Nowy Numer 38/2020 Archiwum

To była akcja polityczna

O strajku roku ’80, historii i perspektywach Polski z Andrzejem Gwiazdą, działaczem „S”, rozmawia ks. Rafał Starkowicz.

Ks. Rafał Starkowicz: Minęło 35 lat od strajków sierpniowych. Jak Pan wspomina tamten gorący czas?

Andrzej Gwiazda: Pamiętam chyba wszystko. Na pewno nie wszystko wiem, ponieważ strajkowało 430 zakładów z całej Polski. Samo porozumienie było z obu stron bardzo daleko idącym kompromisem, choć być może koniecznym. Myśmy się pogodzili z podstawowym założeniem systemu, a oni zgodzili się na odstąpienie od totalitaryzmu. Nie podpisałem jednak tych porozumień, ponieważ kompromis był z naszej strony zbyt daleko posunięty. Poza tym był także bardziej przyziemny powód. Tekst porozumienia, który miał być podpisany, pisała maszynistka z Urzędu Wojewódzkiego, więc ja stałem jej za plecami i kontrolowałem kolejne literki. Gdy kończyła kartkę, brałem ją, pędziłem do prezydium, podawałem kartkę i leciałem kontrolować kolejną. Sierpień to nie było wielkie zwycięstwo. To był kompromis. Może mądry, może właściwy, ale tylko kompromis.

Od tego czasu wyrosło kilka pokoleń Polaków. Jak przekazywać im prawdę o tym czasie?

Jest tylko jeden sposób. Trzeba o tym mówić tak, jak zostało to zapamiętane. Prawda wymaga, aby ten przekaz często był sprzeczny z tym, jak Sierpień został opisany przez mainstream. Pierwsza „Solidarność” była tworzona i postępowała według ściśle demokratycznych reguł. Najważniejszy był głos najniższego szczebla. W miarę jak szczebel organizacyjny wzrastał, waga jego decyzji malała. Im ważniejsza sprawa, decyzja musiała być podejmowana niżej. To doprowadziło do tego, że liczna agentura rozstawiona w „Solidarności” od najniższych do najwyższych stanowisk okazała się bezradna. To największa i najbardziej spektakularna klęska spisku. W NSZZ „Solidarność” przyjęto te same zasady. Członkowie prezydium decydowali w sprawach codziennych, w sprawach ważniejszych prezydium podejmowało decyzję w głosowaniu. W najważniejszych trzeba było odwołać się do referendum.

Jak ocenia Pan stan realizacji 21 postulatów strajkowych?

Jest rzeczą charakterystyczną, że niewiele z tych postulatów straciło aktualność. Po 1989 roku zrealizowanym wspak postulatem był ten dotyczący stworzenia niezależnych od partii i administracji Wolnych Związków Zawodowych. Skończyło się tak, że związek zawodowy utworzył własny rząd, czym uzależnił się od własnej partii. I nie było to uzależnienie narzucone, ale dobrowolne. Prawo do strajku zostało po 1989 roku poważnie ograniczone. Jeżeli chodzi o cenzurę... Urząd kontroli przy ul. Mysiej został zlikwidowany, ale cenzura nie była gorsza niż za komuny. Pewnych rzeczy nie można było usłyszeć w telewizji ani przeczytać w prasie.

Strajk roku ’80 miał zatem podłoże polityczne czy ekonomiczne?

Nie ma cienia wątpliwości. W języku związkowym akcja nazywa się polityczną, jeżeli występuje w obronie kolegi. Strajk przeprowadzany był w obronie Anny Walentynowicz. Później do postulatów włączono także przywrócenie do pracy Lecha Wałęsy.

Przemiany przyniosły korzyści tylko niektórym...

Ważną sprawą jest to, że odradza się „Solidarność” jako związek zawodowy. Piotr Duda postanowił być nie politykiem, ale przewodniczącym związku. A związki to warunek, żeby Polska mogła się rozwijać. Bez związków zawodowych to jest niemożliwe bądź przynajmniej będzie mocno kulawe. Daliśmy sobie odebrać wiele praw pracowniczych. Na przykład 8-godzinny dzień pracy. I dzisiaj ludzie w marketach pracują po 12 godzin, 7 dni w tygodniu. W jednym z dokumentów WZZ znalazły się słowa: „Jedynym celem gospodarki jest zaspokajanie potrzeb materialnych i duchowych obywateli”. Dzisiaj mówi się o tym, że jedynym celem gospodarki jest rozwój. Zupełnie zmienia się klasyfikacja celów. W tym momencie związki zawodowe są absolutnie niezbędnym czynnikiem wzrostu.

Czy istnieje realna możliwość zjednoczenia obozu postsolidarnościowego?

Jest podstawowa linia podziału. Wszyscy tajni współpracownicy SB zostali skierowani do „Solidarności”, a nawet pełnili bardzo wysokie funkcje. Ten nurt podziału jest nie do zasypania. Nad tą przepaścią nie da się wyciągnąć ręki. Nikt z nich sam się nie przyzna. A żaden z ujawnionych nawet nie próbował się bronić, że tak było trzeba. Byli lojalni do końca. To nieprzekraczalna bariera. Wydaje się, że minął już czas, w którym można było ją przekroczyć...

Jak widzi Pan Polskę przyszłości?

Wydaje mi się, że słuszne jest związanie osiągnięć Sierpnia i szans na rozwój. Sierpień pokazał, że potrafimy utworzyć spójną wspólnotę i to niewiele kosztuje. Ludzie pragną tej wspólnoty, rozumieją tę wspólnotę. Niesłychanie ważną rzeczą jest przypomnienie tamtej atmosfery, kiedy ludzie rzeczywiście byli skłonni do wysiłku i wkładania pracy i czasu we wspólne dobro. Myśmy coś przez cały ten strajk jedli. Mieliśmy całkiem pokaźną sumę strajkową z pieniędzy wrzucanych do urny. I tłumy ludzi, które nie pytały: „Co wy zrobicie?”, ale: „Co my mamy zrobić, żeby było dobrze?”. Wciąż wielu ludzi z sentymentem wspomina nawet stan wojenny, kiedy ta więź wspólnoty połączona była poczuciem indywidualnej odpowiedzialności za wspólne sprawy. Nie dlatego, że ktoś za to płacił, ale dlatego, że ludzie uważali, że to jest konieczne dla wspólnego dobra. Powinniśmy zrezygnować z pytania po wrzuceniu kartki wyborczej: „Co teraz oni z tą kartką zrobią?”. Ale zapytać: „Myśmy cię wybrali. Powiedz, co mamy robić?”. Wówczas wygramy.

Jest jeszcze we współczesnym świecie miejsce dla państw narodowych?

Niejaki Francis Fukuyama ogłosił koniec historii. Jemu podobni ogłaszają końce różnych rzeczy. Koniec Kościoła, wiary, narodu, państw narodowych. Państwa narodowe żyją i niektóre z nich, jak chociażby nasz sąsiad Niemcy, realizują interesy narodowe pełną parą.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama