Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Sztuka lenistwa

Jak zostać okradzionym, zdobyć rozgłos na drugim końcu świata i wziąć udział w wystawie, nie mając o tym pojęcia?

O tym przekonał się właśnie sopocki artysta grafik Jarosław Kubicki. Wszystko za sprawą pewnej nie dość utalentowanej i nieszczególnie pracowitej Meksykanki, która bardzo chciała zostać artystką. – Najpierw złapałem się za głowę, zszokowany głupotą i bezczelnością tej kobiety – przyznaje Jarosław Kubicki. – Złość przyszła chyba na samym końcu, ale wkurzyłem się na dobre, kiedy dowiedziałem się, że jej wyczyn nie był jednorazowy.

Wirtualna inspiracja

O tym, że Patricia Mors wystawiła jako własne grafiki Kubickiego w północnomeksykańskim mieście Piedras Negras, artysta dowiedział się z maila, który napisał do niego pewien Meksykanin. Młody człowiek, miłośnik sztuki, ma zwyczaj chodzić na wystawy, ale równocześnie śledzi w internecie strony artystów zajmujących się grafiką. W ten sposób znalazł witrynę sopocianina, a na niej prace, których autorstwo przypisywała sobie Patricia Mors.

Ona znalazła dzieła Kubickiego w podobny sposób. Meksykanka, pretendująca do roli artystki, uznała, że w dobie internetu niepotrzebny jest talent. Postanowiła cudze prace wydrukować i powiesić w galerii. Nie przewidziała tylko, że internet to broń obosieczna i ktoś artyście z drugiego końca świata o kradzieży doniesie. – Początkowo myślałem, że to tylko incydent – mówi Kubicki. – Wystawa odbyła się przed rokiem. Chciałem machnąć na to ręką, ale dowiedziałem się właśnie, że trwa druga ekspozycja moich prac, w której główną rolę odgrywa pani Mors. Napisałem do niej na Facebooku z żądaniem wyjaśnienia i rezygnacji z posługiwania się moimi pracami, ale ona tylko zmieniła swoje dane i nie odpowiedziała na list.

Patricia znika z internetu

Co może i powinien zrobić okradziony artysta? – O tym żałosnym plagiacie poinformowana została galeria, w której moje grafiki zostały wystawione – mówi Kubicki. – Napisałem też do redakcji lokalnej gazety w Piedras Negras, która wystawę opisała jako ekspozycję dzieł pani Mors. Nie otrzymałem odpowiedzi, ale wierzę, że przyjęli do wiadomości moje wyjaśnienia. Galeria zadeklarowała, że z wystawy się wycofa i zbada zdarzenie. Z jakim skutkiem, nie wiadomo. Należy jednak przypuszczać, że rozgłos, jaki sprawie nadali Kubicki i jego znajomi, skutecznie odstraszy plagiatorkę od podobnych kradzieży w przyszłości. – Co do batalii prawnej przeciwko meksykańskiej „artystce”, na razie konsultuję się z prawnikami – przyznaje sopocki grafik. – Jednak koszty procesu, czas jego trwania i konieczność uczestnictwa w skomplikowanych procedurach prawnych zniechęcają mnie do występowania na drogę sądową. Mam nadzieję, że szum medialny, jaki zrobił się wokół tej sprawy w Polsce i za granicą, będzie dla Patricii Mors dostateczną karą i środkiem prewencyjnym.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma