GN 24/2018 Archiwum

Prokurator umorzył sprawę Lenina

Napis po 30 latach wrócił na bramę za sprawą decyzji prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza i od początku budził oburzenie gdańskich stoczniowców oraz środowisk prawicowych.

Pod koniec sierpnia ub. r. przedstawiciele stoczniowej „Solidarności” usunęli napis kojarzący się gdańszczanom z peerelowskimi opresjami. Usunęli też znad bramy ponownie zamontowany na wniosek urzędujących władz, metalowy emblemat „Orderu Sztandaru Pracy”.

Władze miasta zareagowały zgłoszeniem sprawy do prokuratury wyceniając swoje straty na niespełna 9 tys. zł. Jednak śledczy nie podzielili opinii samorządowców i uznali, że usunięte przez związkowców elementy nie były objęte ochroną związaną z wpisem do rejestru zabytków. Jak wyjaśnił prokurator Cezary Szostak, ochrona taka dotyczy samej bramy i części muru.

Miasto może wystąpić do związkowców o zwrot kosztów związanych z wykonaniem napisu. Trudno jednak oczekiwać, że stoczniowcy dobrowolnie zechcą zwrócić pieniądze miastu. Ich zdaniem o zawieszeniu kontrowersyjnego napisu zadecydował arbitralnie prezydent Adamowicz. Ten tłumaczył się ze swojej decyzji wola przywrócenia „historycznego” wyglądu stoczniowej bramy. Te tłumaczenia nie przekonały mieszkańców miasta. Decyzja prokuratury to kolejna wizerunkowa porażka Adamowicza w związku z ta sprawą.

« 1 »

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma