Powrót do strony
  • nasze media
  • Kontakt
Prenumerata z
SUBSKRYBUJ zaloguj się
PROFIL UŻYTKOWNIKA
Wygląda na to, że nie jesteś jeszcze zalogowany.
zaloguj się
lub
zarejestruj się
Gość Gdanski w Internecie

Gdański

  • Nowy numer
  • AKTUALNOŚCI
  • OPINIE
  • ARCHIWUM
  • GALERIE
  • KONTAKT Z ODDZIAŁEM
  • Patronaty
  • Diecezje
    • Bielsko-Żywiecka
    • Elbląska
    • Gdańska
    • Gliwicka
    • Katowicka
    • Koszalińsko-Kołobrzeska
    • Krakowska
    • Legnicka
    • Lubelska
    • Łowicka
    • Opolska
    • Płocka
    • Radomska
    • Sandomierska
    • Świdnicka
    • Tarnowska
    • Warmińska
    • Warszawska
    • Wrocławska
    • Zielonogórsko-Gorzowska
  • O DIECEZJI
    • Biskupi
    • Historia
    • Parafie

Najnowsze Wydania

  • GN 20/2026
    GN 20/2026 Dokument:(9718961,Nie zmieniajcie nam nauki)
  • GN 19/2026
    GN 19/2026 Dokument:(9708121,Dwie herezje w jednym numerze)
  • GN 18/2026
    GN 18/2026 Dokument:(9695028,Kościół jest analogowy)
  • Historia Kościoła (15) 03/2026
    Historia Kościoła (15) 03/2026 Dokument:(9690225,Leon XIV czyta św. Augustyna Donaldowi Trumpowi. Edytorial nowego numeru „Historii Kościoła”)
  • GN 17/2026
    GN 17/2026 Dokument:(9685120,Zajęcie podwyższonego ryzyka)
gdansk.gosc.pl → Wiadomości → Morskie Orinoko

Morskie Orinoko przejdź do galerii

 
Uczestnicy marszu podczas wspólnego posiłku ks. Rafał Starkowicz /Foto Gość

- Prognoza pogody zupełnie się nie sprawdziła. Miało być zachmurzenie i wiatr o sile 3 stopni w skali Beauforta, a na trasie mieliśmy pełne słońce, wiatru prawie wcale - opowiada Radosław Tyślewicz, pomysłodawca i organizator Marszu Śledzia.

ks. Rafał Starkowicz

|

GOSC.PL

0 FB Twitter
drukuj wyślij

- To niezwykły widok. Kiedy patrzy się na te grupy ludzi, idące przez morze, to można mieć wątpliwości, co do działania własnych zmysłów. to wygląda naprawdę nierealnie - mówi pani Marianna z Krakowa. - Dowiedziałam się, że coś takiego można zobaczyć tutaj tylko raz w roku. Jestem tu przez zupełny przypadek. Ty bardziej cieszę się, że tak trafiłam.

Już po raz 15. w minioną sobotę wodami Zatoki Puckiej przeszedł Marsz Śledzia. Jak twierdzi organizator przedsięwzięcia, w tym roku na uczestników wydarzenia czekały liczne niespodzianki. - Pojawiam się na Rybitwiej Mieliźnie praktycznie od 2000 roku i pierwszy raz widzę tak szeroką, wystającą ponad wodę łachę. Jeszcze dwa tygodnie nie było tyle suchego, ile w tej chwili. Ale z tym wiąże się kolejna mniej przyjemna rzecz. Była tam ogromna ilość drobnych muszek, które prawie nas zjadły. Poczuliśmy się jak na Orinoko, a byliśmy przecież tylko na Zatoce Puckiej - stwierdza z zawadiackim uśmiechem Tyślewicz.

Po wyczerpującym marszu, na placyku tuż obok Morskiego Krzyża kończącego Aleję Zasłużonych Ludzi Morza, odbyło się wręczenie okolicznościowych dyplomów i odznak. Uczestnicy i sympatycy marszu mogli się także posilić grochówką oraz skosztować smakowicie przyrządzonego śledzia.

Morskie Orinoko   Wręczenia dyplomów dokonywał m.in. Jerzy Włudzik, wójt Kosakowa ks. Rafał Starkowicz /Foto Gość - Tradycyjnie w imprezie uczestniczyło 100 osób. Najstarszy uczestnik miał 77 lat. Po raz pierwszy w historii otrzymaliśmy patronat wojewody. W imprezę tradycyjnie włączył się Urząd Morski. Jest z nami także Jerzy Włudzik, wójt Kosakowa, oraz Tyberiusz Narkowicz, burmistrz Jastarni - mówi Tyślewicz.

- Impreza wzbogaciła się o nowych partnerów. Jest też coś ciekawego dla obserwatorów marszu, m.in. rybny poczęstunek. Towarzyszy nam dobra muzyka. Jest także wydawnictwo Jasne, dzięki któremu wczoraj wydaliśmy pierwszą książkę o Marszu Śledzia „Śledź a sprawa polska”. Pozycja stanowi owoc konferencji naukowej z zeszłego roku. Impreza zaczyna obrastać elementami atrakcyjnymi dla osób, które tylko obserwują marsz. To mnie najbardziej cieszy - dodaje organizator.

- Kiedy zastanawiam się na tymi 15 laty, myślę, że gdyby to było moje dziecko, zaczynało by już chodzić własnymi ścieżkami. Dzień przed imprezą mieliśmy taką dyskusję, podczas której stwierdziliśmy, że podczas trwania Marszu Śledzia wiele zmieniło. „Śledź” zaczynał się wówczas, gdy nie byliśmy jeszcze w Unii Europejskiej. W Rewie nie było tego krzyża, nie było informacji turystycznej w Kuźnicy, ani ścieżki rowerowej przez półwysep. Nie było nowego portu w Kuźnicy. Marsz Śledzia stał się tego wszystkiego częścią - dzieli się swoją refleksją Radosław Tyślewicz.

« ‹ 1 › »
Marsz Śledzia 2015

WIARA.PL DODANE 24.08.2015 AKTUALIZACJA 24.08.2015

Marsz Śledzia 2015

​Już po raz 15. w minioną sobotę wodami Zatoki Puckiej przeszedł Marsz Śledzia. Jak twierdzi organizator przedsięwzięcia, w tym roku na uczestników wydarzenia czekały liczne niespodzianki. Zdjęcia: ks. Rafał Starkowicz /Foto Gość  
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:
  • "MARSZ ŚLEDZIA"
  • RADOSŁAW TYŚLEWICZ
  • REWA
  • SPORT I REKREACJA
  • ZATOKA PUCKA

Polecane w subskrypcji

  • Wierzę – i co z tego?
    Wierzę – i co z tego?
    Franciszek Kucharczak
  • Wierzę – i co z tego?
    Wierzę – i co z tego?
    Franciszek Kucharczak
  • Jak dogodzić Trumpowi
    • Felieton
    Jak dogodzić Trumpowi
    Marek Magierowski
  • Zamrażarka edukacyjna. Co dalej z projektem „TAK dla religii i etyki”?
    • Polska
    Zamrażarka edukacyjna. Co dalej z projektem „TAK dla religii i etyki”?
    Przemysław Kucharczak
  • IGM
  • Gość Niedzielny
  • Mały Gość
  • Historia Kościoła
  • Gość Extra
  • Wiara
  • KSJ
  • Foto Gość
  • Fundacja Gość Niedzieleny
  • O nas
    • O wydawcy
    • Zespół redakcyjny
    • Sklep
    • Biuro reklamy
    • Prenumerata
    • Fundacja Gościa Niedzielnego
  • DOKUMENTY
    • Regulamin
    • Polityka prywatności
    •  
  • KONTAKT
    • Napisz do nas
    • Znajdź nas
      • Newsletter
        • Zapisz się już dziś!
  • ZNAJDŹ NAS
WERSJA MOBILNA

Copyright © Instytut Gość Media.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Zgłoś błąd

 
X
X
X