Nowy numer 38/2018 Archiwum

Klucz zostawcie w drzwiach...

– Do naszego mieszkania wpadł niemiecki żandarm. Krzyczał: „Raus, wynocha Polaki”. Dał nam 15 minut na spakowanie. W pośpiechu wkładaliśmy na siebie kilka warstw ubrań – opowiada Zofia Roszkowska.

Miesiąc wcześniej rozpoczęła się II wojna światowa. Z przestrzeni miasta, które nie nazywało się już Gdynią, ale Miastem Gotów, znikały polskie flagi, a w ich miejsce pojawiały się swastyki. Tatę pani Zofii, tak jak wielu innych mężczyzn, naziści wysłali do obozu pracy przymusowej. – Mama została sama z czwórką dzieci. Moja najmłodsza siostra miała wtedy 9 miesięcy. Musieliśmy pożegnać się ze swoimi zabawkami, książkami, rodzinnymi pamiątkami. Ubrani „na cebulę”, jedynie z podręcznym bagażem, opuściłyśmy mieszkanie. Hitlerowiec kazał nam klucz zostawić w drzwiach. Ruszyłyśmy w stronę dworca kolejowego. Niemcy bili nas kolbami karabinów i poganiali. Zostaliśmy wciśnięci na siłę do bydlęcego wagonu. W środku, mimo ogromnego ścisku, panował chłód. Bałam się, że moja siostrzyczka tego nie przeżyje – wspomina pani Zofia. Podobny los spotkał ok. 80 tys. Polaków mieszkających przed wojną w Gdyni.

Pomogła Niemka

17 września do miasta przybył z wizytą Adolf Hitler. Nie witały go tłumy. Kilka dni wcześniej naziści urządzili łapanki. Zatrzymano 5 tys. mężczyzn, których Niemcy uznali za polskich patriotów. Część z nich trafiła do katowni gestapo Victoria Schule w Gdańsku. Pozostałych przetrzymywano w gdyńskich szkołach albo na placach jako zakładników. Kiedy führer opuścił miasto, Niemcy skierowali aresztantów do obozu koncentracyjnego Stutthof lub rozstrzeliwali w lasach piaśnickich pod Wejherowem. Mordowali też na ulicach Gdyni. – Hitlerowcy pod murem naszego domu ustawili nastoletnich chłopców. Kazali im odliczać do dziesięciu. Potem przyszedł pluton egzekucyjny. Chłopcy, z którymi bawiłam się na podwórku, stanęli na wprost luf karabinów. Chociaż miałam wtedy tylko 6 lat, doskonale pamiętam ich przerażone twarze. Niektórzy się żegnali, inni zasłaniali czapkami oczy. W końcu padł strzał – opowiada Barbara Kicińska, której rodzina kilka dni po egzekucji otrzymała nakaz opuszczenia miasta. – Mój brat miał wtedy ostre zapalanie płuc. Wiedzieliśmy, że w takim stanie nie przeżyje podróży. Wstawiła się za nami sąsiadka, Niemka. Powiedziała, że może za nas poręczyć. Zamiast 15 minut dostaliśmy 2 tygodnie na wymeldowanie. W tym czasie brat wyzdrowiał, a tata kupił wóz i konia. W śnieżycy, mrozie, bez jedzenia pojechaliśmy do rodziny mieszkającej w Wielkopolsce.

Bolesny powrót

Gdynia była pierwszym miastem na terenie Rzeczypospolitej, w którym Niemcy rozpoczęli masowe wysiedlenia polskiej ludności. Celem akcji było przekształcenie portu gdyńskiego w największy port wojenny Kriegsmarine, uniemożliwienie miejscowej społeczności działań sabotażowych oraz zwolnienie mieszkań dla ludzi nowej władzy. Wielu wysiedleńców nie przeżyło trudów podróży. Ściśnięci w towarowych wagonach umierali z wychłodzenia, wycieńczenia i niedożywienia. Inni ginęli po dotarciu do celu, jakim okazywał się obóz koncentracyjny. Tylko niektórzy wracali. – Z domu rodzinnego zostały zgliszcza i spalona ziemia. To był straszny widok. Jednak trzeba było szybko wziąć się w garść i zacząć budować nowe życie – podkreśla pani Zofia. – Nasza kochana Gdynia stała w płomieniach. Wiele moich koleżanek i kolegów nie żyło. Traumę wynikającą z doświadczenia niemieckiego terroru noszę w sobie do dzisiaj – przyznaje pani Barbara. Pion śledczy gdańskiego IPN prowadzi postępowanie dotyczące przymusowych wysiedleń gdynian. W jego ramach prokuratorzy chcą m.in. ustalić winnych, ale też stworzyć jak najpełniejszą listę osób, które zostały objęte wywózką.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma