Nowy numer 39/2020 Archiwum

Ziarnko do ziarnka...

Jeszcze kilkanaście lat temu w miejscu, gdzie stoją dzisiaj rzędy przyczep... słona woda sięgałaby do pasa. Na nielegalnym poszerzaniu plaż Półwyspu Helskiego dzierżawcy kempingów zarobili miliony. Wkrótce staną przed sądem.

Płycizna Zatoki Puckiej to raj dla wszystkich miłośników sportów wodnych. Latem roi się tutaj od ubranych w pianki windsurferów i kiterów maszerujących w stronę plaży. Tłok jest tak duży, że trudno znaleźć wolną przestrzeń na rozłożenie własnego ręcznika. Taki widok można zobaczyć w Chałupach na terenie kilku pól kempingowych, które w ciągu ostatnich 10 lat w tajemniczy sposób powiększyły swój obszar kilkukrotnie.

– Nieraz widziałam, jak przyjeżdżały wywrotki i sypały tony piasku. Nikt nie reagował. Wszyscy zachowywali się tak, jakby to było zupełnie normalne – opowiada pani Maria, która mieszka w Chałupach od 20 lat. – Zapewniam, że u nas taki proceder nigdy nie miał miejsca – zaznacza Anna, pracownica jednego z kempingów. – Ale słyszałam, że u naszej konkurencji różne dziwne rzeczy się dzieją – dodaje. Jak wyliczyli kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli, właściciele kempingów w latach 1997–2013 powiększyli plaże aż o... 7 hektarów!

Zdewastowana przyroda

Okazuje się, że dzierżawcy przez lata nawozili piasek i zasypywali naturalny brzeg Zatoki Puckiej. Powiększali teren kempingu, by znalazło się jeszcze więcej miejsca dla turystów. Interes kwitł, bo roczny koszt postawienia na polu przyczepy to 6–10 tys. zł. W sezonie na jednym kempingu stoi ich kilkaset. Kalkulacja jest prosta – dzięki poszerzaniu pól ich właściciele zarobili miliony. – Problem w tym, że przy okazji niszczyli brzeg Półwyspu Helskiego, dewastując na masową skalę chronione gatunki roślin i zwierząt. – półwysep i zatoka leżą w granicach Nadmorskiego Parku Krajobrazowego, a dodatkowo region znajduje się na unijnej liście obszarów chronionych „Natura 2000” – podkreśla Bartosz Płóciennik, kierownik parku. Żeby zrobić miejsce na nowe przyczepy, zasypano m.in. astry solne, mleczniki nadmorskie czy siedliska pliszki żółtej. Wyginęły żyjące na dnie organizmy, którymi żywiły się chronione ryby i ptactwo. Na kempingach zniknęły także okalające brzegi półwyspu szuwary – miejsce rozrodu ryb, które bytują w zatoce. – Gatunków, które ucierpiały w starciu z właścicielami kempingów, jest mnóstwo, a skala szkód zadana środowisku w tym miejscu jest bardzo duża – zaznacza B. Płóciennik.

Więzienie za niszczenie

Po wielu latach prób zwrócenia uwagi na problem m.in. ze strony dyrekcji Nadmorskiego Parku Krajobrazowego, sprawa trafiła do gdańskiej prokuratury. Przed sądem już wkrótce stanie 5 szefów kempingów. – Podejrzanym grozi do 5 lat pozbawienia wolności za zniszczenia w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach – mówi prokurator Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Żaden z oskarżonych nie przyznał się do dewastacji wydm po stronie zatoki. Wszyscy twierdzą, że są niewinni. Uważają, że nie niszczyli roślinności, a jedynie odbudowywali brzeg po sztormach. – Dysponujemy materiałem dowodowym, który wskazuje jednoznacznie, że podczas prac budowlanych dochodziło nie do odbudowywania plaż, ale ich poszerzania. Dzierżawcy nie mieli na to pozwolenia – wyjaśnia G. Wawryniuk. Według prokuratury, do największych zniszczeń doszło na Polarisie i Solarze – dwóch polach-molochach, najchętniej odwiedzanych przez turystów. Próby kontaktu z właścicielami obu kempingów zakończyły się niepowodzeniem. Pracownicy sprawy nie chcieli komentować.

Miażdżący raport

Jak to się stało, że przez wiele lat w najlepsze trwał proces niszczenia brzegu Półwyspu Helskiego? Czy zawiodły instytucje odpowiedzialne za kontrole dzierżawców pól kempingowych? Na te pytania odpowiada raport Najwyższej Izby Kontroli, ogłoszony na początku kwietnia. Zdaniem NIK, ochrona brzegów morskich na Półwyspie Helskim przed erozją i niedopuszczalną ingerencją w środowisko naturalne była nieskuteczna, a nasypywanie plaż w celu zwiększenia ich powierzchni użytkowej odbywało się poza wszelkimi procedurami. Kontrolerzy największą odpowiedzialnością za zaniedbania obciążyli Urząd Morski w Gdyni. – Wielokrotnie występowaliśmy do organów ścigania, zwracając uwagę na nielegalny proceder niszczenia brzegu – broni się Andrzej Królikowski, dyrektor UM. – Właściciele kempingów odmawiali wpuszczenia naszych pracowników chcących dokonać kontroli. Wówczas przychodziliśmy z policją – dodaje. Według raportu NIK, za sytuację na kempingach odpowiada też lokalny samorząd, będący właścicielem gruntów. Choć były zawierane umowy dzierżaw, nikt nie sprawdzał ich przestrzegania. – Obecnie wypracowujemy mechanizm monitorowania działalności pól kempingowych. Chcielibyśmy uporządkować ich funkcjonowanie, z korzyścią zarówno dla samych turystów, jak i występującej w tych miejscach przyrody – tłumaczy Kamil Pach, zastępca burmistrza Władysławowa.

Co dalej?

Bardzo prawdopodobne, że oprócz kar pozbawienia wolności, właściciele kempingów będą musieli przywrócić stan wałów wydmowych sprzed dewastacji. Koszty rekultywacji brzegów mogą iść w setki tysięcy złotych. Okazuje się jednak, że widmo wysokich kar, które grożą właścicielom kempingów, nie działa odstraszająco. 21 maja puccy policjanci zatrzymali cztery ciężarówki, które chciały wysypać piasek nad chronionym brzegiem zatoki. Co należy zrobić, by skutecznie zapobiegać tego typu sytuacjom w przyszłości? – Najważniejszym krokiem jest wyznaczenie procedur koordynujących zakres współdziałania instytucji odpowiedzialnych za ochronę brzegu – uważa A. Królikowski. – Nie możemy zrzucać odpowiedzialności ochrony Półwyspu Helskiego na innych, ale wspólnie robić wszystko, by ratować go przed dalszą dewastacją – dodaje K. Pach. Imiona mieszkanki Chałup i pracownicy jednego z kempingów zostały zmienione na prośbę rozmówczyń.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama