• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Postęp na szynach

    Justyna Liptak

    |

    Gość Gdański 49/2015

    dodane 03.12.2015 00:00

    Kiedy w 2006 roku grupka rodziców postanowiła stworzyć przedszkole dla zaledwie 8 dzieci, wydawać się to mogło fanaberią, bo przecież jest tyle dobrych placówek edukacyjnych. Po prawie 10 latach działalności faktem jest, że na sopockiej mapie brakowało takiego miejsca jak „Lokomotywa”.

    Szkoła podstawowa i przedszkole mieszczą się w jednym, niepozornym budynku. Gdyby nie wielki baner informujący o placówce, można by tego miejsca nie zauważyć. Ale dla rodziców uczących się w tu ponad 200 dzieci nie fasada budynku jest ważna...

    Wychowanie do wolności

    – Jesteśmy od testowej rzeczywistości wolni, bo chcemy wykształcić człowieka renesansu. U nas dzieci uczą się funkcjonowania w świecie nieustannych zmian oraz tego, by mądrze i efektywnie korzystały ze zdobytej wiedzy. Szkoła oferuje twórcze, otwarte podejście do zagadnień programowych oraz odchodzenie od modelu biernego przyswajania wiedzy – mówi Edyta Gronowska, dyrektor. Dlatego w czasie rekrutacji nie wynik testu decyduje o przyjęciu. – My rekrutujemy całe rodziny, stąd każdy nabór zaczynamy od spotkania z rodzicami i dokładnego przedstawienia, czym jest „Lokomotywa” – co oferujemy, ale i czego od rodziców wymagamy – wyjaśnia pani dyrektor. – Dewiza: „Bóg, honor, Ojczyzna” przyświeca nam od początku działalności, dlatego wprowadziliśmy historię już w I klasie, stąd formacja duchowa w oparciu o prawdy wiary katolickiej oraz przykładanie ogromnej wagi do kształtowania woli dziecka, jego charakteru i umiejętności – mówi E. Gronowska. Dopiero po zapoznaniu się z misją „Lokomotywy” rodzice mogą zdecydować, czy chcą, aby dziecko było w tych wartościach wychowywane. Pani dyrektor przyznaje, że czasami sama próbuje zniechęcić rodziców. – Wiem, że mamy świetną ofertę edukacyjną, ale jest ona nierozerwalna – co może być niewygodne dla rzadziej praktykujących rodziców – z pogłębianiem przez dzieci relacji z Bogiem. Informuję rodziców, że muszą mieć świadomość, iż dziecko będzie uczestniczyło m.in. w modlitwie przed zajęciami, co może rodzić w domu pytania typu: „Czemu nie modlimy się na rozpoczęcie dnia, tak, jak w szkole?” – mówi panie Edyta. Dyrektor zauważa, że takie kwestie mogą się pojawić, a w „Lokomotywie” bardzo ważne jest, aby dom rodzinny i szkoła były dwoma spójnymi środowiskami. – Autorytety muszą być budowane wspólnie. My budujemy autorytet rodziców, a rodzice szkoły, dlatego chcemy uniknąć wszystkich sytuacji, w których może pojawić się niespójność – wyjaśnia pani Edyta.

    Podkreśla, że kadra wykorzystuje najlepsze metody i programy nauczania, które pobudzają ciekawość i wyobraźnię dziecka, rozwijają logiczne myślenie i zdolności matematyczne, wzbogacają jego słownictwo i uwrażliwiają na sztukę. – Klasy są maksymalnie 20-osobowe. Program obejmuje obowiązkową siatkę godzin konieczną do realizacji założeń ministerialnych, rozszerzoną, szczególnie w zakresie nauki języków obcych – angielskiego i hiszpańskiego, a od 2 lat także kaszubskiego. Szkoła oferuje również zajęcia pozalekcyjne – wycieczki oraz wyjazdy do kina, teatru, na basen czy koła zainteresowań. Staramy się zagospodarować każdą chwilę, aby uczniowie wynieśli z naszej placówki jak najwięcej – opowiada pani Edyta.

    Ciekawostką jest, że w „Lokomotywie” każde dziecko ma swojego opiekuna – tutora, który towarzyszy mu w rozwoju i wspiera rodziców. Oprócz bieżących rozmów, w roku odbywają się 3 spotkania, których efektem jest wypracowanie planu działania dla dziecka i rodziny, następnie wdrażanego w życie. – To był dla mnie szok, kiedy przyszłam na pierwsze takie spotkanie i dostałam 6 kartek A4 z wyczerpującą informacją dotyczącą rozwoju mojego dziecka – mówi Renata Mroczkowska, mama jednego z uczniów.

    Nie pod kloszem

    Od 2006 r. liczba zainteresowanych sopockim przedszkolem systematycznie rosła, wraz z nią liczba przedszkolaków, a następnie uczniów szkoły podstawowej, która powstała w 2010 roku. Prawie 10-letnie doświadczenie i ponad 200 uczniów utwierdziło panią Edytę w przekonaniu, że takich miejsc szukają rodzice, nawet jeżeli są płatne. – Opłaty nie są duże. Od początku istnienia szkoły czesne nie zostało podniesione. W przedszkolu wzrosło tylko raz, bo zawsze szukamy dodatkowych źródeł finansowania – wyjaśnia dyrektor. W „Lokomotywie” pieniądze nie mogą być przeszkodą nawet dla mniej zamożnych rodzin. – Stworzyliśmy fundusz stypendialny, z którego korzystają rodziny wielodzietne albo te, które w danym momencie znalazły się w ciężkiej sytuacji materialnej – wyjaśnia pani Edyta.

    Niestety, przy obecnym systemie szkolnictwa, „Lokomotywa” to rozwiązanie tylko do końca podstawówki. – Mam świadomość, że za rok mojego syna czeka gimnazjum, ale uważam, że jest już w jakimś stopniu ukształtowany i będzie umiał swoją postawą to pokazać – mówi pani Renata. Jakub Gorski, prezes Stowarzyszenia „Lokomotywa”, podkreśla, że w momencie zmiany szkoły bardzo ważna jest relacja, jaką udało się rodzicowi zbudować z dzieckiem. – Naszych uczniów nie wychowujemy pod kloszem, bo wiemy, że kolejnym ich krokiem jest gimnazjum, gdzie będą musieli zabiegać o swoje. Jestem ojcem i wierzę w relację, jaką mam ze swoim dzieckiem – że w razie kłopotu przyjdzie do mnie i razem coś uradzimy. Bo na pewno nie martwię się o to, że sobie nie poradzi z nauką – mówi pan Jakub.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół