Początek wakacji. 25 stopni Celsjusza na termometrze i bezchmurne niebo zachęcają do wybrania się na plażę. Ręcznik przy ręczniku, aż trudno się przecisnąć. Niektórzy się opalają, inni wchodzą do wody. Potem urządzają sobie piknik. Co jakiś czas słychać charakterystyczny dźwięk otwieranej puszki piwa. – Dlaczego oni mogą, a ja nie? – Bartek, mieszkaniec Sopotu, wskazuje na osoby siedzące w gastronomicznym ogródku. – Różnica jest taka, że ja piję za 3 złote, a oni za trzy razy więcej – dodaje. Nie boi się, że dostanie mandat. – Nigdy nie zostałem skontrolowany – podkreśla. Czy przepisy zakazujące spożywania alkoholu to fikcja? Kto na obecnych regulacjach korzysta najbardziej? Plażowicze czy właściciele ogródków piwnych, którzy windują ceny alkoholu?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








