Nowy numer 25/2022 Archiwum

Adrenalina w skrajnych warunkach

Akcja w Nepalu. – Podszedł do nas młody mężczyzna. Mówił, że pod gruzami leżą jego żona oraz dwoje kilkuletnich dzieci. W jego spojrzeniu dostrzegłem błaganie: „Pomóżcie mi ich odnaleźć”. Takie sytuacje były normą – opowiada strażak Maciej Sapieha.

Pomoc psychologa

W Nepalu gdańscy ratownicy pracowali od rana do później nocy. Codziennie z narażeniem życia. – Poruszaliśmy się na obiektach niestabilnych. Każdy błąd mógł oznaczać dla nas kalectwo, a nawet śmierć – podkreśla Maciej. Niebezpieczeństwo potęgowały wstrząsy wtórne, odczuwane w Nepalu jeszcze kilka dni po 25 kwietnia. – Działaliśmy na pełnej adrenalinie w skrajnie trudnych warunkach – tłumaczy Jakub. Ryzykownej i stresogennej pracy towarzyszyły spojrzenia osób, które straciły w trzęsieniu ziemi swoich najbliższych, wydobywanie ciał dzieci i świadomość, że wiele z tych, które przeżyły, będzie skazanych na sieroce życie na ulicy. Z takimi obrazami trudno poradzić sobie samemu. Dlatego po każdej akcji strażaków w miejscu kataklizmu niezbędna jest pomoc specjalistów. – Od razu po powrocie do Warszawy spotkaliśmy się z psychologiem. Mówiliśmy o naszych wrażeniach, wyrzucaliśmy z siebie złe myśli. Chodziło o to, żeby negatywnych emocji nie przenosić na nasze rodziny – zaznacza Maciej. – Wszystkie bolesne wspomnienia związane z tą wyprawą zostawiłem za sobą w pokoju psychologa. Nie chcę do tego wracać – mówi stanowczo Michał. Jednak każdy ze strażaków przeżywa to, czego doświadczył w miejscu tragedii, na swój sposób. – Dopiero po kilku dniach po powrocie do domu zaczęły ze mnie schodzić stres i zmęczenie. Póki co, nie powracają do mnie poruszające obrazy, których byłem świadkiem w Nepalu. Psycholog mówił, że ten moment nadejdzie, a proces zapominania może trochę potrwać. Od miesiąca do pół roku. Czasami jeszcze dłużej – wyjaśnia strażak Sławomir Neiss. Mąż pani Weroniki już parokrotnie jeździł w miejsca dotknięte kataklizmem. – Po powrocie nie radzi sobie z codziennością. Kłopot sprawia mu wyjście z domu na zakupy, zabawa z dziećmi czy odkurzenie mieszkania. Przeżycia z miejsca tragedii, sytuacje, których był świadkiem, wciąż obecna w organizmie adrenalina nie pozwalają mu zwyczajnie funkcjonować. Powrót do normalności trwa nawet kilka tygodni – opowiada. – W takich sytuacjach najważniejsze jest wsparcie i zrozumienie ze strony rodziny – mówi Jakub. Bez niego strażacy nie byliby w stanie robić tego, co potrafią najlepiej. Ratować innych.• Imię żony strażaka zostało zmienione.

Tragedia w Nepalu

Wstrząs o sile 7,9 w skali Richtera nastąpił 25 kwietnia przed południem czasu lokalnego. Jego epicentrum znajdowało się 80 km na wschód od miasta Pokhara w środkowej części kraju. Było to najsilniejsze trzęsienie ziemi w Nepalu od 81 lat. Według szacunków, zginęło ok. 8 tys. osób, kilkadziesiąt tysięcy zostało rannych, a miliony straciły dach nad głową. Ekipom ratowników z całego świata udało się wydobyć spod gruzów 10 osób.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama