Świadkowie dodają też, że wstrzymano ruch kolejowy na linii łączącej Redę z Władysławowem, a mieszkańców okolicznych domów ewakuowano.
- Około godz. 17 otrzymaliśmy zgłoszenie od jednego z mieszkańców Mrzezina, że nieopodal jego posesji leży obiekt z doczepionymi do niego trzema czaszami spadochronów - przyznaje st. sierż. Łukasz Brzeziński, oficer prasowy puckiej policji.
- Na miejsce zdarzenia przybyli policjanci. Ogrodzili i zabezpieczyli teren. Nieopodal płotu posesji osoby zgłaszającej zdarzenie zastali obiekt o długości ok. 2 metrów i średnicy 20 centymetrów, koloru żółtego - stwierdza policjant.
- Policjanci zabezpieczyli miejsce tego znaleziska, jak również ewakuowali pobliskich mieszkańców. Na miejsce została skierowana ekipa dochodzeniowo-śledcza wraz z technikiem kryminalistyki, straż pożarna, pogotowie ratunkowe. W tej chwili policjanci z przeszkolenia sapersko-minerskiego wykonują czynności na miejscu. Będziemy ustalali, co to za obiekt i skąd się tutaj znalazł - dodaje.
Nieoficjalnie dowiadujemy się, że początkowo podejrzewano, iż obiekt który wylądował w Mrzezinie jest własnością wojska. Jednakże wojskowi nie przyznają się do tego, by w tym rejonie przeprowadzali jakieś ćwiczenia. Rzecznik puckiej policji nie chce komentować tych informacji.
- Nie potwierdzam i nie zaprzeczam - mówi krótko.
Istnieje możliwość, że rakieta została skonstruowana przez domorosłych amatorów, którzy "bawią się w wojsko". - Będziemy wyjaśniali skąd wziął się ten obiekt oraz czy ten obiekt nie zagraża zdrowiu i życiu mieszkańców - odcina się od tych informacji st. sierż. Brzeziński.








