GN 43/2020 Archiwum

O Budzi, co Hitlera pogoniła...

Po wojnie mama powiedziała jej: „Nie wszyscy Niemcy są źli. Nie pielęgnuj w sobie nienawiści. Ona cię zniszczy”. posłuchała. Choć z rąk hitlerowców zginęli jej ojciec i narzeczony, przez lata walczyła o polsko-niemieckie pojednanie.

Budka albo Budzia – tak mówili o niej najbliżsi. Urodziła się w 1924 r. w Wolnym Mieście Gdańsku w rodzinie polskich patriotów. Zajmowali eleganckie, 6-pokojowe mieszkanie przy ul. Pszennej. Mieli samochód, łódkę i służących. Prawdziwy luksus, jak na tamte czasy. Jej ojciec Feliks Muzyk był głównym prokurentem w filii brytyjskiego banku, z zamiłowania dyrygentem, ale przede wszystkim znanym w mieście działaczem polonijnym. Mama Bolesława śpiewała w słynnym chórze „Lutnia”. W domu rozmawiali po polsku, a 3 maja i 11 listopada wywieszali biało-czerwoną flagę. Takie zachowania były tolerowane. Do czasu...

Wszystko zmieniło się w 1933 r., gdy do władzy doszedł Hitler i panowie spod znaku Hakenkreuza. – Koledzy, z którymi jeszcze niedawno bawiłam się na podwórku, nagle zaczęli wołać na mnie i moje siostry „polnische Schweine”, czyli polskie świnie – opowiadała pani Budzimira. Kiedy wybuchła wojna, miała 15 lat. Jej tatę Niemcy aresztowali już 1 września. Kilka miesięcy później został rozstrzelany w Stutthofie. Razem z mamą i siostrami Budzimira została wysiedlona z Gdańska do Warszawy. Wstąpiła do Szarych Szeregów, a następnie do Armii Krajowej. Przyjęła pseudonim „Budka”. Dlaczego taki? Bo tak mówił do niej narzeczony Tadeusz Milewski, jej pierwsza wielka miłość. Razem należeli do słynnego plutonu „Alek” kompanii „Rudy” batalionu „Zośka”, w którego szeregach był także Krzysztof Kamil Baczyński.

– Poznałam Krzysztofa w mieszkaniu u Tadeusza. Wtedy nie miałam pojęcia, że pisze i jest w tym taki dobry. Był po prostu znajomym – mówiła pani Budzimira. Wzięła udział w powstaniu warszawskim, w którym po raz kolejny doświadczyła osobistej tragedii. Tadeusz zginął 5 sierpnia, dzień po swoich 24. urodzinach. Kilka godzin przed śmiercią razem z innymi akowcami uwolnił 348 Żydów z więzienia przy ul. Gęsiej. Do końca na stoliku w pokoju pani Budzimiry stało jego zdjęcie. – To była piękna miłość – podkreślała.

Życie jej nie rozpieszczało. W 1971 r., po długiej i wyniszczającej chorobie, umarł jej pierwszy mąż. Jako była członkini Szarych Szeregów i AK była inwigilowana i prześladowana przez bezpiekę. W latach 80. związała się z „Solidarnością”. Jednocześnie pielęgnowała pamięć o Polakach z Wolnego Miasta. W 1986 r. ponownie wyszła za mąż za Niemca Herberta Winke. Zamieszkali w Atzelgift, ale regularnie odwiedzali Gdańsk. Część znajomych odwróciła się od niej. Mówili: „Pochodzisz z patriotycznej rodziny, twój ojciec został zamordowany przez nazistów, a ty za Niemca wychodzisz?”. Wówczas odpowiadała: „Nie każdy Niemiec wspierał Hitlera. Byli też dobrzy Niemcy”. Historia gdańszczanki zainspirowała Dietera Schenka, badacza zajmującego się zbrodniami nazistowskimi. Jego powieść zatytułowana „Jak pogoniłam Hitlera” stała się bestsellerem i lekturą obowiązkową w wielu szkołach. Od tego momentu pani Budzimira wraz z mężem zaangażowała się w dialog polsko-niemiecki. Organizowała debaty, wymiany studenckie, spotkania z młodzieżą. Współpracowała też z organizacją Frischer Wind, która w 2005 r. zaprosiła grupę 50 studentów z Gdańska na Światowe Dni Młodzieży w Kolonii. Młodzi Polacy razem ze swoimi niemieckimi rówieśnikami postawili wtedy w Atzelgift krzyż pojednania, który stoi w miejscowości do dziś. A potem był ten straszny wypadek. 6 lat temu z mężem wracała z Polski do domu. Ich samochód niespodziewanie skręcił i gwałtownie uderzył w drzewo. Herbert miał zawał. Zginął na miejscu. Ona 4 miesiące przeleżała w śpiączce.

Ostatnie lata spędziła w Domu Seniora Cartias w Gdańsku. Tłumaczyła teksty z polskiego na niemiecki, korespondowała z licznymi stowarzyszeniami i organizacjami, przyjmowała dziennikarzy. Przy okazji tych spotkań lubiła powtarzać: „Boże, jakie ja miałam piękne życie...”. Odeszła 4 maja 2015 roku.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama