Nowy numer 40/2020 Archiwum

Gromnica, zimy połowica

– Jako dziecko mieszkałem na wsi kaszubskiej. Gdy nadciągała burza, a niebo przecinały błyskawice, ciocia brała tę świecę, zapalała i stawiała przy oknie – opowiada Jerzy Nacel, popularyzator kultury Kaszub.

Wświęto Ofiarowania Pańskiego, znane także jako święto Matki Boskiej Gromnicznej, podczas Mszy św. ma miejsce obrzęd poświęcenia gromnic. Wyrażają one Pana Jezusa, który jest „światłością świata”. – Jak światło świecy rozprasza ciemności, tak Chrystus rozprasza ciemności grzechu w naszej duszy – mówi Jerzy Nacel. – To przekonanie o wielkiej mocy gromnicy jest głęboko zakorzenione w ludowej tradycji, zwyczajach i wierzeniach Kaszubów – dodaje.

Światło w godzinę śmierci

Kaszubi wierzą, że gromnica ma właściwości ochronne. – W dalszym ciągu wiele osób stawia podczas burzy zapaloną świecę w oknie – podkreśla Eugeniusz Pryczkowski, kaszubski pisarz i poeta. Dawniej, gdy jeszcze nie było piorunochronów, ktoś z domowników obchodził dookoła zagrodę z zapaloną gromnicą, tworząc ochronny krąg, zabezpieczający domostwo przed nieszczęściem. Wierzono, że poświęcona świeca ma moc przepędzania wszelkiego zła. Chroni przed ogniem, gradobiciem, ale także wilkami, a nawet diabłem.

Na Kaszubach do dziś zapala się gromnicę także w godzinę śmierci, by oświetlała umierającemu drogę i odpędzała złe duchy walczące o duszę konającego. – Pamiętam dobrze ostatnie chwile życia mojego ukochanego dziadka – opowiada J. Nacel. – Działo się to w noc poprzedzającą Wigilię. Obudziła nas ciocia. „Chodźcie, czas się pożegnać”. Dziadek rozmawiał pojedynczo z każdym członkiem rodziny, a kiedy skończył, poprosił, by podać mu zapaloną gromnicę. Zaczęliśmy się modlić. W pewnym momencie dziadek podniósł się nieznacznie, spojrzał na wszystkich ostatni raz, wziął głęboki oddech i zmarł. Był spokojny. Bardzo mocno trzymał świecę, ciężko było nam wyjąć mu ją z rąk.

Różo, różo, uchodź!

Na Kaszubach z gromnicą związana jest też ludowa praktyka „zamawiania chorób”, m.in. róży, czyli nieprzyjemnego i niebezpiecznego zapalenia skóry. – Rodzina stała nad chorym, trzymając w ręku zapaloną, trzykrotnie święconą gromnicę. Zamawiacz, czyli ktoś obdarzony wyjątkowymi zdolnościami, w tym czasie wypowiadał słowa modlitwy. Prosił Jezusa, Najświętszą Maryję, świętych, by na ich polecenie choroba odeszła – opowiada E. Pryczkowski. W przypadku róży należało mówić: „Różo, różo, różo uchodź! Uchodź za groby. Uwolnij żyjących. Maryjo Matko Boża. Zadaj koniec róży”. Słowa modlitw nad chorym były najczęściej tajemnicami zamawiaczy, przekazywanymi tylko wybranym osobom. – Doskonale pamiętam z dzieciństwa, że wielokrotnie uciekano się do tych praktyk – podkreśla Pryczkowski. Ze świętem Matki Bożej Gromnicznej wiążą się także kaszubskie przysłowia i przepowiednie pogody. „Jak w Gromniczną taje, biedni bóndą urodzaje” albo „Jak w Gromniczną chwecy mróz, bóndą płela pełne zbóż”. – Dawniej wierzono, że gdy w święto Matki Bożej Gromnicznej będzie zimno i mroźno, to można liczyć na obfite plony. Niedobrze, jeśli 2 lutego świeci słońce i jest ciepło. Zwiastuje to brzydką pogodę w dalszej części roku – tłumaczy J. Nacel.

Zôpustny tuńc, zdrowia kùńc

Po „Gromnicznej” rozpoczynają się „zapusty”. Jest to czas zabawy, rodzinnych spotkań, imprez towarzyskich i powszechnej radości. – Okres ten wyznaczają trzy kolejne niedziele zwane starozapustną, mięsozapustną i zapustną. Kulminacja „zapustów” przypada z kolei na trzy ostatnie dni karnawału – wyjaśnia J. Nacel. Od lat najważniejszym składnikiem zabaw zapustnych były tańce i skoki mające zapewnić urodzaj. – Mama opowiadała mi o zabawie zwanej „wesoczi len” – wspomina J. Nacel. Starsza kobieta tańczyła dookoła wiązki lnu, starając się jak najwyżej podskoczyć, bo wysokość skoku wróżyła, że len w bieżącym roku będzie dorodny. Z kolei skoki mężczyzn miały zagwarantować dobrej jakości zboże i obfite plony. Popularnym tańcem był „miotlorz”. Między dziewczętami i chłopcami tańczyła osoba z miotłą, którą potem porzucała i wybierała kogoś z szeregu. Wtedy chłopcy musieli sobie natychmiast wybrać partnerkę, a ten, dla którego nie starczyło dziewczyny, wywijał na parkiecie z miotłą. – Na Kaszubach mówi się „Zôpustny tuńc, zdrowia kùńc”, co oznacza, że trzeba w tym okresie bawić się do upadłego – wyjaśnia J. Nacel. Podczas „zapustów” Kaszubi jedzą więcej mięsa i innych tłustych potraw. Posiłki nie mogą obejść się też bez czegoś słodkiego. Gospodynie pieką tradycyjne „purcle”, czyli pączki. Specjalnym obrzędowym daniem zapustnym są placki z surowych, utartych ziemniaków usmażonych na tłuszczu, zwane „plińcami”. Kaszubi uważają też, że kobiety w czasie „zapustów” powinny wystrzegać się szycia, robienia na drutach i haftowania. – Ta, która złamie zakaz, stanie się kaleką lub będą ją przez długi czas bolały ręce. Moja mama zawsze przestrzegała tej zasady – uśmiecha się J. Nacel. Gospodyniom zaleca się natomiast „darcie pierza”, czyli oddzieranie chorągiewek od stosin piór i oddzielanie puchu. Wszystkie zabawy kończą się we wtorek o północy. Dokładnie wymyte naczynia i patelnie do pieczenia lub smażenia mięsa Kaszubi wieszają na płocie i rozpoczynają post.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama