Nowy numer 46/2018 Archiwum

Zew natury, a nawet ryk

– W historii naszego ogrodu żadne zwierzęta nie były tak bardzo oczekiwane jak te cztery młode lwy – opowiada Michał Targowski, dyrektor oliwskiego ZOO.

Ich przyjazd był prawdziwym świętem nie tylko dla pracowników. W 2014 roku oliwski ogród obchodzi 60. rocznicę założenia. 11 października oficjalnie otwarto nową lwiarnię. – Chciałbym pogratulować wszystkim pracownikom ogrodu wspaniałego jubileuszu – mówił Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska. – Wreszcie nasz herb jest kompletny, bo do tej pory czuliśmy się troszkę ubodzy, nie mając w naszym ogrodzie lwów – dodał, nawiązując do umieszczonego nad wejściem do lwiarni herbu Gdańska.

Lew jest dla Gdańska symbolem szczególnym. Jego postać pojawia się nie tylko w herbie miasta, ale także w miejskiej architekturze.

Po wstąpieniu oliwskiego zoo do Europejskiego Stowarzyszenia Ogrodów Zoologicznych i Akwariów w 1993 r. okazało się, że pomieszczenia przeznaczone dotychczas dla dorosłych lwów przestały spełniać wymagane normy. Zwierzęta zostały oddane ogrodowi pod Braniewem. Wróciły do nowej lwiarni 5 października. Czteroletni samiec Arco przybył z Lizbony do Paryża, skąd razem z trzema samicami Berghi, Zion i Binga (dwie półtoraroczne, jedna dwuipółroczna) wyjechał w drogę do Gdańska.

Po trzech dniach od przyjazdu zwierząt podjęto decyzję o połączeniu grupy. – Trzy samice były z jednego gniazda, znały się. Po długiej podróży chciały być razem – twierdzi Michał Targowski, dyrektor ogrodu zoologicznego w Oliwie. – Samiec wprawdzie był obcy, ale młody. Zresztą cała grupa to młodzież. Im szybciej się taką połączy, tym lepiej. Jeszcze nie ma w nich takiej agresji jak u dorosłych osobników – zaznacza.

Spotkanie zwierząt odbyło się bezproblemowo. Przez sześć dni lwy przebywały razem ze sobą w jednym pomieszczeniu. Zapoznawały się z nowym miejscem i ze sobą nawzajem. Nawet kilkutysięczny tłum zwiedzających podczas otwarcia lwiarni nie zrobił na nich wrażenia. Profilaktycznie na ten czas samiec został jednak oddzielony od samic. – W piątek miał miejsce zjazd przedstawicieli ogrodów zoologicznych z Europy, otwarcie lwiarni było w sobotę, w niedzielę byłem przez kilka godzin w pracy – mówił Michał Targowski. – Lwy, najedzone, leżały i spały w ciągu dnia obok siebie. Sielanka. Mieliśmy prawo sądzić, że najtrudniejszy etap jest już za nami – przekonuje.

Poniedziałkowy ranek nie zapowiadał niespodzianek. Do czasu. Tuż przed zamknięciem ogrodu dla zwiedzających niespodziewanie Arco zaczął gonić po wybiegu jedną z lwic, złapał ją i udusił na oczach zwiedzających, którzy odmówili opuszczenia pawilonu i filmowali zajście. – Mimo podjętych przez obsługę prób rozdzielenia zwierząt lwicy nie udało się uratować – dodał Michał Targowski. – Jesteśmy w ogromnym szoku. Życie toczy się jednak dalej. Obecnie lwy są rozdzielone. Powoli będziemy je łączyć na mniejszym zewnętrznym wybiegu. Najpierw wypuścimy lwice, potem lwa. Czas pracuje na naszą korzyść – zaznacza dyrektor.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy