Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Pachniało rybką wszędzie

Kurort po wojnie pękał w szwach. – Kto miał pieniądze, przyjeżdżał tu wypoczywać. Letników, głównie z Warszawy, nazywaliśmy stonką. Wszystko wyjadali i wykupywali – opowiada Michalina Chałka, mieszkanka Sopotu od 1945 r.

Czy najsłynniejszy kurort w Polsce bardzo zmienił się na przestrzeni lat? Odpowiedź na to pytanie możemy znaleźć we wspomnieniach mieszkańców gromadzonych w ramach inicjatywy „Sopocianie”. – Jej celem jest zebranie dokumentacji archiwalnej i fotograficznej, zapisów dźwiękowych i filmowych, a przede wszystkim przekazów ustnych, które pomogą stworzyć zbiorową biografię ludzi żyjących w Sopocie – wyjaśnia Karolina Babicz-Kaczmarek z Muzeum Sopotu, koordynatorka projektu.

Na solarium...

Ciocia pani Janiny, Eugenia Matejko przyjechała do Sopotu spod Wilna. Był koniec 1945 r. Młoda dziewczyna szybko zaczęła pracę w Zakładzie Balneologicznym, gdzie kuracjusze korzystali ze zdrowotnych kąpieli solankowych oraz inhalacji.

– Sopockie uzdrowisko cieszyło się renomą i było znane w całej Polsce. Odwiedzali je, jak się to dzisiaj mówi, prawdziwi celebryci – wspomina pani Michalina, wieloletnia mieszkanka Sopotu. Nad Bałtyk zjeżdżali najwyżsi rangą dygnitarze partyjni na czele z Bolesławem Bierutem i Józefem Cyrankiewiczem, którzy mieszkali w przedwojennych willach tuż przy samej plaży. – Pewnego dnia Nina Andrycz, żona Cyrankiewicza, zażyczyła sobie masażu. Nie pofatygowała się do zakładu, tylko kazała przyjść cioci Gieni do siebie – relacjonuje pani Janina. Jednym z ulubionych miejsc sopocian i kuracjuszy było... solarium w Łazienkach Południowych. Panie leżały na drewnianych pomostach, oddzielonych od reszty wysokim płotem. – Wielką i jedyną lampą było słońce, a kobiety opalały się w stroju Ewy – opowiada Emilia Pakalska, której rodzina mieszka w Sopocie od 1947 r. Wkrótce okazało się, że „solarium” jest atrakcją nie tylko dla pań spragnionych słońca. – Wystarczyło wczołgać się pod pomosty, by móc przez dziury w deskach cieszyć oczy widokami, które w tamtych czasach nawet w zachodnich filmach nie były dostępne – śmieje się Marcin Jacobson, mieszkający w Sopocie od 1950 r. Od zawsze nieodłącznym elementem sopockiego krajobrazu, oprócz plażowiczów, byli rybacy. – Obok łodzi stały małe wędzarnie. Pachniało rybką wszędzie – przypomina sobie pani Michalina.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma