Nowy numer 25/2018 Archiwum

Afryka? Bardzo proszę!

– Pan Bóg ma wobec nas czasem taki plan, o którym nie mamy zielonego pojęcia – mówi Dominika Błażewicz, która miała okazję realizować boskie pomysły na Czarnym Lądzie.

Rok 2014 był dla niej przełomowy. 24-latka w marcu uświadomiła sobie, że zaraz skończy studia z kulturoznawstwa na UG, że ma chłopaka, którego kocha, że to już czas zakładać rodzinę, ale że ma jeszcze jedno wielkie marzenie... chciała pojechać do Afryki.

Pierwsze kroki skierowała do oo. werbistów. Od czterech lat jest animatorką młodzieży na „Wakacjach z misjami” w Ocyplu, więc dobrze wiedziała, że zgromadzenie prowadzi wolontariat misyjny „Apollos”. Jednak program przewidywał roczne przygotowanie.

– Wiele z treści pokrywało się z moimi przedmiotami na studiach. Wyznaczona dla mnie była Boliwia, a ja marzyłam o Afryce – wspomina Dominika. W rozmowie z o. Mirosławem Piątkowskim SVD, który koordynował wyjazdy wolontariuszy, dowiedziała się, że w Lusace o. Jacek Gniadek potrzebuje pomocy, ale to wyjazd ze świecką fundacją ASBiRO. Zgłosiła się.

W maju dostała potwierdzenie, że może jechać już za miesiąc. – Na takim wyjeździe trzeba się samemu utrzymać, a ja nie miałam prawie żadnych pieniędzy. Jak obliczyłam, ile potrzebuję, wyszło mi 10 tys. zł – mówi. W czerwcu, wydając wszystkie swoje oszczędności, kupiła bilety lotnicze. Do połowy października miała czas na zebranie funduszy. Zaczęło się od koncertu charytatywnego, w którego organizację włączyli się jej znajomi ze szkoły muzycznej. Potem postanowiła prosić o pomoc w parafiach. Tutaj okazało się, że często na pół roku wcześniej trzeba się zgłosić, by znaleźć wolny termin na zbiórkę. – Przyznam się, że wtedy ogarnęło mnie zwątpienie. Mówiłam: „Panie Boże, skoro tak daleko już zaszłam w moich planach, to chyba teraz mnie nie zostawisz?” – opowiada. Nie zawiodła się. Odwiedziła zaledwie kilka parafii, ale spotkała się z ogromnym wsparciem. Na trzy dni przed wylotem odbył się jeszcze jeden, tym razem uwielbieniowy koncert. Łącznie zabrała do Zambii dwa razy więcej, niż potrzebowała.

W ramach wolontariatu przez pierwszy miesiąc pomagała w pracach wykończeniowych w budowanym przedszkolu w Lusace. Potem prowadziła zajęcia z dziećmi w szkole. – Choć nie planowałam pracy w parafii, to gdy zobaczyłam tamtejsze dzieci i to, jak niewielu ludzi się w ogóle nimi, zajmuje, musiałam coś zrobić – mówi. – Dominika ze swoim dynamicznym śpiewem zrobiła w parafii małą rewolucję – śmieje się o. Jacek Gniadek SVD. – Starsi patrzyli na jej śpiew z przymrużonym okiem, ale dzieci były zachwycone. Proste piosenki z Taizé były tutaj nieznane. Dominika nauczyła Godfraya, naszego animatora misyjnego, gry na gitarze. Teraz to on co niedziela śpiewa z dziećmi na Mszy św. W połowie marca miałem wizytację przełożonego generalnego z Rzymu. Widziałem na jego twarzy niemałe zdumienie, kiedy usłyszał małe dzieci w Lindzie śpiewające kanon „Magnificat” po łacinie – opowiada. Po krótkim pobycie gdańszczanki w Afryce pozostało wiele wspomnień. Z przywiezionych ze sobą pieniędzy ufundowała dzieciom 130 paczek – dla wielu z nich był to pierwszy prezent, jaki w życiu otrzymały. Resztę wydała na pomoce dydaktyczne do szkoły i dla uczniów.

– Owoce tego wyjazdu są nie do przecenienia. Dla mnie podziękowaniem był błysk w oczach dzieci i ich zaangażowanie, z jakim uczyły się piosenek czy tańczyły. Albo to, jak były dumne z siebie, gdy mogły odpowiadać za mały fragment Mszy św. Nie chodzi o żadne wielkie gesty. Po prostu trzeba uczyć te dzieci wiary w siebie, pokazać im, że są potrzebne, że to w nich jest cała nadzieja Kościoła zambijskiego – przekonuje.

– Zawsze bałam się tego, co będzie, jak Bóg powoła mnie do zakonu. Teraz zrozumiałam, że wcale nie trzeba być zakonnicą, by wyjechać jako wolontariuszka i ewangelizować. Myślę, że dużo ludzi ma takie przeświadczenie, że jak już mam powołanie do małżeństwa, to nie mogę misji realizować, a to nieprawda – zapewnia.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma