Gość Bielsko-Żywiecki 49/2020 Archiwum

Moje imię też wypiszą

– W naszym rodzinnym domu wisi krzyż. Nie wiem, z czego jest zrobiony. Może to metal albo jakieś żeliwo? Wiąże się z nim historia, którą przekazałam swoim dzieciom właśnie w czasie wypisywania wypominków – mówi pani Joanna.

Wypominki to modlitwa za zmarłych, która w niezmienny sposób praktykowana jest od X wieku. – Moja babunia Stasia była osobą bardzo pobożną i to właśnie ona zaszczepiła we mnie wiarę. Uświadomiła mi również, że za zmarłych trzeba się modlić – nauczyła mnie, co to wypominki i czemu służą – wyjaśnia pani Asia. Dziś kobieta ma własną rodzinę i dwójkę dzieci, którym przekazuje wypominkową tradycję. – To nie jest tylko i wyłącznie wypisywanie imion i nazwisk na kartce. Staramy się z mężem opowiadać o tych osobach, których już z nami nie ma – podkreśla kobieta.

Jedną z takich historii jest ta o babci Stasi. – Ten krzyż uratował moją babunię. W czasie bombardowania razem z grupą ludzi ukryła się w miejscu, z którego kazano im uciekać. Babcia uciekła, ale po chwili uświadomiła sobie, że zapomniała krzyża. Odłączyła się od grupy i wróciła po niego. W tym momencie spadła bomba. Ci, którzy uciekali, zginęli, a babcia jako jedyna przeżyła – opowiada pani Joanna. Krzyża w rodzinnym domu pani Asi strzeże się jak oka w głowie. – To bardzo wartościowy przedmiot, który stał się dla moich dzieci kanwą opowieści o prababci. Mówię także o innych przodkach. Bo łatwiej zapamiętuje się i kultywuje pamięć o tych, których historię życia się zna. Poza tym mam świadomość, że kiedyś mi też będzie potrzebna modlitwa i mam nadzieję, że moje dzieci wypiszą na kartce moje imię i nazwisko – podkreśla pani Asia.

– W naszej parafii wypominkowych kartek nie ubywa. Przeciwnie – w każdym roku jest ich więcej – podkreśla ks. prał. Mirosław Paracki, proboszcz parafii św. Stanisława Kostki w Gdańsku. – Ludzie o swoich zmarłych chcą pamiętać i chcą się za nich modlić. Wynika to z wiary, a także z miłości do tych, którzy odeszli do wieczności. Wielokrotnie spotkałem się ze stwierdzeniem: „Prababcię znam ze słyszenia”. To pokazuje, że ludzie przekazują dzieciom i wnukom historie o tym, kim byli zmarli i dzięki temu pamięć o tych osobach trwa – podkreśla ks. Paracki.

Michał nie chce słyszeć, żeby w jego rodzinie miało zabraknąć wypominkowej tradycji. Pamięta o babci, pradziadkach, ciociach. – Babcia mnie tego nauczyła. Ona jest bardzo skrupulatna i zawsze w okolicach listopada do domu przynosi wypominkową kartkę. To sprawiło, że i dla mnie jest to bardzo ważna tradycja. W momencie, kiedy babci zabraknie, nie zapomnę o tym modlitewnym wsparciu dla moich bliskich – podkreśla chłopak.

Ksiądz Paracki podkreśla, że o zmarłych powinniśmy pamiętać także na co dzień. – Oczywiście, listopad jest takim szczególnym miesiącem, który sprzyja modlitwie za zmarłych, ale nie powinniśmy „zaniedbywać” tych, którzy odeszli, w pozostałe dni. Msza Święta ofiarowana w ich intencji to najpiękniejszy z możliwych prezentów, jednak jeżeli naprawdę nie mamy czasu, to dziesiątka Różańca jest także wspaniałym darem – podkreśla proboszcz. Bliskie nam osoby potrzebują modlitewnego wsparcia. – To nie kosztuje wiele, jedynie kilka minut, a pomoc duszy, która może znajdować się w czyśćcu, jest nieoceniona – mówi proboszcz. Jak dodaje ks. Paracki, wypominkowy czas to również sposobność do refleksji nad własnym życiem. – Możemy zatrzymać się i zastanowić, dokąd zmierzamy, pomyśleć o tym, że kiedyś też trzeba będzie przejść przez śmierć. Na szczęście my, wierzący, mamy o tyle łatwiej, że pojmujemy śmierć jako bramę, którą przechodzimy do życia wiecznego. Pomaga nam to zrozumieć sens drogi, którą podążamy tutaj, na ziemi – mówi.

– Moja mama pochodzi z Warszawy. Stało się tak, że po wojnie osiedliła się tutaj – mówi Marzena. Swoich dziadków zna „ze słyszenia”. – Zawsze interesowały mnie rodzinne historie. Kiedy mama mi je opowiedziała, wiedziałam, że nie mogę przejść obok przodków obojętnie, zwłaszcza że ich losy nie są do końca znane – podkreśla. To ona wniosła wypominki do rodzinnego domu. – Moja mama jest starej daty. Straciła rodziców w młodym wieku. To ja namówiłam ją do pierwszego wspólnego wysiłku, aby uczcić pamięć dziadków, bo nigdy wcześniej nie zamawiałyśmy Mszy św. za naszych bliskich – mówi kobieta. Marzena zastanawia się, dlaczego wcześniej nie było w jej domu takiej tradycji. – Może dlatego, że nie ma grobu babci i dziadka, a może dlatego też, że dla mojej mamy utrata rodziców w tak młodym wieku była traumą, z którą nadal sobie nie poradziła. Ja natomiast odnajduję w moich bliskich zmarłych oparcie i wzorce godne naśladowania, dlatego chcę pamiętać – mówi.

Ksiądz Paracki także zachęca, aby pamiętać. – Od przodków możemy się wiele nauczyć – patriotyzmu, podejścia do wiary i do życia. I chociaż nie ma ich już wśród nas, to ich życiowa postawa może być dla nas wzorem do naśladowania – podkreśla proboszcz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama