Nowy numer 42/2020 Archiwum

Najważniejsza modlitwa przychodzi z czasem

– Ekstremalna Droga Krzyżowa to wyjście poza utarty schemat. Uczy wsłuchiwania się w Pana Boga. To wezwanie, by zobaczyć życie z innej perspektywy – mówi ks. Krzysztof Ławrukajtis, uczestnik tegorocznej edycji EDK.

Chłód, lodowaty wiatr, strome podejścia czy opór stawiany przez piasek plaży – to wyzwania z którymi zmierzyć się musieli uczestnicy tegorocznych Ekstremalnych Dróg Krzyżowych na Wybrzeżu. Na trzech trasach doświadczenie to stało się w tym roku udziałem ponad tysiąca ludzi w różnym wieku. Pierwsza z dróg wiodła z Pruszcza Gdańskiego do Rewy. Druga, leśnymi trasami z Matemblewa do Wejherowa. Trzecia, plażą z Jastrzębiej Góry do Helu.

– Od strony duchowej jest to bardzo ciekawa przestrzeń. Z początku może się nam wydawać, że nie wytrzymamy tego milczenia. W pewnym momencie każdy w nie wchodzi. Idziemy i zaczynamy myśleć o naszym życiu. Później w sposób naturalny zaczynamy to łączyć z krzyżem Chrystusa. Najważniejsza modlitwa przychodzi z czasem i pokonywanymi kilometrami. Po 5–6 godzinach marszu zaczyna się czas wejścia w głęboką relację z Panem Bogiem. Człowiek już nie zamierza iść własnymi siłami. To, co początkowo było osobistym planem, zaczyna zmieniać perspektywę. Rozpoczyna się modlitwa, by Pan Bóg pomógł mu przejść tę drogę – dzieli się ks. Krzysztof Ławrukajtis, który uczestniczył w wyruszającej z Matemblewa EDK. – To dość trudna, górzysta trasa. Ale także bardzo różnorodna. W nocy były przymrozki. W niektórych miejscach padał śnieg. Trochę wymarzliśmy, ale szliśmy dalej – mówi z uśmiecham kapłan. Podkreśla, że modlitwie towarzyszyło głębokie wzruszenie. – Łzy same lecą. U końca drogi pojawiły się one na wielu twarzach – dodaje.

– To było bardzo trudne i zarazem piękne doświadczenie. Kiedy nogi grzęzną w piasku plaży, a w głowie jest świadomość, że to dopiero połowa drogi, pojawia się chęć ucieczki. Wszystko to potęgował lodowaty wiatr od morza. Wówczas trzeba zaufać Bogu. Że to On prowadzi – stwierdza Agata, która pokonała trasę z Jastrzębiej Góry do Helu. – Jednak w drodze towarzyszyła mi ogromna życzliwość pozostałych uczestników. Gdyby nie Pan Bóg i grupa, do której dołączyłam na trasie, pewnie nie doszłabym do końca – wyznaje Agata.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama