Gość Radomski 43/2020 Archiwum

Dotknięcie tajemnicy ocalenia

– Fakt, że powstaje w sopockim hospicjum, ma wymiar symboliczny. To miejsce służy godności człowieka – mówi Joanna Cichocka--Gula, wiceprezydent Sopotu.

Sam pomysł nie jest pewnie oryginalny, bo przecież okna życia istnieją w wielu miejscach w Polsce. Pewnego dnia przeraziła mnie jednak zmasowana liczba informacji o porzuconych dzieciach. Oby to okno nigdy się nie przydało. Ale może zdarzyć się taka potrzeba i wtedy będziemy gotowi – dodaje pani prezydent.

Oaza w środku Trójmiasta

– Miejsce, w którym funkcjonuje sopockie Hospicjum św. Józefa, stanowi geograficzny środek Trójmiasta. Zapewnia w miarę dobrą dostępność. Co więcej, samo okno powstanie z boku budynku. To z kolei zapewni niezbędną dyskrecję – podkreśla ks. Janusz Steć, dyrektor gdańskiej Caritas. – Budynek położony jest w parku, przez który prowadzi oświetlona droga. Teren jest wprawdzie ogrodzony, ale ogólnodostępny. Nie ma tu monitoringu – dodaje ks. Tomasz Kosewski, dyrektor hospicjum. Kilka miesięcy temu podczas jednej z rozmów z panią prezydent ks. Steć usłyszał propozycję, by stworzyć w Sopocie okno życia. Przystał na nią bez wahania. Problem stanowiło znalezienie odpowiedniej lokalizacji. Jak mówi J. Cichocka-Gula, początkowo myślała o którymś z żeńskich domów zakonnych. – Wspólnoty zakonne w Sopocie są zbyt małe, żeby zapewnić całodobowe czuwanie przy oknie. Po zastanowieniu wybraliśmy więc hospicjum. Tam życie toczy się cały czas – wyjaśnia ks. Steć. – W pierwszej chwili miałam wątpliwości. Ksiądz też się wahał. Później przemyśleliśmy to sobie. Poza argumentami natury technicznej, za takim usytuowaniem przemawiał fakt, że jest to symboliczne miejsce. Łączy troskę o tych, którzy odchodzą, i o tych, którzy odeszliby, gdyby nie podano im pomocnej dłoni – tłumaczy pani prezydent. – Okno życia w hospicjum jest na pewno ewenementem w skali kraju. Nie wiem, czy gdziekolwiek funkcjonuje w podobnym miejscu – dodaje ks. Kosewski.

Kompleksowo i fachowo

– Placówka jest całodobowa. Nieustannie przebywają tu osoby, które nie tylko nadzorują działanie hospicjum, ale też sprawują opiekę nad chorymi. Jeżeli więc byłaby potrzeba zaopiekowania się dzieckiem, znajdzie się tutaj fachowa opieka – zaznacza ks. Kosewski. Podkreśla, że pielęgniarki-opiekunki dyżurują w placówce przez całą dobę. Lekarze pracują wprawdzie po 8 godzin, ale później pełnią dyżury przy telefonie i zawsze gotowi są na to, by pospieszyć z pomocą. – Zresztą kiedy w oknie życia pojawia się dziecko, lekarz nie jest potrzebny – dodaje. Procedury są znane i przejrzyste. Gdy w dyżurce, w której 24 godziny na dobę przebywają pracownicy hospicjum odezwie się dzwonek alarmu, sprawdzą oni, czy rzeczywiście w oknie pojawiło się dziecko. Następnie powiadomią personel medyczny placówki. – Od razu informuje się też pogotowie oraz policję. A dziecko w oczekiwaniu na karetkę przetrzymuje się tyle czasu, ile wymaga tego konieczność – tłumaczy ks. Kosewski. Zapowiedź powstania okna życia pracownicy placówki przyjęli z radością. – Myślę, że to jest piękny i mądry gest. Staramy się zawsze wychodzić naprzeciw człowiekowi. A życie trzeba chronić w każdym jego momencie – mówi Halina Strzelecka, pracownik hospicjum. Pani Halina z zawodu jest położną. Przez kilka lat pracowała w zawodzie. Ostatnią dekadę poświęciła jednak na pracę z chorymi. Jak twierdzi, praca w hospicjum pomaga człowiekowi napełnić się pokorą i docenić piękno życia. Dodaje, że w życiu nie ma sytuacji bez wyjścia. Trzeba jedynie dać ludziom rozsądne propozycje. – Znajdują się wówczas rozwiązania mądrzejsze, może bardziej podyktowane sercem – podkreśla.

Nie taki Sopot bogaty

– Sopot kojarzy się przede wszystkim z turystami, którzy rzeczywiście bywają zamożni. Ale tak naprawdę w swojej strukturze społecznej miasto jest bardzo zróżnicowane. Są tutaj przedstawiciele wszystkich grup. To odbicie polskiego społeczeństwa. Zdarzają się, oczywiście, ludzie zamożni, ale są także rodziny wielodzietne, którym pomagamy, a Dom Dziecka jest wypełniony po brzegi. Sopot nie jest wyspą beztroski – mówi J. Cichocka-Gula. Pani prezydent wspomina o licznych inicjatywach, które podejmowane są przez mieszkańców miasta. – Okno życia jest ich dopełnieniem – podkreśla. Miasto przeznaczyło już pieniądze na inwestycję w prowadzonej przez Caritas placówce. – Opłacamy koszt wykonania okna oraz alarmu powiadamiającego o pojawieniu się w nim dziecka. Jesteśmy fundatorem, ale będziemy się też interesować tym, co się dzieje – wyjaśnia. Troskę o fachową opiekę nad oknem podejmie gdańska Caritas.

Spotkanie, którego nie zapomnisz

– To jest niesamowite trzymać na rękach życie, które przecież mogło być zabite. To dotknięcie tajemnicy ocalenia – mówi ks. Kosewski. – Odbierałam w Matemblewie pierwsze dziecko, które pojawiło się w oknie życia. W moim sercu mieszała się radość z poczuciem dramatu matki i jej dziecka – wyznaje siostra Pompilia, przełożona domu zakonnego w Matemblewie. – Dziecko, które trafia do okna, zawsze jest uratowane. Pan Bóg przygotowuje dla niego nowe szanse. I na pewno znajdą się osoby, które to dziecko pokochają – podkreśla siostra Samuela, która już dwukrotnie odbierała dzieci z okna życia. – Kiedy popatrzyłam w oczy tych dzieci, zobaczyłam, że były one pełne nieba.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama