Nowy numer 24/2018 Archiwum

To był gość, który wiecznie prowokował

"Był nieprzejednanym krytykiem wyniosłego, sztywnego stylu duszpasterstwa. Jego koledzy wikariusze nie mieli z nim łatwo" - wspomina księdza Kaczkowskiego ks. prof. Jan Perszon.

Jan Hlebowicz: W jakich okolicznościach się poznaliście?  

Ks. Jan Perszon: Nasza bliższa relacja zaczęła się w 2002 roku. Byłem wówczas proboszczem kościoła pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Pucku. Ks. Jan był świeżo po święceniach i trafił do mojej parafii jako wikariusz.

Jakim kapłanem był ks. Kaczkowski?

To był człowiek zakochany w liturgii. Bardzo celebrował każdą Eucharystię. Był niezwykle przywiązany do tradycji, do właściwych strojów liturgicznych, nabożnej dokładności. Był perfekcjonistą w sprawowaniu Najświętszej Ofiary. Jako dojrzały i doświadczony ksiądz mogłem się tej jego miłości do Jezusa Eucharystycznego uczyć. Ks. Jan był także bardzo cierpliwym spowiednikiem. Powyciągał z różnych uzależnień - narkotyków i alkoholu - całe grono młodych ludzi. Nasza współpraca była bardzo pozytywna i owocna.

Nie wierzę, że nie dochodziło między wami do tarć. W końcu ks. Jan bywał niepokorny i słynął z ciętej riposty...

Oj tak, to prawda. On nie miał łatwego charakteru. To była dusza rogata i gość, który wiecznie prowokował. Nie pozwalał zaskorupić się w "kościółkowatości". Kilka razy i mnie się od niego dostało (śmiech). Jako Kaszuba cierpliwie wyczekiwałem okazji do słodkiej zemsty. To oczywiście żart. Nasze spory pozbawione były gniewu.

Podobno do zażartych dyskusji dochodziło najczęściej podczas wspólnych posiłków.

Spierał się o sprawy pastoralne. Był nieprzejednanym krytykiem wyniosłego, sztywnego stylu duszpasterstwa. Jego koledzy wikariusze nie mieli z nim łatwo. Ja właściwie też nie (śmiech). Potrafił zupełnie otwarcie krytykować nasze metody pracy. Nierzadko miał rację. 

Mówi się, że ks. Jan był tytanem pracy.

Podziwiałem jego determinację. Mimo wady wzroku i innych problemów fizycznych zdecydował się podjąć studia doktoranckie. Regularnie dojeżdżał do Warszawy. Pamiętam, że ogromnie dużo czasu poświęcał na lekturę. Miał rozległą wiedzę. Później zaczął wykładać i publikować. Przy tym wszystkim pozostał sobą, nigdy się nie wywyższał.    

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma