GN 43/2020 Archiwum

Smutny koniec Neptuna

Czas kultowych kin przy ul. Długiej powoli dobiega końca. Zastąpią je hotel i powierzchnie handlowe. Miłośnikom kinematografii ten pomysł się nie podoba, więc protestują w internecie. Jednak czy mają powody do narzekań?

Facebookowy profil „Nie dla likwidacji kina Neptun” polubiło już ponad 4 tys. osób. „Uratujemy kino, które jest legendą” – przekonują internauci. – Wsłuchujemy się w głos opinii publicznej – odpowiada Katarzyna Mituła z biura prasowego Capital Park. – Dołożyliśmy wszelkich starań, aby zachować ich dziedzictwo.

Legendarne kino rozpoczęło swoją działalność w listopadzie 1953 r. pod nazwą „Leningrad” i od samego początku robiło oszałamiające wrażenie. Hol i poczekalnie zostały ozdobione za pomocą popularnej w latach 50. XX w. techniki dekoracyjnej sgrafitto. Ogromna sala, największa tego typu w Polsce, mogła pomieścić ponad 1200 widzów. Tłumy gości i możliwości rozbudowy sprawiły, że w 1955 r. na tej samej parceli powstało kolejne kino – „Kameralne”, a w 1984 r. rozpoczęło działalność trzecie – „Helikon”. To tu odbywały się ogólnopolskie premiery, w czasie których widzowie mogli zobaczyć gwiazdy światowej kinematografii, m.in. Alana Parkera czy Volkera Schlöndorffa. Mało kto wie, że to właśnie w gdańskim „Leningradzie” miała miejsce pierwsza edycja obecnego... Festiwalu Filmowego w Gdyni. Co ciekawe, kino pod szyldem „Leningrad” funkcjonowało jeszcze 4 lata po upadku komunizmu w Polsce. Dopiero w 1993 r. zmieniono nazwę na obowiązującą do dziś, czyli „Neptun”.

Proces powolnej, ale nieuchronnej śmierci kin przy ul. Długiej rozpoczął się od momentu otwarcia w Gdańsku nowoczesnych multipleksów. – Uznano wówczas, że spółka Neptun Film w takiej formie nie ma racji bytu i nie może efektywnie konkurować na rynku kinowym – mówi Małgorzata Pisarewicz, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. W 2005 r. samorząd województwa sprzedał nieruchomość i udziały w spółce firmie Capital Park za kwotę 23,5 mln zł. Nowy zarządca obiektu przez 10 lat kontynuował działalność kin. Teraz postanowił to zmienić.

– Utrzymanie w tym miejscu funkcji kinowej nie jest możliwe, chociażby ze względu na stan techniczny budynku – podkreśla K. Mituła. Zgadza się z tym pani Kinga, która przepracowała w „Neptunie” kilkadziesiąt lat. – Ogromna sala generująca gigantyczne koszty utrzymania, brak ogrzewania zimą, przestarzała analogowa aparatura sprawiają, że obiekt w takiej formie nie jest w stanie dłużej działać. Kocham te kina, ale utrzymanie ich w tym kompleksie jest po prostu nieopłacalne – uważa.

Taka argumentacja nie przekonuje miłośników „Neptuna”, „Kameralnego” i „Helikonu”, protestujących w internecie. – Pamiętam, że jako mała dziewczynka przychodziłam tutaj na wszystkie premiery filmów Disneya. To w tym miejscu przeżyłam wzruszające chwile, oglądając „Piękną i Bestię” czy „Króla Lwa”. Te emocje towarzyszą mi do dziś. Trzeba zrobić wszystko, by utrzymać kina na Długiej – mówi stanowczo Małgorzata, która polubiła profil na Facebooku.

Sceptyczna wobec działań internautów jest pani Kinga. – Gdyby chociaż połowa tych protestujących przychodziła w ostatnich latach na seanse, znalazłyby się pieniądze na modernizacje obiektu. Łatwo być głośnym w sieci, dużo trudniej zrobić coś realnie – twierdzi. Firma Capital Park zapowiada, że dołoży wszelkich starań, by zachować dziedzictwo filmowe przy ul. Długiej 57. Dlatego w XIV-wiecznych podziemiach hotelu powstanie ogólnodostępne kino studyjne na 40–50 miejsc. Będzie ono prowadzone przy współpracy z Pomorską Fundacją Filmową, z którą inwestor podpisał porozumienie. – Przekazaliśmy organizacji archiwa festiwalowe i kinowe fotele – informuje K. Mituła. W sali projekcyjnej będą odbywały się prelekcje, warsztaty i konkursy filmowe. Również aranżacja hotelu nawiązywać będzie do klimatu dawnego kina, poprzez swoiste reminiscencje: fotele kinowe przed ekranem czy historyczne zdjęcia w pokojach. – Na mocy uzgodnień z konserwatorem zachowamy również dawne elementy miejsca – sgrafitti, kraty, kasetonowe sufity – zaznacza K. Mituła.

Jednak nadchodzące zmiany budzą obawy nie tylko miłośników sztuki filmowej. Według przedstawionego przez firmę projektu, całkowitej metamorfozie ulec ma charakterystyczna fasada od strony ulicy Lektykarskiej. A to oznacza, że ze ściany budynku kina zniknie powstała w latach 50. ubiegłego wieku wielkoformatowa mozaika, będąca wyrazem oporu wobec szalejącego wówczas socrealizmu. Jej autorką była sławna artystka malarka Anna Fiszer.

– W planie przedstawionym przez inwestora w miejsce obecnej mozaiki mają się pojawić okna pokojów hotelowych – potwierdza Dariusz Wołodźko z gdańskiego magistratu. I w tym przypadku swój sprzeciw postanowili wyrazić użytkownicy Facebooka. Jednym z inicjatorów protestu jest Mikołaj Trzaska. Znany muzyk jazzowy zaznacza, że z mozaiką na tyłach budynku kina związanych jest mnóstwo pop- kulturowych odniesień, związanych choćby z kultowym filmem „Do widzenia, do jutra”. W akcję obrony mozaiki włączyli się już studenci oraz pracownicy ASP w Gdańsku. A w internecie krąży petycja do Pomorskiego Konserwatora Zabytków w tej sprawie.

Niektóre imiona występujące w tekście zostały zmienione na prośbę rozmówców.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama