Nowy Numer 38/2020 Archiwum


Kapłańska i ludzka solidarność

Tegoroczne mrozy, 
jakich nie pamiętają najstarsi mieszkańcy, spowodowały tu prawdziwą katastrofę. Na 600 hektarów, którymi dysponuje zakład doświadczalny w Żelisławach, połowę trzeba było zaorać. Nie tylko rzepak, ale i wszystko, co rosło.


Kościół w Żelisławach leży nieco na uboczu naszej archidiecezji. W maju okolica wygląda przepięknie. Na polach dominuje wtedy kolor żółty – to kwitnący rzepak.
Budujący się kościół leży tuż przy autostradzie, a z terenu parafii widać zarówno Gdańsk, jak i nieodległy Tczew.


Trzy wsie z Pszczółek


Początkowo miała tu być tylko kaplica dojazdowa parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Pszczółkach. – Wtedy ksiądz przyjeżdżał tu raz w niedzielę, do tych osób, które były chore – mówi Mieczysław Kotłowski, właściciel zakładu mechanicznego, przewodniczący rady parafialnej. Gdy jeszcze działała linia kolejowa z Kościerzyny do Pszczółek, problemu z dotarciem na wieczorną Mszę św. nie było. Linia pasażerska i dworzec w Żelisławach zostały jednak zamknięte w 2000 r. – Pierwsze starania o wizytę kapłana podjęła wówczas pani Maria Lademann – wspomina M. Kotłowski.


Budowa kaplicy zaczęła się spontanicznie. 1 kwietnia 2001 r. ogłoszono utworzenie nowej parafii z wydzielonych z Pszczółek trzech wsi: Ulkowych, Rębielcza i Żelisławek. Nie był to wcale prima aprilis, choć niektórym pomysł się nie spodobał. – Powiem szczerze, że ja też się sprzeciwiałem. Nie żebym był przeciw kościołowi. Ale mam rodziców na cmentarzu w Pszczółkach, to ich po Mszy św. zawsze odwiedzałem. A tak w tygodniu to nie ma czasu – przyznaje się pan Mieczysław. Przewodniczący rady mieszka we wsi Ulkowy, a stamtąd i do Pszczółek, i do Żelisławek jest taka sama odległość. Dzisiaj poza kilkunastoma rodzinami nikt nie ma nic przeciwko parafii. – To może kwestia czasu i przyzwyczajenia. Ale nawet ci, którzy jeżdżą do kościoła w Pszczółkach, przyjmują tutejszą kolędę – podkreśla z uśmiechem i spokojem ks. Zdzisław Kumor, proboszcz. We Mszy św. uczestniczy około 30 proc. parafian. Niestety, jak to bywa w upadłych pegeerach, dotkliwy jest tu problem alkoholizmu.
Pierwszym proboszczem został ks. Adam Zdrojewski. To on zbudował przylegający do kościoła dom parafialny z plebanią. W tej chwili wspólnota liczy prawie 1000 dusz. Wykończenie kościoła własnymi siłami parafialnymi byłoby czymś niewykonalnym. Ostatnio położono w kościele m.in. granitową posadzkę, a przy okazji teren wokół świątyni wybrukowano kostką. Było to jednak możliwe tylko dlatego, że znalazł się donator, który zapłacił za nią aż dwie trzecie ceny. Ks. Zdzisław jest też zapraszany przez proboszczów w całej naszej archidiecezji. Niedługo będzie go można usłyszeć na gdyńskim Obłużu, gdzie pracował przed laty jako wikariusz. – O księżach różne rzeczy mówią. Ale ja w swoim życiu doświadczyłem, że są ofiarni, pracowici i nie są materialistami – zamyśla się M. Kotłowski. Bywały sytuacje, kiedy ks. Józef Urban, proboszcz w Pszczółkach, potrafił podarować niedzielną tacę ks. Kumorowi, mimo że miał do zapłacenia swoje rachunki. – Bez niego nie byłoby prezbiterium – podkreśla parafianin z Ulkowych. Wie, co mówi. Jeździ razem z proboszczem na kazania, pomagając zbierać datki.


Ludzie – skarby parafii


Dzisiaj rolników jest tu niewielu. – Jak ktoś nie ma przynajmniej 50 hektarów, to się nie utrzyma – mówi Mieczysław Kotłowski. Więcej wyda wtedy na części do maszyn rolniczych, niż zarobi. Powstało też wiele nowych domów, z których coraz więcej zostaje wystawionych na sprzedaż. Ludzie nie są w stanie spłacać kredytów. Najwięcej ziemi ma działający tu jeszcze Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa należący do Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach. To na odkupionej od nich działce stoi kościół, a Msze św. początkowo odprawiane były w należącym do instytutu pałacu, zbudowanym już na przełomie XVI i XVII w. 
– Jeszcze za komuny badano tu nawozy sztuczne, robiono przekroje ziemi, jak głęboko sięgają korzenie roślin. Dzisiaj nic się tu prawie nie dzieje – ubolewa parafianin.
Przy kościele warto zobaczyć grotę Matki Bożej, z drogą krzyżową i figurą miłosiernego Chrystusa. – Grota powstała jeszcze przed parafią. To dzieło państwa Karpińskich – mówi proboszcz. Wokół kwiaty, zagrabione alejki – to już dzieło parafianki Zofii Willer. – Są tu ludzie oddani. Wspomnę tylko panią Halinę Kraft. Nie tylko zajmuje się krzyżem, ale nawet nie muszę jej mówić, że trzeba zmienić obrus albo bieliznę parafialną – cieszy się ks. Kumor. A obrusy na każdy okres liturgiczny są inne. Pieniądze na ich zakup to też inicjatywa oddanej parafianki. – Raz zjawiła się u mnie, mówiąc, że przyjdzie przesyłka na parafię i że przyniosła pieniądze na jej opłacenie – podkreśla. Te zebrała już wśród parafian sama.


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama