Nowy numer 45/2018 Archiwum

Patrz, ale oni się kochają...

– Nie ma szczęścia bez miłości. Taka jest natura człowieka – mówił Jacek Pulikowski, katolicki specjalista od spraw rodziny i małżeństwa.

Konferencja J. Pulikowskiego to kolejne z serii spotkań dla mężczyzn, zorganizowanych przez Bractwo św. Pawła. Tym razem sławny w całej Polsce mąż, ojciec, autor licznych publikacji poświęconych małżeństwu i rodzinie, poruszył temat „wewnętrznej walki mężczyzny o miłość”.

– Czego potrzeba, żeby facet taką walkę podjął? Musi widzieć i rozumieć jej sens oraz wierzyć, że jej sukces jest realny – rozpoczął. – Rozmawiam z wieloma mężczyznami, którzy na samym wstępie są zniechęceni. „Próbowałem tak, próbowałem owak, nic nie przynosiło rezultatu, bo ona i tak wie swoje. Nie ma sensu czegokolwiek zmieniać, o cokolwiek walczyć. Ja się poddaję”. No, panowie, z takim podejściem to daleko nie zajdziemy – mówił. Co mężczyźni mają dyspozycji, gdy już zdecydują się walkę o miłość podjąć? – Swój rozum, wolę oraz Bożą łaskę. Towarzyszyłem setkom sytuacji „okołorozwodowych” i wiem z całą pewnością: tam, gdzie ludzie padają na kolana, idą do spowiedzi, wracają do sakramentów, ponownie zaczynają się modlić, udaje im się podnieść, chociaż po ludzku wydaje się to już niemożliwie – opowiadał J. Pulikowski. Zdaniem J. Pulikowskiego, każdy mężczyzna „powinien rozeznać, na czym polega jego szczęście”. – Z właściwego rozeznania popłynie tylko jedna prawidłowa odpowiedź: na miłości. Bo, jak mówi św. Paweł, człowiek, który nie żyje dla miłości, jest jak cymbał brzmiący – zaznaczył. – Kiedy już dojdziemy do tej prawdy, musimy podjąć odpowiednią „strategię walki” i cierpliwie wdrażać ją w życie, ciesząc się z drobnych sukcesów. Gdy w końcu osiągniemy zwycięstwo, nie ukrywajmy go przed światem, naszymi znajomymi, sąsiadami. Nie bójmy się głośno o nim mówić. „Ty, katolik, praktykujący, chodzisz z żoną za rękę, szanujecie się nawzajem, wspieracie, kochacie? To niemożliwe! Z jedną żoną całe życie? Okropne nudy!” – będą krytykowali. „Nieprawda, to największa przygoda i największe szczęście, jakie mnie spotkało” – odpowiedz. W końcu zaczną mówić: „Patrz, jak oni się kochają. My też tak chcemy”. J. Pulikowski mówił także o pułapkach w drodze do szczęścia. – Naszym największym autorytetem jest nasz własny rozum. Trudno robić nam cokolwiek wbrew niemu. Popełniamy tutaj jednak pewien błąd. To, co logiczne, nam wydaje się prawdziwe. Takie myślenie zawodzi w podejściu do kobiety. Dlaczego? Bo jej myślenie nie jest logiczne, ale oparte na emocjach i uczuciach. A my powinniśmy to uszanować – podpowiadał. – Wielu z nas ma także problem z przyznaniem się do błędu. Mężczyzna, wykorzystując łatwość tworzenia ciągów logicznych, potrafi w każdej sytuacji „udowodnić” żonie, że jakaś niemiła sytuacja, która się wydarzyła, to jej wina. Jeśli uroimy sobie, że wszystko jest winą drugiej strony, to po co właściwie mamy się zmieniać? „To ona ma się zmienić, poprawić, a nie ja” – możemy pomyśleć. – Macie walczyć o żonę, a nie z żoną – zaapelował. Zwrócił również uwagę, że w każdej rodzinie ważne jest ustalenie odpowiedniej hierarchii. – Najważniejsza jest relacja mąż–żona, potem dzieci, następnie rodzice i teściowie, a dopiero na końcu inni ludzie. Jeżeli przestawimy tę kolejność, sami zgotujemy sobie ogromny bałagan. Znam wiele bardzo dobrych, porządnych kobiet, dla których dzieci są ważniejsze od męża. W tych małżeństwach wszystko się sypie. Dzieci stają się tyranami domowymi, pępkami świata, mąż czuje się do niczego, odstawiony na boczny tor. Znam też wielu mężczyzn, dla których ważniejsza jest ich własna mamusia od żony. Każdą decyzję podjętą wspólnie w małżeństwie ci panowie weryfikują później ze zdaniem mamy. To gotowy przepis na katastrofę – przestrzegał.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy