Młody, 33-letni kapłan maszeruje z plecakiem po polnej drodze. Za nim studenci. Jest połowa czerwca, z nieba leje się żar. Przeszli już kilkanaście kilometrów i niektórych zaczynają boleć nogi. W pewnym momencie zauważają jadącą furmankę. Pytają księdza, którego nazywają Wujkiem, czy mogą przejechać nią jakiś odcinek albo chociaż przewieźć bagaże. Młody duchowny nie godzi się. „Jak per pedes, to per pedes” – mówi. Niezadowoleni studenci odpowiadają ze śmiechem, że ta ich wycieczka bardziej przypomina kolonię karną...
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








