Nowy numer 48/2020 Archiwum

Kościół rodem z Meksyku

Analogię z budownictwem Iberoameryki odkryła kiedyś wuefistka z Wróblewa, dzieląc się spostrzeżeniem z ks. Piotrem Radzikiem, proboszczem. I rzeczywiście, świątynia mogłaby zagrać w niejednym westernie albo też stanowić ochronę dla dzielnych obrońców teksańskiego fortu Alamo.

Leżąca 9 kilometrów od Pruszcza Gdańskiego i jeden metr nad poziomem morza Wiślina ma jednak historię bogatszą niż niejeden western. Miejscowość została wydarta delcie Wisły w wyniku planowanego osuszania już w drugiej połowie XII wieku. Kościół udało się tu wybudować dopiero setki lat później.


Długoletnia tymczasowość


Pierwsza wzmianka o wsi pochodzi z 1308 r. Wtedy to król polski Władysław Łokietek nadał okoliczne ziemie synom Unisława z Lublewa, podkomorzego gdańskiego i stronnika króla: Janowi – podkomorzemu tczewskiemu i Jakubowi – kasztelanowi z tego samego miasta. Dwa lata później jednak sprzedają oni ziemie Krzyżakom. W 1425 r. wielki mistrz Paul Bellitzer von Russdorff ofiarowuje Wiślinę burmistrzowi Gdańska Gerardowi von der Becke.

W dokumencie jest wzmianka o istniejącej we wsi… plebanii. Na przełomie XVI i XVII w. wieś zaludniają protestanccy menonici holenderscy, znani w USA jako słynni amisze. Ci też pojawiają się czasem w westernach… Po dawnych menonitach zachowała się we wsi dzwonnica cmentarna z 1792 roku. 
– O powstaniu parafii nie było mowy aż do 6 czerwca 1982 r. W stanie wojennym władze chciały pokazać swoje „dobre oblicze” – mówi ks. Piotr. Nie znaczy to jednak, że tereny te były wcześniej pozbawione opieki duszpasterskiej. Msze św. w Wiślinie, należącej wcześniej do parafii MB Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, odprawiane były w 100-letniej karczmie. Niedawno trzeba było ją rozebrać, bo groziła zawaleniem. Starania o powstanie parafii czynił ówczesny proboszcz puszczański ks. Józef Waląg. W 1968 r. utworzono tu samodzielny wikariat, do którego włączono jeszcze m.in. wieś Rokitnicę, należącą wówczas do parafii św. Wojciecha.
Chociaż władze państwowe zgodziły się na powstanie parafii i budowę kościoła, to jednak „ofiarowany” przez nie teren był w momencie przekazania… zalany wodą. Ale heroizm mieszkańców był nie mniejszy niż obrońców Alamo. – W miejsce, które było pradoliną rzeki Motławy, wsypano ponad 3500 ciężarówek żwiru – podkreśla ks. proboszcz. I chociaż koryto zaczęto zasypywać w 1988 r., budowę kościoła rozpoczęto dopiero w 1994 roku. Było to już dzieło ks. Rajmunda Lamentowicza. Budowę kościoła w stanie surowym zakończono w roku jubileuszowym. Co ciekawe, zaprojektowała go inż. Barbara Bielecka, ta sama, która projektowała słynną bazylikę licheńską. Obecnie ocieplona i wytynkowana świątynia jest wykańczana wewnątrz. Kładziona jest piękna płytka klinkierowa imitująca cegłę. 
Największe wrażenie kościół robi jednak wtedy, gdy zaświeci słońce. Biel ścian w majowy poranek jest niesamowita…


Relikwiarz biskupa Kaczmarka


Świadkiem Mszy  św. odprawianych w karczmie jest wiszący w kościele obraz Niepokalanego Ser-ca Maryi. – Przyznam, że nie znam jego historii – wyjawia ks. Radzik. Warto zwrócić uwagę na relikwiarz, zawierający ziemię z katakumb rzymskich, ofiarowany parafii przez ówczesnego ordynariusza gdańskiego bp. Lecha Kaczmarka. Na wieży kościoła zamontowano jeszcze dwa żeliwne dzwony z 1920 roku, przechowane przez mieszkańców Wiśliny. – Trzeci ofiarował śp. ks. Jan Majder – podkreśla proboszcz. Przypomnijmy, że ks. Majder to legendarny kapłan z przymorskiego „okrąglaka”. 
W skład parafii w Wiślinie wchodzi jeszcze kaplica dojazdowa w Rokitnicy. Powstała obok ostrzelanej w 1945 r. protestanckiej świątyni, którą wybudowano w 1603 roku. – Po wojnie władze nie chciały przekazać jej Kościołowi. Niszczała i została ostatecznie rozebrana w latach 60 ub. wieku – mówi ks. Piotr. Obecny kościół to rozbudowana kaplica pogrzebowa. Jednym z najcenniejszych przedmiotów jest tu ufundowana przez mieszkańców i proboszcza wierna kopia ikony jasnogórskiej.
Choć parafia w Wiślinie nie należy do wielkich (liczy ok. 1500 wiernych) jest jednak rozległa. Żeby objechać wszystkie miejscowości, trzeba przejechać 12 kilometrów. – Ludzie też są tu inni. Uważają już tę ziemię za swoją, inwestują, budują domy. Są i zjawiska negatywne. Bliskość giełdy w Pruszczu skutkuje tym, że zapominają w niedzielę o tym, co najważniejsze… – zauważa smutno duszpasterz. 
Dzięki temu jed-
nak, że ks. Piotr uczy w szkole, dzieci są nie tylko na katechezie, ale także w kościele. Być może w przyszłości któreś z nich pójdzie w ślady parafianki s. Aldony Wysockiej, werbistki, która od 20 lat pracuje w Beninie.


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama