Nowy numer 42/2020 Archiwum

Najgorsza jest samotność

– Doskonale pamiętam swój pierwszy rejs. Była Wigilia. Płynęliśmy z Gdańska do Afryki przez Zatokę Biskajską. Dopadł nas straszny sztorm, a w pewnym momencie straciliśmy ster...

Szkolenie najważniejsze

Zdaniem Ryszarda Leszczyńskiego, żeby zapobiegać podobnym tragediom w przyszłości, „nie wolno łamać dobrych zasad praktyki morskiej”. Co kryje się za tym stwierdzeniem? – Konieczne jest cotygodniowe sprawdzanie instalacji i mechanizmów awaryjnych, kontrola wszelkiego rodzaju zabezpieczeń oraz okresowa inspekcja użyteczności i sprawności środków ratunkowych. Niezmiernie ważnym czynnikiem są regularne i rzetelne inspekcje statków. O bezpieczeństwie na morzu decyduje też profesjonalne szkolenie praktyczne i teoretyczne – tłumaczy ekspert. Pan Marek, jak każdy marynarz, co 5 lat odnawia kursy techniki ratunkowej, medyczny, przeciwpożarowy i psychologiczny. Do tego dochodzą cotygodniowe zajęcia praktyczne na statku. – Ćwiczymy schodzenie do szalup, wodowanie tratew ratunkowych oraz zakładanie kombinezonów – wyjaśnia. Przeprowadzane są także symulacje pożarowe. Kluczowy dla bezpieczeństwa marynarzy jest kurs medyczny. – Na statkach nie ma lekarzy. Dlatego w momencie nieszczęśliwego wypadku albo choroby, od nas samych zależy nasze zdrowie i życie – zaznacza pan Marek. Regularne ćwiczenia pozwalają wyeliminować chaos działań w trakcie katastrofy.

Poród na telefon

Czego najbardziej boi się będąc na morzu? – Samotności i rozłąki z rodziną – odpowiada pan Marek. Kiedy rodził się jego syn Piotrek, był bardzo daleko – w Chinach. – Staliśmy w porcie. Zadzwoniłem dokładnie w momencie, kiedy zaczęła się akcja porodowa – wspomina. – Pomagał mi głos męża, świadomość, że chociaż dzielą nas tysiące kilometrów, on jest ze mną – uzupełnia pani Ewa. Syna zobaczył dopiero po 4 miesiącach. Państwo Wierzbowscy wysyłają do siebie tysiące maili. Śmieją się, że można by z tego wydać książkę. Jednak kontakt przez internet nie zawsze wystarcza. – Praca, urządzanie mieszkania, opłacanie rachunków, choroby dzieci – z tym zostaję sama. Ale nie narzekam – mówi pani Ewa. Najtrudniej jest w czasie świąt Bożego Narodzenia. – Na statku staramy się, żeby było milo. Urządzamy kolację, składamy życzenia, rozmawiamy. Ale myślami jestem gdzie indziej – przy rodzinie. To bardzo ciężkie chwile – opowiada marynarz. – Cieszymy się każdą chwilą spędzoną razem. Chodzimy do teatru, na spacery, urządzamy wycieczki. Zapisaliśmy się też na kurs tańca. Zawsze staramy się wymyślić coś ciekawego, czego wcześniej nie robiliśmy – dodaje pani Ewa.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama