Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Rzecznik Praw Dziecka nie dba o dzieci?

Marek Michalak nie odpowiada na listy, na które odpowiedzieć powinien. Dwukrotnie próbowałem poznać stanowisko Rzecznika Praw Dziecka w sprawie wolnego dostępu do pigułki "dzień po" dla osób niepełnoletnich. Niestety bezskutecznie.

Antoni Szymański z Gdańska i Paweł Wosicki z Poznania, działacze pro-life oraz członkowie Zespołu do Spraw Rodziny Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Polski 28 stycznia wystosowali list otwarty do Rzecznika Praw Dziecka z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie wolnego dostępu do pigułki "dzień po" dla osób niepełnoletnich (środek ma być dostępny bez recepty od ukończenia 15 roku życia).

Zdaniem Szymańskiego i Wosickiego umożliwienie dzieciom korzystania z tabletki "ellaOne", która jest szczególnie szkodliwa dla zdrowia małoletnich, stanowi pogwałcenie konstytucyjnych oraz ustawowych zasad.

Działacze pro-life mają rację. Bezpieczeństwo stosowania i skuteczność pigułki "dzień po", czyli środka o działaniu embriotoksycznym, wczesnoporonnym, sam producent określa wyłącznie dla kobiet w wieku 18 lat i powyżej.

Przyznaje ponad to, że nie zbadano działania "ellaOne" po podaniu wielokrotnym w tym samym cyklu miesiączkowym. Jakie mogą być tego konsekwencje? Istnieje realne ryzyko, że część nastolatek potraktuje zażywanie pigułki "dzień po" jako kolejną formę antykoncepcji i będzie przyjmować ją po każdym stosunku. A to zdaniem ekspertów może w przyszłości doprowadzić do trwałych zaburzeń płodności, a nawet bezpłodności.

Co więcej, według Naczelnej Rady Aptekarskiej pigułki "dzień po" powinny być sprzedawane wyłącznie na receptę, której wydanie będzie poprzedzone badaniem lekarskim, wykluczeniem przeciwwskazań oraz poinformowaniem kobiety o możliwych powikłaniach. Brak takiego badania może doprowadzić do poważnego uszczerbku na zdrowiu osób przyjmujących tabletkę "ellaOne", w tym szczególnie małoletnich dziewcząt.

Trzeba więc jasno stwierdzić, że umożliwienie osobom poniżej 18 roku życia korzystania z preparatu "ellaOne" nie znajduje żadnego potwierdzenia w obowiązujących w Polsce przepisach prawa. Art. 68 Konstytucji RP mówi: "Władze publiczne są zobowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom". Także w tekście Konwencji o prawach dziecka w art. 24 wskazuje się, iż "państwa-strony uznają prawo dziecka do jak najwyższego poziomu zdrowia".

Z kolei ustawa o Rzeczniku Praw Dziecka stwierdza wyraźnie (art. 3): "Rzecznik działa na rzecz ochrony praw dziecka, w szczególności: prawa do życia i ochrony zdrowia".

Te wszystkie wątpliwości zostały zawarte w liście otwartym do Rzecznika Praw Dziecka. Jak zareagował Marek Michalak? Wcale. Chociaż od wysłania oficjalnego listu minęły już 23 dni, żadna odpowiedź nie nadeszła. Ok. 2 tygodni temu A. Szymański i P. Wosicki wystosowali kolejne pismo z prośbą o komentarz Rzecznika. Znowu brak reakcji.

Ze względu na wagę problemu dwukrotnie (11 i 13 lutego) kontaktowałem się z biurem prasowym Rzecznika z pytaniem dlaczego M. Michalak nie zajmuje stanowiska w tej sprawie. Prosiłem również o przesłanie takowego na mój adres e-mail. Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi, choć wiem, że wysłany przeze mnie mail został przeczytany. Dziwna to praktyka biura prasowego, które przez 9 dni nie reaguje w jakikolwiek sposób na zapytania dziennikarza. A przecież wystarczyłaby krótka wiadomość typu: "Rzecznik zajmuje się tą sprawą" albo "Rzecznik odpowie w ciągu najbliższych dni". A tu nic, cisza.  

Pismo działaczy pro-life wskazuje konkretne przykłady szkodliwego wpływu pigułki "ellaOne" na zdrowie osób niepełnoletnich. Jeśli więc Markowi Michalakowi leży na sercu dobro dzieci, powinien oficjalnie zabrać głos w tej sprawie i stanowczo zaprotestować wobec wolnego dostępu do preparatu od 15 roku życia.

Szanowny Panie Marku, czy w końcu doczekamy się odpowiedzi?

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • annas1958
    19.02.2015 17:20
    Jeśli jest chociaż kilku nie zadowolonych z urzędasa ,tym bardziej jeśli chodzi o dobro dzieci-ten już nie powinien sprawować tej funkcji.
    doceń 3
  • saherb
    19.02.2015 18:17
    Choć zgadzam się z treścią artykułu, to z drugiej strony wiek kobiety ma tutaj drugorzędne znaczenie dla jej zdrowia oraz winy moralnej.
    Rzecznik nie odpowiada, bo zapewne dostęp do pigułek śmierci uważa za "prawo" dziecka.
    PS osoba 15-letnia nie jest już takim "dzieckiem"...
    doceń 1
  • ja
    20.02.2015 12:04
    Co tam pigułka! To głupstwo!
    ja - jako mama - muszę napisać zgodę na specjalnym formularzu, gdy mój 15-letni syn (gimnazjalista) idzie z cala klasa pod opieka wychowawcy do teatru.
    Jeśli nie napisze zgody - nie pójdzie...
    To by dopiero było ryzykowne - puścić młodego człowieka do teatru bez zgody rodzica!
  • ape
    24.02.2015 10:26

    Westchnąłem.

    Nie rozumiem skąd oburzenie nasze :)

    Wszak rzecznik praw dziecka broni praw a nie dzieci.

    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma