Nowy numer 50/2018 Archiwum

Jesteś bandytą, mogę cię zabić

Rocznica stanu wojennego. – Kiedy wynegocjowaliśmy zakończenie strajku, oficerowie obiecali nam, że będziemy mogli poddać się honorowo, jak mjr Sucharski. Okazali się mniej słowni od niemieckiego Wehrmachtu – mówi Andrzej Michałowski, jeden z przywódców strajku w Porcie Gdańskim.

Kominem do konspiracji

Andrzej Michałowski był wiceszefem Sekcji Żeglugi i Gospodarki Morskiej NSZZ „Solidarność”. W nocy z 12 na 13 grudnia wrócił ze Szczecina. O 5.30 obudzili go koledzy. – Nikt nie wiedział, czy są wśród nas aresztowania, a jeżeli tak, to kto siedzi – opowiada. – Od razu zorganizowaliśmy obronę zakładu. Dodaje, że było to niezwykłe wyzwanie. Port, inaczej niż stocznia, nie stanowi bowiem zwartego organizmu. Ma 18 km nabrzeża i 5 wielkich rejonów przeładunkowych. Do tego, mimo strajku, trzeba było wpuszczać na teren zakładu żołnierzy Wojsk Ochrony Pogranicza. – Strajk strajkiem, ale przepisy mówiły, że żołnierze WOP musieli obstawiać wizyty zagranicznych statków. Zajmowali się wszystkimi, oprócz radzieckich. Jak tu sprawdzać wielkiego przyjaciela? To byłby dyshonor – ironizuje. Portowcy postanowili, że będą się bronić. Wybrali rejon II. Od tyłu ograniczały go rowy melioracyjne, niedostępne dla wozów pancernych ani samochodów. – Przetoczyliśmy tam wagony pełne siarki, oblaliśmy je ropą i obłożyliśmy matami słomianymi. Od strony nabrzeża oliwskiego jedynym dostępem był niewielki mostek. Zastawiliśmy go kontenerami. Ustawiał syn Anny Walentynowicz, Janek. – Kiedy wpuszczaliśmy WOP, podnosił kontener. A kiedy wjechali, stawiał kontener z powrotem – opowiada A. Michałowski. W rejonie II skupili wszystkie holowniki. Zebrali też ludzi z innych rejonów. Razem było ich 1200. – Z magazynów wyciągnęliśmy wielkie, dwumetrowe pały, które miały służyć do osadzenia kilofów. Na dachach mieliśmy rozstawionych ludzi z butelkami z benzyną – opowiada. – Kiedy latały nad nami helikoptery, chłopaki pokazywali te skrzynki. Dawali znak, że tanio skóry nie sprzedamy. Byli gotowi na atak milicji. Podjęli jednak decyzję, że z wojskiem walczyć nie będą. – Młody przestraszony chłopak z bronią ostrą w chwili stresu mógł pociągnąć serię z kałacha. I byłaby tragedia – tłumaczy. – Zaczęły się negocjacje. Pamiętam nazwisko tego, który złamał dane nam słowo. To był płk Mozgawa z „zielonych”. Dał nam słowo, że poddamy się honorowo – wspomina A. Michałowski. – Zaatakowali nas, kiedy się zmierzchało. Podpłynęły holowniki Marynarki Wojennej i wysadziły desant. Kilkuset marynarzy. Wszyscy przestraszeni. A z nimi WOP z Nowego Portu – opowiada. W Letniewie i Brzeźnie stały już potężne oddziały milicji, gotowe, żeby bić i zamykać wychodzących ze strajku. – Grabarczyk znał tam wszystkie ścieżki. Kilka autobusów wywoziło ludzi. Jechały na pełnym gazie – mówi A. Michałowski. Jego samego portowcy wywieźli z zakładu w... kominie holownika Atlas. Jeszcze przed świętami na działce w Kolbudach wraz z kolegami wydrukowali setki noworocznych ulotek, które przed Pasterką były rozdawane pod kościołami Trójmiasta. Pierwszą Wigilię spędził u Jerzego Popławskiego, kolegi z „Solidarności”. – Zapaliliśmy świeczkę. Były opłatek i jakiś śledzik. O 12 daniach mogliśmy pomarzyć – wspomina. – To nie był strach, tylko wielki żal w sercu. Andrzej Michałowski na 14 grudnia planuje promocję książki „Moja »Solidarność«. Fakty, zdrady i nadzieje”. Opisuje w niej szczegółowo wydarzenia okresu „Solidarności” i stanu wojennego, ale także tego, co działo się po 1989 roku.•

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy