Nowy numer 3/2021 Archiwum

Suwnica z joystickami

Stocznia Gdańska kojarzona jest najczęściej tylko z pracą dla mężczyzn, a przecież zatrudnionych było tu również około 5 tys. kobiet. Stąd pomysł, aby spacery po stoczni były historią codzienności pracujących tu, czasem bardzo ciężko, kobiet.

Stowarzyszenie „Arteria” i Instytut Kultury Miejskiej we wrześniu 2014 roku rozpoczęły trzecią edycję projektu „Stocznia jest kobietą”. Tym razem podtytuł projektu brzmi: „Projekt seniorów i seniorek”, ponieważ głównymi odbiorcami są dawne pracownice i pracownicy Stoczni Gdańskiej.

Zbiórka przed bramą

Spacer zaczyna się w najbardziej charakterystycznym miejscu Stoczni Gdańskiej – przed bramą numer 2. – Zanim zaczęliśmy pracę, trzeba było odbić kartę – mówi Helena Dmochowska, przewodniczka, która Stocznię Gdańską zna od podszewki. Pokazuje, że tam, gdzie jest teraz pusty teren, była stołówka. – Wydawano w niej bardzo dużo obiadów. Odbywały się tu również bankiety. To także miejsce pracy kilkuset kobiet – opowiada przewodniczka. Mówi z wielką pasją.

Szczegółowo opisuje miejsca oraz ludzi. Wyobraźnia zaczyna działać. Stocznia znowu tętni życiem. Pani Helena pracę w Stoczni Gdańskiej rozpoczęła w 1960 roku. – Miałam dość wyzysku w lokalnej cukierni i kiedy przeczytałam w gazecie, że potrzeba kobiet na stanowisko suwnicowej, od razu się zgłosiłam – wspomina. Kurs przygotowawczy trwał trzy miesiące. Dzień teorii i dzień praktyki. Początkowo była jedną z nielicznych kobiet. – Dopiero w późniejszym czasie przybywało nas – wspomina.

Zaczynała od 6-metrowej suwnicy. Później systematycznie dokształcała się, aby móc operować większym sprzętem. Pracę wspomina jako wymagającą, ze względu na różną wysokość suwnic oraz możliwości udźwigu. – Na tych lekkich suwnicach łatwo się pracowało, ale były też takie, których obsługa była bardzo trudna. Poza tym nie wszystkie kobiety nadawały się do bycia operatorami wyższych suwnic. Bo po prostu się bały – wyjaśnia H. Dmochowska.

Sama nie miała oporów przed obsługą nawet najbardziej skomplikowanych urządzeń. – Wysłali mnie raz na 20-metrową suwnicę, wyposażoną w dwa 100-tonowe haki. Dodatkowo obsługiwaną joystickami, a nie kołami. Pracowałam pomału, ale skutecznie. Chociaż gdy stamtąd zeszłam, byłam zlana zimnym potem – śmieje się przewodniczka. Podkreśla, że praca kobiety w Stoczni Gdańskiej była doceniana i potrzebna. Potwierdza to drugi przewodnik – Maciej Multaniak. – Panie radziły sobie z najtrudniejszymi zadaniami, które często były szkodliwe dla ich zdrowia – mówi.

Pani Helena nie tylko poszerzała swoje kompetencje zawodowe, ale była także aktywna społecznie w zakładzie. Została przewodniczącą Wydziałowej Komisji Kobiet i członkinią Komisji Socjalnej w Radzie Zakładowej. Za swoją pracę otrzymała liczne nagrody, m.in. Srebrny Krzyż Zasługi, Złoty Krzyż Zasługi. Pracę zakończyła w 1995 roku. Wspomina, że kiedy, będąc już na emeryturze, wróciła na tereny stoczniowe, bardzo się zdziwiła. – Bo teraz w tej stoczni jest tak pusto. Nie ma budynków, które pamiętam. Wszystko się zmieniło – mówi. – Największym zawodem dla mnie jest fakt, że chociaż miejsce mojej dawnej pracy nadal istnieje, to nie mogę tam nawet podejść, bo jest to teren prywatny. Cieszy się, że odwiedzając stocznię jako przewodnik, może podzielić się kawałkiem swojej historii.

Stocznia jest kobietą

Organizatorzy przyznają, że dawni pracownicy stoczni to eksperci i ekspertki, którzy nadają temu terenowi konkretny kształt, bo opowiadają historię konkretnych miejsc. Jednym z warsztatowych cyklów realizowanych w ramach projektu było przygotowanie nowych przewodniczek i przewodników do oprowadzania po terenach dawnej Stoczni Gdańskiej. Spacery prowadzą seniorzy i seniorki, którzy wzięli udział w kursie. Chętne osoby od lutego do maja uczestniczyły w wykładach i warsztatach przewodnickich na temat stoczni, obsługi tabletów, roli i historii kobiet w zakładzie. Po zdanych egzaminach oprowadzają grupy mieszkańców i turystów, opowiadając również swoją osobistą historię, jak w przypadku byłych pracowników i pracownic Stoczni Gdańskiej. Jest to projekt, który poprzez historię kobiet – opowiadaną również przez mężczyzn – przybliża historię dawnej Stoczni Gdańskiej. Według pomysłodawców, kobieca narracja pozwala pokazać uczestnikom stocznię pełną emocji, bogatą w historie codzienności pracowników. Dlatego odwiedzający najprawdopodobniej nie dowie się wszystkiego o tonażu statków ani nie pozna wszystkich dat, ale z pewnością wróci do domu bogatszy o wiedzę dotyczącą codziennego stoczniowego życia. Dowie się, gdzie była stołówka, a gdzie szpital oraz gdzie stała szklarnia, w której hodowano kwiaty na stoczniowe uroczystości.

Spacery po Stoczni Gdańskiej szlakiem kobiet są bezpłatne i odbywają się od czerwca do września. W sierpniu i wrześniu w środy i piątki o godz. 17, a w niedzielę – o godz. 16. Obowiązują zapisy: sien@ikm.gda.pl. Organizatorzy zapraszają wszystkich mieszkańców i turystów, którzy chcą poznać historię pracy kobiet w stoczni i ich działalności w ruchu solidarnościowym. Nie pozostało już wielu świadków stoczniowej historii, dlatego organizatorzy proszą o kontakt każdego, kto chciałby podzielić się swoją wiedzą o codziennym stoczniowym życiu (tel. 58 760 72 16).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama