Był rok 1947. 22-letni powstaniec warszawski Florian Kaczmarek na wojnie stracił obie ręce. Nie potrafił odnaleźć się w nowej rzeczywistości spod znaku sierpa i młota. Planował ucieczkę od dawna. Dlatego pojechał na Wybrzeże. Mimo rzucającego się w oczy kalectwa, udało mu się ukryć na pokładzie statku „Gunhild” kursującego między Polską a duńską wyspą Bornholm. Po pewnym czasie zaskoczona załoga zauważyła w stosie przewożonego węgla coś błyszczącego. Uciekiniera zdradziły otwarte oczy. Florian Kaczmarek nie dostał azylu. Kapitan statku otrzymał polecenie przetransportowania uciekiniera do Polski i przekazanie go komunistycznym służbom...
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








