba światu miłosierdzia Bożego – dodaje. Podczas uroczystości metropolita, oprócz samej świątyni, poświęcił także dzwony, które niedługo zostaną umieszczone na kościelnej wieży. Jak zapowiada proboszcz, w najbliższych dniach zostanie także podłączone ogrzewanie podłogowe. Już myśli o pięknym wystroju kościoła. Marzy mu się, by jego autorem był sławny polski rzeźbiarz prof. Czesław Dźwigaj. By przekonać parafian do tego pomysłu, podczas pielgrzymek wspólnie odwiedzają kościoły, w których znajdują się jego dzieła.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół