Nowy numer 42/2020 Archiwum

Kazamaty Kota

Zapomniane zabytki. To sensacyjne odkrycie. Udało się odnaleźć podziemia XVI-wiecznego bastionu, o którym przez lata myślano, że został całkowicie rozebrany. Mam nadzieję, że te unikatowe podziemia nie zamienią się wkrótce w ruinę, jak to się dzieje z wieloma zabytkami – mówi Aleksander Masłowski, przewodnik, znawca historii Gdańska.

Podczas budowy Forum Gdańsk – wielofunkcyjnego kompleksu handlowo-usługowego przy ul. Okopowej – robotnicy odkopali kazamaty Bastionu Kot. Niezwykłe znalezisko poruszyło światek historyczny Trójmiasta. Przez lata naukowcy oraz przewodnicy miejscy myśleli, że obiekt został zlikwidowany i żaden z jego elementów nie przetrwał do naszych czasów. Tymczasem podziemia liczące kilkadziesiąt metrów z trzema bocznymi pomieszczeniami i dwoma tunelami ocalały. Jaka będzie ich przyszłość? Czy staną się turystyczną atrakcją? W jaki sposób nietypowe znalezisko wpłynie na przebieg prac przy gdańskim Forum?

Ten był najmniejszy

Rozwój sztuki wojennej w XVI wieku spowodował, że średniowieczne fortyfikacje zaczęły tracić swoją obronną wartość. Zwłaszcza ciągłe udoskonalanie broni palnej wymagało zmiany systemu obwarowań miast. Wiedzieli o tym włodarze Gdańska, którzy na przestrzeni kilkudziesięciu lat wybudowali nowoczesny, jak na tamte czasy, system 14 bastionów chroniących przed atakiem wrogów, a zarazem zapewniających dogodne miejsce, z którego prowadzony byłby ostrzał artyleryjski pozycji nieprzyjaciela. Do dnia dzisiejszego zachowało się zaledwie 6 z nich – Tur, Wilk, Niedźwiedź, Królik, Wyskok oraz św. Gertruda. Ostatni z wymienionych jest jedynym obiektem tego typu, który w niemal niezmienionym kształcie przetrwał do czasów współczesnych. Z kolei odkryty niedawno przez robotników Kot to najmniejszy z gdańskich bastionów. Budowany przez 7 lat, od 1593 do 1599 roku, nigdy nie sprawdził się w ogniu walki. Czemu zawdzięcza swoją nazwę? – Według jednej wersji – średniowiecznej baszcie, która stała w tym samym miejscu i określana była jako Kocia Wieża – wyjaśnia Marcin Tymiński, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Gdańsku. – Według innej teorii, nazwa obiektu pochodzi od ulicy Kociej, która biegła nieopodal bastionu. Uliczka ta miała być tak wąska, że tylko koty mogły się przez nią przecisnąć – tłumaczy A. Masłowski.

Kłopotliwe i miłe

Obecnie po wielu latach do kazamat Kota weszli archeolodzy i przedstawiciele WUOZ. – Podczas oględzin nie mogliśmy uwierzyć, że obiekt zachował się w tak dobrym stanie. Główny tunel jest suchy, pobielony. Nie ma tam żadnej pleśni, sopli solnych ani wilgoci – podkreśla M. Tymiński. – To na tyle ważny zabytek dla historii naszego miasta, że ocalenie go jest dla nas priorytetowe – dodaje. Nie dziwi więc, że ze względu na niezwykłe odkrycie zmianie uległy plany dotyczące trwającej budowy Forum Gdańsk. Jak informuje M. Tymiński, w nowym przejściu podziemnym pod ul. Okopową zostanie wyeksponowany północny fragment zewnętrznej ściany bastionu o długości ok. 12 metrów. – Przeprojektowania będzie wymagała komunikacja w przejściu podziemnym od strony przystanku SKM. Również przebieg instalacji ulegnie w tym miejscu zmianie – tłumaczy. Wciąż jednak otwarte pozostaje pytanie, jaka będzie przyszłość odkopanych kazamat. – Tego typu niespodzianki, jak odnalezienie XVI-wiecznych podziemi, są kłopotliwe, a jednocześnie niezwykle miłe. Świadczą o ogromnym i wciąż nie do końca zbadanym dziedzictwie historycznym Gdańska. Na szczęście inwestor odpowiedzialny za powstanie Forum Gdańsk deklaruje, że postara się w odpowiedni sposób zagospodarować kazamaty i wpisać je w powstające centrum usługowo-handlowe – mówi Marek Bumblis, przewodniczący komisji kultury w gdańskiej Radzie Miasta. – Osobiście uważam, że zabytkowe podziemia powinny pełnić funkcje użytkowe. Mogłaby w tym miejscu powstać piwiarnia nawiązująca do browarniczej tradycji miasta albo dobra restauracja lub minimuzeum, które opowie o przeszłości bastionu w nowoczesnym centrum, które powstanie za dwa lata. Jak zapewnia M. Tymiński, WUOZ zamierza w przyszłości udostępnić podziemia Bastionu Kot zwiedzającym. – To znalezisko jest bardzo ciekawe i ważne dla wszystkich zainteresowanych dziejami naszego miasta. To unikat w skali Gdańska, ponieważ podobne kazamaty mamy tylko w jednym miejscu – Bastionie św. Gertrudy. Dlatego chcemy, by mieszkańcy Pomorza oraz goście mogli przespacerować się podziemnymi korytarzami. Idea, by z kazamat uczynić atrakcję turystyczną, podoba się A. Masłowskiemu. Jednak znany popularyzator historii Gdańska obawia się, że realizacja tego pomysłu może nigdy nie dojść do skutku. – Najważniejsze w tym momencie jest zabezpieczenie zabytku, a w dalszej kolejności stworzenie z niego miejsca, które mogłoby przyciągnąć miłośników fortyfikacji z całej Polski. Obawiam się jednak, że na górnolotnych deklaracjach może się skończyć. Przecież największy zachowany do dziś system kazamat Bastionu św. Gertrudy wciąż nie został udostępniony zwiedzającym i zwyczajnie niszczeje – zaznacza.

Tajemnice św. Gertrudy

Wspomniany przez A. Masłowskiego i M. Tymińskiego bastion to jeden z najciekawszych obiektów historycznych w Gdańsku. Jego dzieje owiane są niejedną tajemnicą. W ostatnich miesiącach II wojny światowej XVII-wieczna św. Gertruda stała się schronem przeciwlotniczym, w którym miejscowa ludność ratowała się przed zrzucanymi na Gdańsk bombami. Kilkumetrowa warstwa ziemi nad ceglanymi tunelami dawała kryjącym się w bastionie ludziom poczucie bezpieczeństwa. Niestety, wiele osób z powodu wcześniej odniesionych ran lub wycieńczenia kończyło swoje życie właśnie w podziemiach Gertrudy. Według innej, niepotwierdzonej informacji, Niemcy jeszcze przed bombardowaniem Gdańska ukryli w podziemiach bastionu część ruchomego wyposażenia bazyliki Mariackiej. Skrytka miała być zamurowana pod schodami prowadzącymi niegdyś z wierzchołka obiektu do jego wnętrza. Co ciekawe, do dziś można oglądać ogromną wyrwę znajdującą się w miejscu dolnych stopni. Być może właśnie ze względu na tę opowieść kazamaty przez wiele lat przyciągały rzesze poszukiwaczy skarbów. A śladem ich obecności są dziury wykute w wiekowych skałach. Po wojnie podziemia zaadaptowano na magazyny. W ceglanych piwnicach przez wiele lat składowały swoje produkty firmy Dagoma i Unimor. Zmianę przyniosła transformacja ustrojowa. Oficjalnie wnętrza św. Gertrudy pozostawały nieużytkowane. Jednak dzięki niewielkiej wyrwie w otworze wentylacyjnym stały się miejscem spotkań amatorów napojów wyskokowych, do którego strach było zajrzeć. Odwiedzający je zostawiali po sobie setki butelek i puszek. Potrafili także załatwiać na zabytkowych murach swoje potrzeby fizjologiczne. – Na pewien czas wnętrze bastionu stało się wręcz spontanicznie zorganizowaną noclegownią dla bezdomnych – dodaje A. Masłowski. Władze miasta przez kilkanaście lat pozwalały, by bastion stopniowo popadał w ruinę. Dopiero w zeszłym roku kazamaty zostały uprzątnięte i zaadaptowane na składnicę konserwatorską, gdzie przechowywana jest kamieniarka, która nie została wykorzystana podczas powojennej odbudowy Gdańska. – To typowa zapchajdziura. Nie było żadnego sensownego pomysłu, co zrobić z bastionem, więc postanowiono, że będzie to składnica – twierdzi A. Masłowski. – Stworzenie z tego wyjątkowego zabytku o tak niezwykłej historii atrakcji turystycznej ożywiłoby Przedmieście, które najczęściej omijane jest przez zwiedzających szerokim łukiem. – My także chcielibyśmy, by Gertruda została otwarta. Jednak taką decyzję może podjąć wyłącznie miasto – odpowiada na te zarzuty M. Tymiński. O stanowisko pytamy radnego Bumblisa. – Rzeczywiście, tego typu fortyfikacje stanowią wielką atrakcję turystyczną. Natomiast udostępnienie wnętrz bastionu św. Gertrudy wszystkim zainteresowanym wymagałoby olbrzymich nakładów finansowych. Tymczasem natychmiastowej ochrony, remontów i prac konserwatorskich wymagają przede wszystkim Biskupia Górka czy Brama Nizinna. Stan Gertrudy jest dobry, więc może jeszcze trochę poczekać.

Zabytki popadają w ruinę

Jak podkreśla A. Masłowski, smutny los Gertrudy nie jest jednak odosobniony. – Tuż obok Bastionu Tur istnieje XVII-wieczna Śluza Kamienna – być może jedyny taki zabytek hydrotechniczny na świecie. Niestety, na oczach wszystkich z roku na rok stopniowo niszczeje. Inny negatywny przykład to licząca prawie 400 lat Brama Nizinna, której skuteczna ochrona i renowacja zapowiadane są od dawna. Tymczasem codziennie, łamiąc przepisy, przejeżdżają przez nią ciężarówki i w sposób dramatyczny wpływają na jej stan. Jeszcze trochę, a brama po prostu się zawali, podobnie jak swojego czasu Baszta pod Zrębem – mówi popularyzator historii miasta. – Niestety, im dany obiekt znajduje się dalej od ul. Długiej, tym mniejszą ma szansę, że ktokolwiek się nim zainteresuje...•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama