Nowy numer 43/2020 Archiwum

Tylko dla humanistów?

Ślubować 
czy studiować? Zaczęło się całkiem przyjemnie. Grzegorz Gilewicz zdał egzamin na gdańską Akademię Sztuk Pięknych. To powód do radości. Tyle że na tym koniec 
z pozytywnymi akcentami.

We wrześniu otrzymałem list informujący mnie o pomyślnym wyniku egzaminu – wspomina Gilewicz. – W liście poproszono mnie także o podpisanie tekstu ślubowania, jakie każdy wstępujący w poczet studentów ASP musi złożyć. Niestety, treść tego dokumentu, a dokładnie dwa słowa, jest sprzeczna z moim światopoglądem. Poprosiłem więc listownie o zwolnienie mnie z obowiązku składania przyrzeczenia wierności ideałom humanizmu i demokracji.


Monarchista idzie na wojnę


– 25 września pan Gilewicz skierował do nas pismo z prośbą o zwolnienie go ze ślubowania – informuje dr Jarosław Szymański, prorektor ASP ds. studenckich. – Motywował to swoimi przekonaniami. Jako zwolennik monarchii konstytucyjnej nie zgadza się z ustrojem demokratycznym, a humanizm też mu nie odpowiada. 27 września odpisaliśmy mu, że zasady przyjmowania na studia i konieczność składania ślubowania w tej, a nie innej formule określa nasz regulamin. Nie możemy go zmieniać od ręki w zależności od sytuacji.


Wymiana pism trwała jeszcze przez jakiś czas. W efekcie Grzegorz Gilewicz nie został studentem Akademii Sztuk Pięknych (chociaż, jak się okazało, to też nie jest takie oczywiste). A sformułowanie, którego nie chciał podpisać, brzmi dokładnie tak: „(…) przyrzekam wierność ideałom sztuki, humanizmu i demokracji (…)”.
– Jestem monarchistą – mówi młody człowiek. – Jestem też osobą wierzącą. Humanizm jest pojęciem dość ogólnym. Opiera się między innymi na sceptycyzmie naukowym negującym wiarę jako źródło poznania, promuje relatywizm moralny, który twierdzi, że dobro i zło zależy tylko od jednostki. Neguje też zasadność przekazywania dzieciom przez rodziców wiedzy o tym, co dobre i złe.
Dlatego Gilewicz napisał do władz uczelni jeszcze jedno pismo. Poinformował w nim, że zrobi wszystko na drodze prawnej i medialnej, by w przyszłości studenci ASP nie musieli dokonywać podobnych wyborów moralnych. Jak zadeklarował, tak zrobił. O sprawie zrobiło się głośno nie tylko w Gdańsku, ale i w całej Polsce.
– Po pierwsze mam takie poglądy, a nie inne, i będę ich bronił – mówi niedoszły student. Po drugie nieważne, jakie to poglądy. W tym wypadku uczelnia naruszyła moje konstytucyjne prawa: wolność słowa i wolność światopoglądową, religijną. Sednem sprawy nie jest to, że jestem monarchistą, ale to, że nie podzielam wszystkich zasad, które ustaliła sobie ASP. Trzeba odłożyć na bok moje przekonania polityczne czy religijne i przyjrzeć się sprawie obiektywnie. Mam prawo do własnych poglądów czy nie? Mogę żyć w zgodzie z nimi czy muszę ulec presji, chociaż nie popełniłem żadnego przestępstwa, a moje poglądy nikomu nie szkodzą? W świetle prawa moja wiara jest równorzędna z innymi poglądami czy podrzędna?
Ojciec Grzegorza, Krzysztof, jest trójmiejskim reporterem, należy do Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy. Nie deklaruje się jako monarchista, ale murem stoi za synem.
– To ślubowanie to jakieś nieporozumienie – oburza się dziennikarz. – Za komuny zmuszali ludzi do składania deklaracji światopoglądowych. Ile warta jest uczelnia, która tak postępuje? Mój syn odebrał gorzką lekcję, ale tak czasem w życiu bywa. Warto bronić swoich ideałów.


Humanizm, czyli co?


Uczelnia za to broni swoich przepisów. Jak szerokie jest pojmowanie humanizmu przez kadrę i studentów gdańskiej ASP może świadczyć kilka dokonań artystycznych absolwentów uczelni. Najsłynniejsza w tym gronie jest bodaj Dorota Nieznalska, która wsławiła się wystawieniem w galerii ekspozycji składającej się m.in. z umieszczonego w obrębie krzyża zdjęcia męskich genitaliów. Ostatnio Nieznalska „przysłużyła się” gdańszczanom, inspirując prezydenta miasta, Pawła Adamowicza, by nad bramę Stoczni Gdańskiej przywrócił znienawidzony przez stoczniowców dawny napis „Stocznia im. Lenina”. Niewykluczone, że Nieznalska zrobiła to dla dobra demokracji. 
Inna, nie mniej ciekawa osobowość ASP to Alina Żemojdzin. Jej pracą dyplomową była seria kosmetyków, do których produkcji użyła ludzkiego tłuszczu pochodzącego z liposukcji. Artystka wymyśliła też fikcyjną kampanię marketingową produktu. I to wszystko w mieście, w którym dr Spanner produkował w czasie wojny mydło z tłuszczu ofiar obozu koncentracyjnego w Stutthofie.


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama