Nowy numer 49/2020 Archiwum

Zaginione rozdziały

Błąd ortograficzny w podpisie i inicjały króla, które nie pasują do panującego władcy. To historia pewnego herbu Rzeczypospolitej.

Wystrój Dworu Artusa to spójna całość. Jakby księga opowiadająca dzieje Gdańska. Staramy się przywrócić te brakujące „rozdziały” wyposażenia, aby „czytelnik” poznał pełną historię – mówi Krzysztof Jachimowicz, adiunkt w Dworze Artusa, będącego oddziałem Muzeum Historycznego Miasta Gdańska. Jednym z takich przywróconych ostatnio „rozdziałów” w wystroju gdańskiego Dworu Artusa jest herb Rzeczypospolitej, którego rekonstrukcję ufundowało Bractwo Czterech Ław Gdańskiego Dworu Artusa w Lubece.

Oryginał zaginął

– W 1596 roku, dokładnie 31 października, Rada Miasta Gdańska wystosowała do króla Zygmunta III Wazy list, w którym melduje, że herby Gdańska i Rzeczypospolitej zostały umieszczone w Ławie św. Rajnolda – wyjaśnia K. Jachimowicz. Owe herby były bardzo ważnym elementem protokołu dyplomatycznego. – Bo to właśnie w Dworze Artusa spotykali się najdostojniejsi goście miasta. To była swego rodzaju „ambasada” zarówno dla Gdańska, jak i Rzeczypospolitej. Ci, którzy przybywali do miasta, a niejednokrotnie byli to królowie, książęta, a także inni znamienici goście, byli podejmowani tutaj – mówi adiunkt. Stąd dbałość o umiejscowienie, a także wykonanie herbów. Oba dzieła wyszły najprawdopodobniej spod ręki gdańskiego rzeźbiarza Adriana Karffycza. W dworze znajdowały się nieprzerwanie, aż do ewakuacji wyposażenia, podczas której wywieziono i ukryto ruchome dobra kultury także z obu ratuszy, większości gdańskich kościołów i Domu Uphagena, by uchronić je przed możliwym zniszczeniem w czasie działań wojennych. – Było to w 1943 r. Dopiero po wojnie prof. Willy Drost, ówczesny miejski konserwator zabytków, wskazał polskim kolegom miejsca ukrycia ewakuowanych przedmiotów. Niestety, spora część tych skrytek była pusta lub zniszczona. Zaginęły wówczas oba herby. Ich los nie jest znany do dzisiaj, podobnie jak wielu innych elementów wyposażenia dworu – podkreśla K. Jachimowicz.

Napisali z błędem

Kilka lat temu Bractwo Czterech Ław Gdańskiego Dworu Artusa z Lubeki ufundowało rekonstrukcję herbu Gdańska, która – mimo że udana – była niepełna. Bo dopiero obydwa herby stanowią całość. Autorem zrekonstruowanych dzieł jest Stanisław Wyrostek, znany gdański snycerz. W ocenie K. Jachimowicza, jest to jedyna osoba, która mogła podjąć się tego zadania. – Dysponowaliśmy tylko fotografiami herbów, więc wierne odwzorowanie przestrzenne było niezwykle trudne, ale nie niemożliwe dla mistrza Wyrostka – wyjaśnia adiunkt. Rok temu, dzięki zgromadzonym pieniądzom, można było zlecić wykonanie herbu Rzeczypospolitej. Powstała wierna kopia, która – oprócz błędu ortograficznego w podpisie – kryje również inne ciekawostki. – Herb opatrzony jest podpisem: „Vive Rex Polonie”, czyli „Niech żyje król Polski”, tyle że ten, kto wykonywał napis, chyba nie do końca znał łacinę, bo w słowie „Polonie” powinien wystąpić dyftong „ae” – wyjaśnia K. Jachimowicz. Sam herb jest także interesujący pod innym względem. Pochodzi z czasów Zygmunta III Wazy, a znajdują się na nim inicjały SA (Sigmundus Augustus) – Zygmunta Augusta, który w momencie powstawania herbu dawno nie żył. – Można by przyjąć, że artysta po prostu się pomylił, ale w mieście, gdzie każdy posiadał wiedzę heraldyczno-numizmatyczną, wymuszoną przez fałszerzy zajmujących się „produkcją” monet, jest to mało prawdopodobna teza – mówi adiunkt. Druga, bardziej prawdopodobna wersja, zakłada uhonorowanie w ten sposób Zygmunta Augusta, który nadał miastu korzystny przywilej. – To uwielbienie dla króla podkreślone zostało także w postaci pozłacanej figury wieńczącej wieżę sąsiadującego z Dworem Artusa Ratusza Głównego Miasta – przypomina adiunkt.

Bractwa w ławach

W 1742 r. Dwór Artusa przekształcony został w giełdę zbożową, która działała tu do roku 1932. – Zgodnie ze zobowiązaniem, od schyłku XV w. bractwa dbają o wystrój Dworu Artusa. Większość przedmiotów, które tu widzimy, zostały ufundowane przez Bractwo Czterech Ław Gdańskiego Dworu Artusa w Lubece. Dopiero kiedy nasze muzeum podpisało z bractwem traktat o współpracy i przyjaźni, to przywróciło to temu miejscu część spuścizny duchowej – podkreśla K. Jachimowicz. Jednocześnie Dwór Artusa zyskał pomoc w dopełnianiu wyposażenia zabytku. – Obecnie możemy się poszczycić już prawie kompletnym wnętrzem, chociaż na liście braków pozostaje jeszcze kilka dość ważnych elementów. Z najważniejszych możemy wymienić sztandar króla Stanisława Augusta Poniatowskiego z jego podobizną i herbem RP, brakuje również figury leżącego jelenia czy figur należących do grupy „Diana w kąpieli”, czyli podobizny Diany, dwóch nimf oraz dwóch psów i podstawy, która scali rzeźbę. Całości dopełniłby żyrandol w Wielkiej Hali, po którym ślad zaginął równocześnie z herbami – dodaje adiunkt.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama