• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Arka przed potopem

    dodane 07.09.2017 00:00

    O grzechu i mocy modlitwy ludzi zjednoczonych z Bogiem mówi Lech Dokowicz, reżyser i scenarzysta, organizator spotkań modlitewnych.

    Ks. Rafał Starkowicz: Przygotowuje Pan modlitewną akcję pod nazwą Różaniec do granic. Dlaczego potrzebne są takie ogromne przedsięwzięcia modlitewne, obejmujące cały naród?

    Lech Dokowicz: Jako naród jesteśmy rozliczani przez Pana Boga z dobra i zła, które jest sumą wyborów wszystkich Polaków. Pan Bóg pokazywał to bardzo wyraźnie na kartach Starego Testamentu. Kiedy naród wybrany stawiał Boga w centrum swojego istnienia i przestrzegał Jego przykazań, przeżywał czas rozkwitu i otrzymywał liczne błogosławieństwa. Kiedy natomiast odchodził od Stwórcy, konsekwencją były straszne tragedie: choroby, wojny, nienawiść i zagubienie. Nie inaczej było w historii naszego kraju. W czasach gdy Polacy żyli według hasła: „Bóg, honor, ojczyzna”, Polska była zasobna i potężna. Gdy zapominaliśmy o Wszechmogącym, spadały na nas straszliwe ciosy, aż do utraty państwowości włącznie. Dziś duża część naszych rodaków żyje, jakby Bóg nie istniał, a człowiek żyjący bez Boga nie tylko zamyka drogę do własnego zbawienia, ale też skutkami swoich wyborów obciąża innych. Pan Bóg nie pozwoli się w nieskończoność obrażać. W pewnym momencie odsunie chroniącą dłoń i wtedy przyjdzie czas panowania demonów: choroby, wojny, rewolucje i głód. Wobec wielkiej apostazji, powszechnego obrażania Boga w naszych czasach, obowiązkiem wierzących Polaków jest stanięcie do walki duchowej o losy naszej ojczyzny i świata.

    Jakie są Pana oczekiwania wobec tej modlitewnej akcji?

    Nam nie chodzi o akcyjność. Celem jest dokonanie aktu duchowego wobec wszechmogącego Boga. Oddanie Mu czci i chwały oraz pokorna prośba o zmiłowanie nad naszą ojczyzną i światem. Wierzymy, że modlitwa miliona, a może kilku milionów ludzi może zmienić bieg historii. Działo się tak już wielokrotnie w przeszłości. 7 października, kiedy będziemy otaczać Polskę różańcem, przypada święto Matki Bożej Różańcowej. To rocznica morskiej bitwy pod Lepanto. Siły chrześcijańskie były wówczas 4-krotnie mniejsze niż muzułmańskie. Ale cały Kościół błagał w modlitwach o wybawienie. Dzięki nadzwyczajnej interwencji Boga armada chrześcijańska mogła odnieść druzgocące zwycięstwo. Przed bitwą pod Wiedniem papież błagał Jana III Sobieskiego: „Królu, ratuj Europę”. A on najpierw odwiedził sanktuaria maryjne, z Jasną Górą na czele. We wszystkich polskich kościołach trwała modlitwa. Ludzie leżeli częstokroć krzyżem. Król przed bitwą uczestniczył we Mszy Świętej. A po niej mógł powiedzieć: „Przybyłem, zobaczyłem, Bóg zwyciężył!”. Nie inaczej było w roku 1920, podczas Cudu nad Wisłą. tym razem zdemonizowane hordy komunistów miały przejść przez Polskę, aby podpalić Europę. Kościół wezwał wszystkich, którzy nie noszą broni, do wielkiej modlitwy o ocalenie młodego państwa polskiego. Świątynie były pełne ludzi błagających o pomoc. Te przykłady, tak jak cała modlitewna walka Polaków z komunizmem, pokazują, że modlitwa różańcowa to prawdziwa potęga.

    Jaki jest zatem cel stworzenia tego modlitewnego parasola nad Polską?

    Jest nim modlitwa o ratowanie dusz. Według oficjalnych danych, około 35–40 proc. Polaków bierze udział w niedzielnej Mszy św. Jednak sam udział w niedzielnej Eucharystii wcale nie jest gwarancją zbawienia. Ilu ludzi nie spowiada się i nie przyjmuje Ciała Pańskiego miesiącami, ilu przyjmuje Komunię Świętą świętokradczo? Ale nawet gdybyśmy przyjęli, że wszyscy z tych 35–40 proc. ludzi po śmierci maszerują równymi czwórkami prosto do nieba, to pozostałe 60–65 proc. żyje i umiera w grzechach. A więc ich życiu zagraża bardzo realnie wieczne potępienie. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda poza granicami naszego kraju. W wielu narodach odsetek ludzi, którzy mają osobową relację z Panem Bogiem, nie przekracza kilku procent. Inaczej mówiąc, żyjemy w czasach, w których większość ludzi rodzi się dla piekła, a nie dla nieba. Oprócz tego wielu analityków grozi nam wojną ze Wschodu, równolegle mamy do czynienia z ekspansją islamu i deprawacją, które przychodzą z Zachodu oraz z wewnętrznym zamieszaniem i brakiem jedności w naszym kraju. Dlatego ludzie wierzący nie mogą pozostać bierni, muszą walczyć w intencji nawrócenia świata tak, jak wskazuje nam to przez Maryję sam Wszechmogący – pokutą i Różańcem. Rozumiejąc te niebezpieczeństwa i szanse, cały Różaniec będziemy odmawiać w intencji nawrócenia i jedności Polaków oraz w intencji nawrócenia i o pokój dla świata.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół