Nowy numer 24/2018 Archiwum

Światło złe, światło dobre

– Ogień w latarniach zapewniał żeglarzom bezpieczeństwo, wskazując właściwy kierunek. To samo światło rozpalane na brzegu morskim przez złoczyńców przynosiło śmierć, niewolę, utratę majątku oraz statku – mówi Wojciech Ronowski z NMM.

Jak odróżnić dobre światło od złego? Ile jest latarń na polskim wybrzeżu? Jak wygląda praca strażnika światła? Czy latarnia może istnieć bez latarnika? Na te i inne pytania odpowiada najnowsza wystawa Narodowego Muzeum Morskiego „Lux in tenebris. Światło w ciemnościach”.

Po ciemnej stronie...

Tytuł ekspozycji nawiązuje do fragmentu Ewangelii św. Jana: „Światło, które w ciemności świeci, a ciemność jej nie ogarnia”.

– W odniesieniu do tych słów podzieliliśmy naszą wystawę na dwie części – czarną i białą – wyjaśnia W. Ronowski. W pierwszej z nich ukazana jest „ciemna” strona zwyczajowego prawa nadbrzeżnego. Funkcjonowało ono od pierwszych wieków średniowiecza aż do XIX stulecia. Przysługiwało władcy wybrzeża, dotycząc osób i rzeczy wyrzuconych na brzeg morski po rozbiciu się statku. – Dlatego częstym procederem było rozpalanie na brzegu fałszywych świateł, by zmylić żeglarzy i sprowokować katastrofę. Wówczas łupiono jednostki, brano w niewolę załogę lub mordowano wszystkich jej członków – opowiada W. Ronowski. – Wiemy ze źródeł, że taką działalnością zajmowali się jeszcze w XVII w. Kaszubi mieszkający w okolicach Pucka i na Półwyspie Helskim. Przykład egzekwowania prawa brzegowego został zaprezentowany na wyjątkowym filmie 3D. – Dzięki specjalnym okularom zwiedzający mogą odnieść wrażenie, że są świadkami katastrofy morskiej i łupienia statku przez rozbójników – tłumaczy W. Ronowski. Jednoznacznie negatywne stanowisko wobec prawa brzegowego zajął Kościół. Potwierdza to znajdujący się na ekspozycji oryginalny dokument z 1253 r., wystawiony przez arcybiskupa Livonii, Estonii i Prus Alberta Suerbeera. – Hierarcha grozi w nim karami za rabowanie rzeczy wyrzuconych przez morze z rozbitych podczas burzy statków kupieckich – podkreśla W. Ronowski. – Zdarzało się jednak, że przedstawiciele Kościoła sami chętnie korzystali z prawa brzegowego. Tak było w przypadku Krzyżaków.

Bezpieczny port

Druga, „jasna” strona wystawy ukazuje „dobre światło”. Było ono rozpalane na szczycie latarni morskich. Dzięki niemu w czasie burzy czy po zmroku jednostki mogły bezpiecznie dotrzeć do portu. Za pomocą specjalnej animacji ukazany jest skomplikowany proces wejścia statku do portu gdańskiego z pobliskiej Redy. – Jednostka kierowała się na światło latarni w Twierdzy Wisłoujście. Gdy znajdowała się blisko brzegu, kapitan przez lunetę spoglądał na nabieżniki. Jeśli oba nachodziły na siebie, kierował statek na tor podejściowy, oznaczony pławami – wyjaśnia W. Ronowski. Główną atrakcją tej części ekspozycji jest laterna, czyli najwyższy element latarni, w której można podziwiać wyświetlaną na ekranach panoramę z pięciu obiektów: Stilo, Rozewia, Helu, Wisłoujścia i Krynicy Morskiej. Niezwykłym eksponatem jest także zrekonstruowana latarnia dźwigniowa z XVII w. – żuraw z ramieniem, na którym podwieszano kosz z rozżarzonym węglem. W oparciu o wystawę organizowane są bezpłatne warsztaty dla dzieci i młodzieży. – Ich uczestnicy poznają wygląd i przeznaczenie latarni morskich oraz lokalne legendy i barwne postacie słynnych latarników. Uczą się również znaków nawigacyjnych, takich jak pławy beczkowe czy nabieżniki portowe – wylicza Kamila Jezierewska, pracownik Działu Edukacji NMM. – Podczas zajęć dzieci budują model latarni, biorą udział w konkursie plastycznym, rozwiązują zagadki i rebusy. Ekspozycja przystosowana jest dla osób niepełnosprawnych. Główne teksty wystawy zostały wykonane w alfabecie Braille’a. Niewidomi mogą także poznać budowę latarni za pomocą czterech makiet dotykowych. Wystawa „Lux in tenebris. Światło w ciemnościach” w Narodowym Muzeum Morskim na Ołowiance będzie czynna do 28 września.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma